Jacek Rozenek: Warto poznać siebie

O ograniczeniach, które sami sobie stwarzamy, umiłowaniu życia i osobach niepełnosprawnych z perspektywy mody - Jacek Rozenek, coach, mówca, aktor

EksMagazyn: Co dla pana oznacza hasło: "Moda bez Ograniczeń"*?

Reklama

Jacek Rozenek: - Moda w istocie nie ma ograniczeń. Więc to hasło można traktować dosłownie, nie trzeba szukać mu specjalnych interpretacji. Fajnie, że osoby niepełnosprawne mają równy dostęp do mody, że się nią zajmują, bawią, że ubierają się modnie. Tak właśnie powinno być. Jestem całym sercem i intelektem za takimi projektami, jak "Moda bez Ograniczeń".

Na początku dzisiejszych warsztatów poprosił pan, by osoby niepełnosprawne podniosły ręce. Czy był pan zaskoczony ilością tych osób?

- Tak, tym, że było ich bardzo mało. Za to ci, którzy przyszli, byli fantastyczni. Cieszę się, że mogłem się z nimi spotkać.

Uważa pan, że ta mała liczba wzięła się stąd, że w wielu ludziach jest bariera wyjścia z domu?

- Tak, to jest duży problem. I to jest wstyd dla nas. Jeszcze raz powtórzę, wszystkich ludzi powinno traktować się normalnie i na równi.

Czy niechęć do wychodzenia z domu wynika też z małej akceptacji otoczenia?

- Czasami tak. Ale tak było, jest i chyba będzie, że są ludzie mało refleksyjni, którzy dziwią się wszystkiemu, co odbiega od ich normy. Ten problem nie zniknie, ale ludzie się nim zajmujący powinni go ignorować, w tym sensie, że im więcej mówimy o barierach, wskazujemy na nie, tym bardziej wzmacniamy w ludziach niepełnosprawnych poczucie, że one faktycznie istnieją. Trzeba tych ludzi motywować, powiedzieć im: "OK, będą się na was patrzeć. I co z tego? I tak wychodzimy z domu!". Nie można dać się zamknąć.

To co pan wyniesie dzisiaj z Krakowa?

- Na pewno radość z kontaktu z wieloma wrażliwymi osobami. Jak już wspomniałem, lubię takich ludzi. Może też, dlatego, że mnie samemu trochę tej wrażliwości brakuje. Dialog jest tym, czego potrzebujemy, bez niego nie można nic zmieniać na lepsze. Musimy po prostu zacząć rozmawiać, bo to inaczej się nie stanie. Mam nadzieję, że następnym razem będziemy więcej rozmawiać.

Co starał się pan przekazać na warsztatach, na które został pan zaproszony?

- Próbowałem nakłonić zgromadzone osoby do spojrzenia na swoje życie z nieco innej perspektywy. Zakładam, że każdy patrzy na swoje życie pod pewnym, stałym kątem. W tym życiu może czegoś brakować. Możemy chcieć, by pewne rzeczy były lepsze, by było ich więcej, by efekty naszych aktywności były inne. Wtedy warto na to życie spojrzeć właśnie z innej perspektywy i znaleźć rozwiązanie. Nie chodzi tylko o konkretne kroki. Podałem ich pięć. Równie dobrze mógłbym podać 20 albo 2 i one też byłyby wystarczające. Chciałem przekazać podstawy swojej wiedzy, jako coacha, czyli właśnie to, jak ważne jest patrzeć szerzej, różnorako, by nie zamykać się w jednym schemacie.

Jakie są te dwa kroki?

- To może omówię wszystkie pięć, bo one ładnie opisują całość. Pierwszy krok, to umiejętność podjęcia dialogu z samym sobą. Ważne jest, byśmy umieli sami ze sobą rozmawiać i byśmy to robili częściej, bo większość z nas stanowczo za rzadko z tego korzysta. To pozwala budować relacje z samym sobą. Drugi krok to budowanie relacji z innymi. Relacja ta powinna być oparta o szacunek, uwagę i emocje. Trzeci to odnalezienie swojego losu, celu - w sensie takim, co byśmy chcieli zrobić z naszym życiem i jak ono ma wyglądać. To determinuje konkretne działania, które pozwalają podążać we właściwym, satysfakcjonującym nas kierunku. Czwartym krokiem jest uczciwość wobec siebie. Chodzi o to, by opisywać siebie obiektywnie, szczerze, by się nie okłamywać dla polepszenia samopoczucia. Takie spojrzenie na siebie bez ozdobników daje nam siłę do dokonywania zmian. Ostatnim krokiem jest podnoszenie standardów. Należy cały czas podnosić sobie poprzeczkę, nie spoczywać na laurach, bo to powoduje, że zatrzymujemy się w miejscu. Wysiłek ten warto podejmować zarówno dla siebie jak i dla bliskich żyjących przy nas, z miłości do nich i do siebie.

Jest pan coachem, ale też aktorem. Czy show-biznes otwarty jest na ludzi niepełnosprawnych?

- Show-biznes jest otwarty na wszystko. W końcu jest to biznes. Film jak najbardziej otwarty jest na ludzi niepełnosprawnych i oni są tak samo świetnymi aktorami. Na przykład aktor z "Gry o tron" (Peter Dinklage - przyp.red.), to pokaz doskonałego kunsztu. Uważam, że niepełnosprawność nie ma tu znaczenia, każdy może być dobrym aktorem, jeśli ma talent, ćwiczy i przykłada się do wykonywanej pracy. Tylko o role trzeba walczyć, trzeba chodzić na castingi i to tyczy się wszystkich na równi.

Jako coach pracuje pan z osobami niepełnosprawnymi?

- Oczywiście, jeśli tylko są chętni, to jak najbardziej tak. Z taką samą pasją i zaangażowaniem podejmuję współpracę ze wszystkimi. Z osobami niepełnosprawnymi bardzo dobrze się rozmawia, bo często są to bardzo wrażliwe osoby, a ja cenię tę cechę u ludzi. Na dzisiejszych warsztatach też był chłopak, który zrobił na mnie duże wrażenie. Piotrek miał na imię (śmiech). 

Czy ludzie ci borykają się z takimi samymi problemami, jak osoby zdrowe?

- Tak, raczej tak. W ogóle mam wrażenie, że to my w dużej mierze chcemy widzieć ich inaczej. Litujemy się nad niepełnosprawnymi, a oni zupełnie tego nie potrzebują. Przeciwnie, uważam, że wolą być traktowani normalnie, jak równi, bo tacy przecież są. Chłopak na wózku może być mistrzem w podnoszeniu ciężarów. Oczywiście nie każdy może być mistrzem w każdej dziedzinie, ale to znów tyczy się wszystkich. Gdy litujemy się nad innymi lub nawet nad sobą, to podcinamy innym lub sobie skrzydła. Zamykamy się w jakimś bezpiecznym obszarze i boimy się z niego wychylić. To nie jest dobre, trzeba wierzyć w swoje możliwości i działać. Jeżdżąc na wózku może nie weźmiemy udziału w maratonie, ale możemy napisać bestseller, nagrać płytę, rozkręcić dobrze prosperującą firmę, możliwości jest naprawdę mnóstwo.

Jaki jest prosty sposób, by nabrać pewności siebie?

- Trzeba pokochać życie. To jest najprostsza rada.

Czy spotkał się pan z jakimiś ograniczeniami względem siebie samego?

- Tak, oczywiście (śmiech). Byłem nieśmiałym dzieckiem, jąkałem się, mdlałem, kiedy miałem powiedzieć wiersz. Uczyłem się w szkole dla niezbyt zdolnych uczniów, mających problemy z edukacją. Wychowywałem się w patologicznej dzielnicy, skąd nie wielu się wybiło. Powiedziałbym nawet, że 90 proc. mojego życia to były limity. Moje życie mogło potoczyć się w zupełnie innym kierunku, na szczęście tak się nie stało. Wiem, co to jest stygmatyzacja i ograniczenia.

Wiara w swoje możliwości i chęć walki dodawała panu sił, by działać i dojść do punktu, w którym jest pan obecnie?

- Tak. Uważam, że dużo dostałem od Boga, więc było mi łatwiej. Wiem, że nie wszyscy mają tyle na starcie. Miałem dobrych mentorów i spotykałem odpowiednie osoby, to mi na pewno pomogło.

Dlaczego często brakuje nam motywacji, siły do robienia tego, co nas naprawdę interesuje?

- A może czasami jest tak, że naprawdę jednak nas to nie interesuje? Bo jeśli byłoby inaczej, to nawet przy teoretycznym braku możliwości, jak się kocha coś robić, to się do tego dąży. Może powoli, ale jednak. Trudno mi zrozumieć brak motywacji, do czegoś, co chce się robić. Nie można też szufladkować, bo w sumie łatwo powiedzieć, nie masz motywacji, to znaczy, że cię to nie interesuje. Zdarza się, że problem jest głębszy. Rzeczywistość, otaczający ludzie, brak łatwej realizacji, zabijają w nas chęć dążenia do tego, co nas interesuje. Zaczynamy wierzyć, że i tak nie jest to możliwe. Wtedy na zewnątrz może się wydawać, że nas to nie interesuje, ale w głębi jest inaczej. Trzeba inspirować się wzajemnie, wspierać i dodawać sobie sił do działania. 

Jakie cechy powinien mieć przywódca?

- Przywódcą raczej się rodzimy. Wtedy od dziecka wykazujemy pewną chęć zarządzania, kontrolowania, dominowania nad grupą. Na takim stanowisku dobrze się czujemy, taka rola musi być dla nas naturalna. Dobry przywódca, mimo przeciwności zawsze prze do przodu a ludzie za nim idą. O to w tym chodzi, takich przywódców potrzebujemy.

Czy charyzmę można w sobie wypracować?

- Ale po co? Jeśli jej w sobie nie mamy, to prawdopodobnie nie jest to część naszego losu i nie ma sensu tego zmieniać. Często uważamy, że charyzma pomoże nam osiągnąć inny cel, na którym nam zależy, ale wtedy lepiej od razu skupić się na nim. Trzeba sobie jasno odpowiedzieć na pytanie, czego właściwie chcemy i do tego dążyć, to znacznie skraca czas realizacji. Oczywiście, jeśli ktoś czuję mocną, głęboką potrzebę, to można, da się. Oznacza to, że ta charyzma jest gdzieś ukryta w tej osobie i trzeba ją tylko w sobie odnaleźć.

 

*"Moda bez Ograniczeń - Unikalny projekt zainicjowany w 2013 roku, który ma na celu włączenie osób niepełnosprawnych w elitarny świat mody oraz wzmocnienie ich pewności siebie, poczucia samoakceptacji i własnej wartości. Organizatorem wydarzenia jest krakowska Fundacja Hipoterapia - Na Rzecz Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych, która od 25 lat pomaga dzieciom niepełnosprawnym w terapii, rehabilitacji i drodze ku samodzielności.

Materiał był możliwy do zrealizowania dzięki pomocy i wsparciu organizatorów projektu "Moda bez Ograniczeń".

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje