Kristen Stewart neguje antydepresanty

Kristen Stewart uważa, że antydepresanty są "dziwaczne".

25-letnia aktorka utrzymuje, że nie każdy, komu przepisano lek ma "problemy ze zdrowiem psychicznym" i nie może zrozumieć, dlaczego ktokolwiek chciałby brać pigułki, które "zmniejszają odczuwanie czegokolwiek".

Reklama

- Znam wiele ludzi na medykamentach, którzy nie mają problemów mentalnych. Nie wszystkie problemy emocjonalne są problemami ze zdrowiem psychicznym. - stwierdziła Stewart.

- Na ile wiadomo pigułki zmniejszają odczuwanie czegokolwiek. Po co się otępiać? Ja nie biorę antydepresantów. Uważam, że są dziwaczne.

Aktorka "Equals" utrzymuje, że nie ma nic złego w okazywaniu intensywnych uczuć, nawet jeśli bycie emocjonalnym może być postrzegane przez niektórych jako "słabość".

W rozmowie z Daily Beast dodała: - To dziwne, bo kiedy jest się zbyt emocjonalnym ludzie dyskredytują to, co masz tak naprawdę do powiedzenia, ponieważ bycie zbyt emocjonalnym jest postrzegane jako słabość.

- 'Oh, czujesz coś? Pomożemy ci.' Odkrywanie siebie nie ma miejsca, kiedy bierze się leki. Ty na to 'O boże, mam mały ból brzucha', a oni 'Proszę, pomożemy ci z tym.' A czemu masz ten ból brzucha? Może dlatego, że twoja głowa jest w twoim brzuchu, więc może jest coś czego nie widzisz, z czym możesz sobie poradzić."

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje