Łagodny drapieżnik

Julianne Moore przekracza wszelkie granice. Zdesperowana, wulgarna, zła, rozwiązła. W swoich nowych filmach Miasto ślepców i Uwikłani wciela się w kontrowersyjne role kobiet naruszających obyczajowe tabu. To w kinie. A w życiu? Tu poznacie jej inną, subtelną wersję.

Gra kobiety, które nie potrafią pogodzić się z upływem czasu. Kobiety, które żałują lat straconych u boku mężczyzn, których nie kochały, w domach, gdzie nie były rozumiane. Wystarczy chwila, by złudny porządek runął. Bohaterka Godzin, Laura, przykładna gospodyni domowa, w chwili zapomnienia całuje w usta zszokowaną sąsiadkę. Cathy z Daleko od nieba nawiązuje romans z czarnoskórym ogrodnikiem. Amber z Boogie Nights opuszcza rodzinę, w której czuje się niedoceniona, i zaczyna robić karierę w biznesie erotycznym. Bohaterki Julianne Moore desperacko pragną zwrócić na siebie uwagę. W przeciwieństwie do niej samej. W Cannes, gdzie się spotykamy, aktorka wydaje się wcieleniem dyskrecji. Czarny garnitur, jasny T-shirt, ciemne duże okulary i rozpuszczone rude włosy... Julianne doskonale chowa się za swoim bezpiecznym wizerunkiem.

Reklama

Twój STYL: Piękny pierścionek. Od męża?
Julianne Moore: Tak. Zaręczynowy. Bart (Freundlich) sam go zaprojektował. Wygrawerował na nim imiona naszych dzieci, które pojawiły się na świecie, kiedy jeszcze żyliśmy w wolnym związku.

Zdecydowałaś się na dzieci dość późno...
Miałam 37 lat, gdy urodził się Caleb, 42 - gdy byłam w ciąży z Liv Helen. Dobrze, że doświadczyłam macierzyństwa. Dzieci nauczyły mnie miłości, całkowitego oddania. Można powiedzieć, że dopiero gdy zostałam matką, dorosłam do tego, by być dobrą żoną.

Dlaczego rozpadły się twoje poprzednie związki?
Byłam egoistką. Stawiałam na karierę. I chciałam, żeby wszyscy to rozumieli. Moje pierwsze małżeństwo trwało zaledwie dwa lata. Drugie przetrwało dziewięć, ale nie było udane. Dziś myślę, że po prostu nie pragnęłam związku na stałe.

A jak jest teraz?
Nigdy nie zapominam, że mam męża, dwoje dzieci, psa. Lubię intensywne, mocne, gęste od emocji role, ale gdy kończą się zdjęcia, przestaję myśleć o filmie. Działam tak samo jak kamera, w moim mózgu wyłącza się czerwone światełko. Mam rodzinę, a to dla mnie gwarancja psychicznej równowagi. Jedna z gazet napisała nawet, że jestem symbolem zdrowego rozsądku w świecie, który oszalał. Coś w tym jest.

Jak wygląda małżeńskie życie rozsądnej kobiety?
Poznałam Barta 13 lat temu na festiwalu w Sundance. Dwa lata później zagrałam w jego filmie Zjazd i od tego czasu jesteśmy razem. Mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by się dotrzeć. Lubię z nim pracować, ale niestety, wspólnie zrobiliśmy tylko jeden film. Dzieci są za małe, by zabierać je na plan. Na razie więc dzielimy się obowiązkami. Kiedy Bart wyjeżdża, zamieniam się we wzorową matkę. Rano robię dzieciom śniadanie i kanapki, a potem odwożę je do szkoły i do przedszkola. Gdy wracają, jemy lunch, wychodzimy z psem na spacer albo idziemy na zakupy. Bardzo lubimy targi staroci, szukamy przedmiotów z duszą. A kiedy ja pracuję, Bart jest ojcem i matką jednocześnie. Robi to świetnie.

Dowiedz się więcej na temat: okulary | moore | drapieżnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje