Bohdan Smoleń potrzebuje pomocy

Ponad rok temu Bohdan Smoleń przeszedł trzeci wylew. Nie mówi, ma problemy z poruszaniem. Rehabilitacja satyryka jest możliwa, jednak bardzo kosztowna....

Bawił widzów ze sceny, grając w skeczach kabaretów Pod Budą i Tey. Rozśmieszał ze szklanego ekranu jako listonosz Edzio w popularnym serialu "Świat według kiepskich". Pomagał najmłodszym w założonej w 2007 roku fundacji "Stworzenia Pana Smolenia", zajmującej się m.in. hipoterapią dzieci.

Reklama

Jednak od kilku lat to on sam potrzebuje pomocy. Najpierw chorował na ciężkie zapalenie płuc, lekarze podejrzewali nawet gruźlicę. Potem przeszedł dwa udary - pierwszy ciężki, drugi nieco lżejszy. Po tym drugim jeździł na wózku, ale dzięki rehabilitacji z czasem zaczął poruszać się przy pomocy balkonika.

Jednak w lutym ubiegłego roku trafił do szpitala z powodu problemów z oddychaniem, krótko później doznał trzeciego wylewu, po którym został sparaliżowany i stracił mowę.

Stan zdrowia satyryka mógłby się poprawić, jednak na rehabilitację potrzebne są pieniądze. Przyjaciele Smolenia co jakiś czas organizują wydarzenia, połączone ze zbiórką środków na ten cel (jedną z takich akcji był koncert charytatywny w Teatrze Kamienica).

Satyrykowi pomagają też fani i media.   Niedawno wydawca magazynu "Retro" postanowił przekazać 10 groszy od każdego sprzedanego egzemplarza marcowego wydania magazynu na konto Fundacji "Stworzenia Pana Smolenia" zbierającej środki na rehabilitację tego  znakomitego artysty kabaretowego.   Dzięki wysokiej sprzedaży (200 tysięcy egzemplarzy)  redaktor naczelny Retro Tomasz Szymański przekazał 20 tysięcy złotych Fundacji "Stworzenia Pana Smolenia".



INTERIA.PL/Informacja prasowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje