Natalia Lesz: Młoda mama lepiej rozumie dzieci

Przeniosła się na Śląsk, w listopadzie urodziła córeczkę. Dziś jest trenerką w show „Mali giganci”. Umiejętnie łączy macierzyństwo z pracą.

Odkąd związała się z profesorem Adamem Maciejewskim(43), zmieniło się jej życie.

Reklama

- To prawda: wcześniej mój świat w znacznej części to był show-biznes. Teraz mam dziecko, rodzinę - mówi Natalia Lesz (33).

Zamieszkała na Śląsku, bowiem jej ukochany właśnie tam pracuje. Jest słynnym chirurgiem, to pod jego przewodnictwem w Gliwicach odbyła się pierwsza w Polsce operacja przeszczepienia twarzy.

Kiedy w listopadzie na świat przyszła ich córeczka Alicja, nie kryli szczęścia. Jednak pani Natalia nie zamierza całkiem rezygnować ze swojej kariery.

- Zwykle jest tak, że przyjeżdżam na spotkanie zawodowe, potem wsiadam do samolotu i po 45 minutach jestem na Śląsku - wyjaśnia.

- Staram się łączyć pracę z domem. Kiedy muszę być w stolicy dłużej i nagrywam show, mała jest ze mną i póki co dajemy radę - cieszy się piosenkarka. - Jeżeli tego samego dnia wracam, to nie biorę jej. Strasznie wtedy za nią tęsknię. W telefonie mam jej zdjęcia i odliczam czas, żeby znowu z nią być - dodaje.

Praca w "Małych gigantach" sprawia jej dużo satysfakcji. Wcześniej uczyła aktorstwa, ale nastolatków. Na uczestników programu patrzy jak na własną córeczkę. Przypomina też sobie, jak sama w wieku czterech lat chodziła na gimnastykę artystyczną, a potem na balet i łyżwiarstwo figurowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje