Amy Schumer nie tęskni za byciem singielką

Gwiazda 'Wykolejonej' - która spotyka się z Benem Hanisch - może potrzebować "mnóstwa czasu w samotności", ale utrzymuje, że bardzo podoba jej się bycie w związku.

Zapytana, czy tęskni za byciem singielką, odpowiedziała: - Nie, ani trochę. Poza tym, że potrzebuję mnóstwa czasu w samotności. W tym momencie będę miała miesiączkę, więc wcale go teraz nie lubię. Mój okres to poważna sprawa...

Reklama

- Moje napięcie przedmiesiączkowe dotyka jedynie jego, ale staramy się nad tym pracować. Jeśli dzisiaj wieczorem mamy temat: Nie chcę, żebyś w ogóle na mnie patrzył, albo do mnie mówił, on zakłada słuchawki, pracuje na swoim komputerze, a ja robię swoje rzeczy. On jest wyrozumiały. Jest naprawdę w tym dobry. Aż prawie mi to dokucza.

35-letnia aktorka przyznaje, że sława może być czasem uciążliwa.

W wywiadzie do nowego numeru magazynu "InStyle" powiedziała:- Przez większość dni jest w porządku, ale potem zdarzają się takie dni, jak w Black Mirror, kiedy dosłownie wszyscy nagrywają mnie na smartfony.

- To nieustająca inwigilacja i ma się wrażenie bycia naprawdę pokrzywdzonym w tym wszystkim. To wciąż dla mnie bardzo nowe, dlatego się przejmuję. Nigdy nie marzyłam o sławie jako takiej, jedynie się jej obawiałam.

W międzyczasie, Amy przyznała wcześniej, że jej zdaniem sławni ludzie są "wykańczający", jako przyjaciele.

Powiedziała: - Ciężko jest być przyjacielem sławnych ludzi, oprócz Jennifer Lawrence oczywiście...

- To brzmi okropnie, ale spotykanie się z kimś sławnym musi być wykańczające. Nie wydaje mi się, że mogłabym być w takim związku, ale wiele celebrytów tworzy wspólnie pary, więc coś musi w tym być.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje