Kendra Wilkinson: Hugh Hefner był miom mentorem

Kendra Wilkinson twierdzi, że Hugh Hefner był dla niej jak "mentor".

31-letnia osobowość telewizyjna - która mieszkała w Rezydencji Playboya razem z wydawcą magazynu przez 3 lata - uważa, że to było jej przeznaczenie, aby spędzić ten czas w niechlubnym przybytku.

Reklama

Powiedziała:

- On był moim mentorem. To się wszystko zgrało. To było jak moje przeznaczenie, aby znaleźć się w Rezydencji Playboya...

- Widziałam go kilka miesięcy temu i naprawdę byłam miło zaskoczona. Wyglądał bardzo zdrowo.

Ale Kendra - która ma dwoje dzieci Hanka Basketta IV (7 l.) oraz Alijah Mary (2 l.) ze swoim mężem Hankiem Baskett - przyznaje, że "wpadła w panikę", kiedy usłyszała plotki o śmierci Hugh w zeszłym miesiącu.

W rozmowie z E! News dodała:

 - Oczywiście, uwierzyłam plotkom na Twitterze, czego nie powinno się robić i wpadłam w panikę. Naprawdę zadrżało mi serce. W Rezydencji Playboya nikt nawet nie słyszał tych plotek.

W międzyczasie, Kendra utrzymuje, że zawsze będzie "żołnierzem" Hugh.

Powiedziała:

 - On nie zrobił mi nic złego. Ja sama podjęłam świadomą decyzję, aby spać z 80-latkiem w zamian za pieniądze. On zachował się tak, jak trzeba. Zawsze będę jego żołnierzem. Koniec końców, pokochałam go. Doceniam wszystko, co dla mnie zrobił.

Piękna blondynka przyznała także, że polega na poradach Hugh.

Przyznała:

 - Jedyną osobą, której słucham w całym tym szaleństwie jest właśnie Hef. On wie jak być w życiu szczerym, czystym, prawdziwym, szczęśliwym i zawsze ciekawi mnie jego zdanie.


Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje