Leonardo DiCaprio zjadł surową wątrobę bizona na planie filmu 'Zjawa'

Hollywoodzki aktor postanowił zjeść surową wątrobę bizona, ponieważ uważał, że sztuczna wątroba zrobiona z galaretki nie wyglądałaby dobrze w filmie. Jednak przyznał, że surowe mięso w ogóle mu nie smakowało.

Najgorszą częścią jest błona, która jest jak balon. Gdy się ją ugryzie, to pęka w ustach. - opowiadał aktor.

Reklama

Reżyser Alejandro G. Inarritu obawiał się, że DiCaprio może się od tego rozchorować, ale teraz sądzi, że ta scena bardzo ubogaciła rolę 41-letniego aktora.

- Bez tego ta scena nie byłaby prawdziwa. - powiedział.

W filmie DiCaprio wciela się w postać myśliwego, który chce się zemścić na osobach, które zostawiły go rannego po ataku niedźwiedzia.

W rozmowie z "Variety" powiedział: - Zapuszczałem brodę przez półtora roku.

- Była jak moja żona, ponieważ z nią spałem. Zgolenie jej było niczym pozbycie się dredów.

Cała produkcja robiła co w jej mocy, aby film odzwierciedlał wizje reżysera Inarritu. Przetransportowano nawet mrówki z Kolumbii Brytyjskiej do Calgary, aby wykorzystać je w scenie, w której insekty te atakują DiCaprio.

Inarritu dodał: - Musieliśmy przetransportować mrówki samolotem. Musiały odbyć się dwa loty, ponieważ część z nich nie przeżyła pierwszego. Wysokość była dla nich zbyt duża. Ale leciały pierwszą klasą!


Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje