Mlynkova - gotowanie dla syna sprawia, że czuje się jak prawdziwa mama

Halina Mlynkova nie ma czasu na bieganie na siłownię, ani nie stosuje diety cud, tylko dba o umiar. Choć nie przepada za kucharzeniem, to lubi gotować dla przyjaciół i syna. "To fajne, bo wtedy czuję się taką prawdziwą mamą" - mówi PAP Life Mlynkova.

Jak przyznaje Halina Mlynkova, której nienagannej figury mogłaby pozazdrościć niejedna kobieta, w związku z tym, że jej plan dnia jest bardzo rozbity, nie ma czasu na specjalne dbanie o siebie. Sekretem figury wokalistki nie jest ani żadna dieta cud, ani regularne uprawianie sportów czy odwiedzenie siłowni. Tłumaczy, że nie ma na to po prostu czasu, bo na co dzień zajmuje ją praca oraz obowiązki rodzicielskie.

Reklama

- Moje dziecko przychodzi w południe ze szkoły, w związku z czym już jestem zobligowana do różnych jego zajęć, z którymi staram się pogodzić swoją pracę. Do południa jest czas na moją pracę muzyczną, później przychodzi on i w międzyczasie załatwiam telefony. Muszę pogodzić te dwa światy. Jeszcze świat Pragi, koncertów, więc ta moja pajęczyna obowiązków jest bardzo mocno przepleciona. Na takie szczególne dbanie o siebie w tym momencie nie mam czasu. Myślę, że jeszcze przez dość długi czas, dopóki mój syn nie będzie samodzielny, to potrwa. Natomiast na pewno staram się we wszystkim trzymać umiar - czy to w jedzeniu, czy w zaniedbywaniu siebie albo w dbaniu o siebie. Staram się robić to w sposób wyważony i czasem na ten masaż jednak pójść - mówi Mlynkova.

Wokalistka żałuje, że nie zawsze ma możliwość spożywania posiłków o regularnej porze dnia, do czego tak namawiają eksperci od żywienia. - Brak tej regularności jest dla mnie najgorszy. Kiedy mam dużo pracy, przygotowania do materiału, to wtedy po prostu zapominam, że miałam zjeść. Jednak, kiedy tej pracy mam mniej, wtedy cieszę się, że mogę jadać regularnie - opowiada Mlynkova.

A jak jest z gotowaniem u wokalistki? Mlynkova przyznaje, że gotuje tylko wtedy, kiedy musi, ale jak zapewnia, przyjemność sprawia jej gotowanie dla przyjaciół i syna. - Mam wrażenie, że jak zaczynam to mnie to przerasta w mojej głowie, po czym okazuje się, że to jest bardzo proste. Nie ukrywam, że kiedy wpadam w taki rytm codzienności, co mi się czasami zdarza, to jest to fajne, bo czuję się taką prawdziwą mamą, że mogę też ten obiad ugotować dla dziecka. A jak wiadomo, domowy obiad zawsze jest najsmaczniejszy - kwituje Mlynkova i przyznaje, że jej synowi raczej smakuje.



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje