Michael Bublé stara się godzić pracę z życiem rodzinnym

Twórca hitu "It's a Beautiful Day" przyznał, że trudno jest mu koncertować i jednocześnie spędzać jak najwięcej czasu ze swoimi synami.

Twórca hitu "It's a Beautiful Day", który ma dwuletniego syna Noaha oraz sześciomiesięcznego syna Eliasa razem ze swoją żoną Luisaną Lopilato (29 l.), przyznał, że trudno jest mu koncertować i jednocześnie spędzać jak najwięcej czasu ze swoimi synami.

Powiedział:

Reklama

- Chciałbym, żeby tak nie było, ale trudno jest znaleźć równowagę. Nigdy nie uda mi się znaleźć idealnej równowagi, ale będę robił co w mojej mocy, aby było jak najlepiej.

Gdy żona 40-letniego piosenkarza, która jest aktorką, musi pracować na planie filmowym, Michael zostaje w domu z dziećmi i wciela się w rolę "Pana Mamy".

W rozmowie z magazynem "People" powiedział:

- Wracam do domu i gdy ona kręci film, ja zajmuję się dziećmi. Jestem Panem Mamą, czy jak zwał, tak zwał.

- Dzięki temu oboje możemy realizować się zawodowo i jednocześnie czujemy, że nie tracimy równowagi.

Michael musiał niedawno przejść operację strun głosowych. Początkowo piosenkarz obawiał się, że straci głos, ale teraz już zapomniał, że taka operacja miała miejsce.

Zapytany o to, jak sprawuje się jego głos po zabiegu, odpowiedział:

 - Początkowo nie wiedziałem, co mnie czeka i bardzo się martwiłem. Ale gdy obudziłem się po operacji, lekarz powiedział mi, iż okazało się, że zabieg nie był aż tak inwazyjny, jak początkowo zakładał, i wszystko poszło dobrze, a nawet lepiej niż przypuszczał.

- To zabawne, ponieważ minęło już trochę czasu, a ja w ogóle o tym nie myślę. Czasami zapominam, że taki zabieg miał miejsce. Czuję się o wiele silniejszy niż wtedy.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje