Leonardo DiCaprio wieczny singiel

Jego związki kończą się, gdy... ukochana naciska na ślub. Jaki jest najbardziej pożądany kawaler w Hollywood?

Chociaż widzieliśmy już na ekranach wiele "cudownych dzieci", kariera nielicznych rozwinęła się w takim stylu, jak u Leonarda DiCaprio (36 l.). Macaulay Culkin, słynny Kevin sam w domu, wybrał narkotyki, Drew Barrymore dostaje niezbyt ambitne rólki w komediach romantycznych, Natalie Portman duży sukces odniosła dopiero w tym roku dzięki roli w "Czarnym łabędziu".

Reklama

Za to wszystko, czego dotknie się DiCaprio, zamienia się w złoto, od 15 lat każda jego rola jest filmowym wydarzeniem. Pierwsze nominacje do Złotego Globu i do Oscara otrzymał, gdy jako 19-latek zagrał drugoplanową rolę w "Co gryzie Gilberta Grape'a" (na Złoty Glob musiał jednak poczekać 10 lat, do występu w "Aviatorze"). Szybko okrzyknięto go nowym Jamesem Deanem, wielu reżyserów nie wyobraża sobie dzisiaj swoich filmów bez udziału Leonarda. A ten bez ogródek przyznaje, że w jego życiu najważniejsza jest praca. Najwyraźniej uważa, że żona i rodzina mogłaby przeszkodzić mu w błyskotliwej karierze. To jednak dość dziwne, bo Leonardo jest bardzo rodzinny.

Synek mamusi i ukochany wnuczek

Na czerwonym dywanie często pojawia się z ukochaną mamą, Imerlin. "Matka jest najwspanialszą kobietą, jaką znam. - przyznaje - Jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Nauczyła mnie miłości, wiary w siebie i odwagi." Do niedawna zabierał na premiery również babcię Helene, która zmarła trzy lata temu. "Przebywanie w jej obecności było prawdziwą przyjemnością. Zawsze była sobą, mówiła, co myśli" - wspomina. Oryginalne imię aktor otrzymał na cześć samego mistrza.

- Leonarda da Vinci. Matka od początku chciała, by Leo wyrósł na artystę. Kiedy była w ciąży, odwiedzała mnóstwo muzeów i galerii. Pierwsze kopnięcie poczuła, gdy we Włoszech oglądała obraz słynnego malarza. Choć agenci filmowi na początku namawiali chłopaka na pseudonim artystyczny, on nie chciał nawet o tym słyszeć.

Rok po narodzinach aktora, jego rodzice rozwiedli się, ale pozostali przyjaciółmi. Chłopczyk zamieszkał z mamą i z babcią, lecz ojciec wciąż był ważną postacią w życiu Leo. Brał udział w jego wychowaniu. Aktor twierdzi, że właśnie dzięki ojcu ma dystans do sławy: "Ludzie gonią za czymś, co nie istnieje. Dlaczego nie możemy być po prostu szczęśliwi? Ojciec zawsze mi mówił: ciesz się, że możesz każdego ranka założyć gacie. Do dziś powtarzam to sobie."

Błyskawiczny start, szybki sukces

Przed kamerami występował już jako dwulatek! Wziął udział w programie telewizyjnym, ale producenci szybko z niego zrezygnowali. "Byłem najbardziej szalonym dzieckiem, jakie można sobie wyobrazić, nie do zniesienia. W szkole nie umiałem skupić się na nauce." - wspomina Leonardo. Tylko jedne zajęcia go interesowały: kursy aktorstwa.

Praktykę zaczął od... reklamy gumy do żucia. Jako nastolatek miał już na koncie występy w znanych serialach telewizyjnych, m.in. "Santa Barbara". Pierwszym sukcesem była rola w filmie "Chłopięcy świat", w którym wystąpił u boku Roberta de Niro. W trakcie castingu Leonardo go zachwycił, de Niro nie miał wątpliwości, że jest najlepszy spośród 400 kandydatów. I tak narodziła się gwiazda kina, takich filmów jak: "Co gryzie Gilberta Grape'a", "Całkowite zaćmienie", "Romeo i Julia", "Pokój Marvina". Choć sukces "Titanica" był pewny, popularność przerosła Leonarda.

"Ludzie przyglądali mi się jak kawałkowi mięsa na targu. Każdy miałby z tym problem. Ledwie skończyłem 20 lat i nie miałem pojęcia, co się dzieje. - przyznaje. - Moje imię nagle przestało odnosić się do mnie. Kiedyś żałowałem, że zagrałem w "Titanicu", ale dziś wiem, że gdyby nie ten film, nie mógłbym robić tego, czym zajmuję się teraz."

Twardziel o miękkim sercu

Leonardo z pewnością nie miał na myśli tylko swojego aktorstwa i wielomilionowych stawek, jakie proponują mu producenci. Chodzi o to, jak wykorzystuje popularność i pieniądze. A nie wydaje ich tylko na przyjemności. Jest co prawda szczęśliwym posiadaczem jednej z wysepek na Karaibach, ale ma również gest wobec innych. Razem z Georgem Clooneyem przekazali po milion dolarów na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi na Haiti. DiCaprio wspiera też wioski dziecięce w Mozambiku.

W przerwach zdjęć do filmu "Krwawy diament" Leonardo zwiedzał Afrykę. W trakcie jednej z eskapad zauważył dziewczynkę, która wpatrywała się w niego. Zachwyciła go. Po powrocie do domu natychmiast adoptował ją, ale "na odległość" - co miesiąc przesyła rodzicom pieniądze na jej utrzymanie.

Ma bzika na punkcie ekologii

Jednak jego prawdziwą misją jest działalność ekologiczna. Założył fundację, nakręcił dokument "The 11th Hour" ostrzegający przed efektem cieplarnianym. Apeluje o ochronę zagrożonych gatunków, m.in. tygrysów oraz rekinów zabijanych u wybrzeży Kalifornii. Przy tym ekologia nie jest tylko hasłem w ustach Leonarda. Aktor sam stara się żyć maksymalnie w zgodzie z naturą.

Ze względu na zanieczyszczenie powietrza rezygnował z latania prywatnym odrzutowcem. Uwielbia rower i propaguje ten ekologiczny pojazd - nawet na otwarcie ekskluzywnej galerii w Nowym Jorku przyjechał na dwóch kółkach! Owszem, ma samochód, ale z napędem hybrydowym (oprócz silnika spalinowego ma silnik elektryczny). Najpierw jeździł Toyotą Prius, a w lipcu kupił pierwszy egzemplarz hybrydowej sportowej limuzyny Fisker Karma. Oprócz ekologii ma jeszcze jedną pasję - kobiety.

Dowiedz się więcej na temat: Leonardo DiCaprio

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje