Hugh Jackman - moim przeznaczeniem było zostać tatą

Choć sprawia wrażenie nieprzystępnego macho, to niezwykle ciepły mąż i tata. Dopiero potem - gwiazda i symbol seksu.

Doskonale wyrzeźbione ciało, filmowy uśmiech, niski, ciepły głos. Popularny aktor, Hugh Jackman (44 l.) ma wszystko, by zdobywać szczyty rankingów na najpiękniejszego mężczyznę show-biznesu. Ale nigdy o to nie zabiegał, a nawet drwi z tego typu osiągnięć. Pytany o wrażenia po tym, jak magazyn "People" ogłosił go najseksowniejszym facetem 2008 roku, powiedział dziennikarzom: "Moja żona stwierdziła, że w tym roku Brad Pitt musiał być po prostu niedostępny.

Reklama

Nigdy nie uważałem się za niezwykle seksownego. Jako nastolatek byłem chudy, niezgrabny". Żartem też podsumował swoje "panowanie": "Znów będę mógł wyglądać jak lump. To był wspaniały rok, ale niech ktoś już zabierze mi ten tytuł!". Jak widać, dystans do siebie to jego kolejny atut. Jackman nie przesiąknął Hollywood. Zanim tam trafił, długo studiował aktorstwo, dlatego traktuje je jako zawód, a dbałość o siebie - jako element tej pracy. Jako superbohater Hugh jest zaś wyjątkowo autentyczny nie tylko ze względu na wspaniałą klatkę piersiową. Po prostu bohaterem jest nie tylko na ekranie. W życiu także.

Dobrze wie, czym jest odrzucenie

Od początku musiał zmierzyć się z przeciwnościami, które odcisnęły piętno na całym jego życiu. Hugh urodził się jako piąte dziecko państwa Jackmanów. Rodzice w zasadzie od razu oddali go na półtora roku pod opiekę jego chrzestnym. Ojciec odwiedzał go w weekendy, matka prawie wcale. Prawdopodobnie cierpiała na depresję poporodową. Ale na tym nie koniec.

Gdy Hugh miał osiem lat, mama spakowała walizki i oświadczyła mężowi oraz dzieciom, że zakłada nową rodzinę i przenosi się do Anglii. "Odeszła nagle, bez ostrzeżenia. Zostawiła tylko list, w którym informowała nas, że wyjeżdża. Byłem bardzo zły - wyznał aktor. - W tamtych czasach niespotykane było, by to matka odeszła od rodziny. Widziałem, że ludzie patrzą na mnie inaczej. Tak bardzo chciałem pochodzić z normalnej rodziny. Czułem się jak dziwak.

Ale najgorzej było wtedy, gdy zdałem sobie sprawę, że mama już nie wróci." Wyjątkowe jest jednak to, że po latach aktor nie ma do niej żalu. Nie potrafił żyć nienawiścią, pogodził się z nią, gdy został ojcem i sam doświadczył trudów wychowania dzieci. Z mamą widują się kilka razy w roku.

Z Sydney do Hollywood

Po rozwodzie rodziców, siostry Hugh zamieszkały z matką, a on razem z braćmi został z ojcem w Australii. Tata był dość zasadniczy, wymagał posłuszeństwa. Ale z perspektywy czasu aktor to docenia. "Miałem już propozycje serialowych ról, mogłem zarabiać, ale wybrałem studia dziennikarskie, bo tak wychował mnie ojciec. Powtarzał: tego, co umiesz, nikt już ci nie odbierze. A pieniądze raz są, raz ich nie ma" - opowiadał w jednym z wywiadów.

Lecz po uzyskaniu dyplomu dziennikarza Hugh z czystym sumieniem zabrał się za realizację swojego marzenia o graniu przed kamerą, rozpoczynając kurs aktorski w Sydney’s Actors’ Centre. Odrzucił roczny kontrakt w serialu "Sąsiedzi", by dalej szkolić swój warsztat. Po kolejnych studiach grał głównie w teatrze, ale trafiały mu się też role w produkcjach telewizyjnych, więc zdobył w Australii sporą popularność. Do hollywoodzkiej czołówki trafił dopiero po 2000 roku dzięki dobremu kumplowi, Russellowi Crowe, który odrzucił rolę w filmie "X-men" i polecił reżyserowi właśnie Jackmana.

To rola Logana/Wolverine’a przyniosła mu sławę. Natychmiast posypały się propozycje: w komediach romantycznych "Serce nie sługa" i "Kate i Leopold" oraz w filmie sensacyjnym "Kod dostępu". Szybko okazało się, że Hugh to świetny, wszechstronny aktor. Zachwycił nie tylko krytyków, ale i... młode gwiazdki Hollywood. Zauroczone nowym celebrytą od początku jednak nie miały u niego szans. Hugh był już zajęty. Zresztą nigdy nie interesowały go związki bez przyszłości. Dawno postanowił, że nie powieli modelu rozbitej rodziny.

Mick Jagger musiał odjechać...

Deborrę-Lee Furness poznał jeszcze w Australii, w 1995 roku, na planie serialu "Corelli". Aktorka natychmiast wpadła mu w oko, nie od razu jednak gwiazdor zabrał ją na randkę. Najpierw zorganizował kameralną imprezę, na którą zaprosił Debbie. Chwilę po tym, jak przyszła, zadzwonił jej telefon. To była przyjaciółka Deborry. Jechała taksówką razem z Mickiem Jaggerem z The Rolling Stones i chciała zabrać koleżankę na inną imprezę.

"Przykro mi - odpowiedziała zalotnie aktorka - powiedz Mickowi, że jem właśnie kolację z Hugh Jackmanem". To wystarczyło, by zauroczony Hugh wyznał jej miłość! Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Po roku odbył się ich ślub. Zakochani nie widzieli świata poza sobą. Jednak znalazło się wielu, którzy sobie z nich żartowali. Naśmiewali się, że Hugh, kiedyś opuszczony przez matkę, zrekompensował to sobie, wybierając partnerkę starszą o 13 lat.

"Wtajemniczeni" zaś twierdzili, że Jackman jest gejem, a związek z Deborrą to tylko "przykrywka", która ma go chronić przed utratą wizerunku macho. Sami zainteresowani niewiele robili sobie z tych rewelacji. Deborra opowiedziała dziennikarzom zabawną historię z oscarowej gali. "Byłam w toalecie, gdy usłyszałam rozmowę dwóch pań, które zastanawiały się, co Hugh we mnie widzi. Doszły do wniosku, że jest gejem, a ja jego przykrywką.

Spuściłam wodę, wyszłam z kabiny i powiedziałam: A nad ranem robię Hugh i jego chłopakom jajecznicę, bo jestem też świetną kucharką. Nie zapomnę ich min do końca życia!" Ale to nie plotki i głupie docinki spędzały sen z powiek zakochanej parze. Mimo wielu prób Deborra nie mogła zajść w ciążę.

Trudna droga do spełnienia marzeń

Mając czworo rodzeństwa, Jackman nie wyobrażał sobie szczęśliwego domu bez dzieci. A zegar biologiczny Debbie tykał... Jednak przeszkodą nie okazał się wcale wiek aktorki, badania wykazały, że to Hugh nie może mieć dzieci. Najpierw zdecydowali się na in vitro. Jednak Deborra kilka razy poroniła. "Nigdy tego nie zapomnę - wyznał Jackman - To bardzo ciężkie doświadczenie. Trzeba przejść przez okres żałoby...". Aktor długo nie mógł się też uporać z poczuciem winy.

Miał obsesję przekazania genów, nie chciał przyjąć do wiadomości, że to niemożliwe. Od początku zdecydowali, że jeśli medycyna zawiedzie, adoptują dziecko. Hugh, który sam czuł się kiedyś jak sierota, przestał obsesyjnie myśleć o przedłużeniu rodu, zapalił się do stworzenia wymarzonego domu opuszczonym dzieciom. W 2000 roku zostali rodzicami maleńkiego Oscara Maximilliana, wkrótce do rodziny dołączyła Ava. Być może to jeszcze nie koniec!

Hugh bardzo szczerze opowiada o swoich uczuciach wobec adoptowanych dzieci. Przyznaje nawet, że na początku nie potrafił ich pokochać. "Teraz wiem, że to było głupie i się tego wstydzę. Gdy przestałem dręczyć się myślą o swojej ułomności, pokochałem Oscara i Avę jak swoje prawdziwe dzieci. Bo to są moje prawdziwe dzieci. Oboje z żoną uważamy, że to było nasze przeznaczenie. Zostać ich rodzicami i stworzyć im dom." 

Robi sobie wolne od aktorstwa

Ostatnio Hugh nie mógł się tym domem nacieszyć i nieustannie tęsknił za rodziną. W zasadzie nie schodził z planu, nakręcił cztery filmy jeden po drugim. Kolejna część z serii "X-Men" to ostatni przed zasłużonym urlopem. "Robię sobie przerwę, może na rok, może na dłużej. Cztery filmy z rzędu - to oznacza, że jestem bardzo chciwy i że okryłem się hańbą. Czas na wakacje!" - zadeklarował gwiazdor, oczywiście z charakterystycznym poczuciem humoru.

Hugh chce w ten sposób zrekompensować długą rozłąkę żonie i dzieciom. Już planuje wakacje w jakimś ciepłym kraju, gdzie wszyscy będą świetnie się bawić, a Hugh będzie miał wreszcie czas na ulubione rozrywki: grę w golfa i surfowanie. Odpocznie też, medytując. Doskonali tę sztukę od dwudziestu lat. Równie dobrze odpręża go jeszcze tylko muzyka. Bo Jackman ma też talent wokalny i dobry słuch. Szkolił je podczas długich studiów aktorskich. W domu, wieczorami, uwielbia siadać przy pianinie.

Zostanie tatą na pełny etat?

Współpracownicy na pewno będą tęsknić za Hugh. Absolutnie wszyscy, którzy mieli okazję z nim pracować, dobrze to wspominają i wypowiadają się o Jackmanie w samych superlatywach. Wspomniany Russell Crowe uważa go za najzdolniejszego aktora w Hollywood. Panie zachwycają się zaś jego osobowością. "To chodzący ideał" - powiedziała o nim Halle Berry, z którą aktor wystąpił w kilku filmach. Nicole Kidman, po wielu dniach spędzonych z nim na planie filmu "Australia", również nie mogła się go nachwalić:

"Takich mężczyzn jak Hugh nie ma na świecie zbyt wielu. To wzór najważniejszych cnót. Jest rodzinny, czuły i troskliwy." Tymczasem skromny gwiazdor nigdy nie uważał się za aktorskie guru. Za to nie może się nachwalić talentu swojej żony i namawia ją do powrotu przed kamerę. "Z naszej dwójki to ona jest znacznie lepszą aktorką" - chwali Deborrę, która postanowiła zrezygnować z aktorstwa, by opiekować się dziećmi. Kto wie, może zamienią się rolami i teraz on weźmie się za wychowanie dzieci, które wchodzą teraz w trudny wiek.

"Dorastanie nie jest łatwe. Ja jako dziecko wszystkiego się bałem. Każde z moich dzieci jest wyjątkowe. Wiem, że będą przechodzić w życiu trudne chwile, to nieuniknione. Dlatego staram się je na to przygotować i jestem surowym ojcem." W to ostatnie akurat trudno uwierzyć, patrząc na zdjęcia Hugh spacerującego z roześmianym Oscarem i szczęśliwą Avą.

Tekst: Aleksandra Adamiak


Dowiedz się więcej na temat: show-biznes | Hugh Jackman | gwiazdy Hollywood | aktorzy | rodzina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje