Nie lubię, gdy mój mąż wyjeżdża

Zrobiła karierę, dużo pracuje, ale uważa, że miłość to podstawa. Męża poznała mając 16 lat i najchętniej w ogóle by się z nim nie rozstawała.

Choć na jej szczęśliwym dzieciństwie cieniem położyła się śmierć taty, jest osobą niezwykle pogodną i uśmiechniętą. Wzór czerpała ze swojej mamy, kobiety silnej, która pokazała jej, co jest w życiu najważniejsze.

Reklama

Pochodzisz z Puław. Jak wspominasz swoje dzieciństwo?

Paulina Sykut-Jeżyna: - Było pełne miłości. To taki czas, kiedy ja, moi bracia i moja mama byliśmy blisko siebie. Miałam ciepłą rodzinę. Puławy są przyjaznym miastem. Wszędzie było blisko, również do szkoły. Mama bardzo nas kochała. To są piękne wspomnienia.

Twój tata zmarł, kiedy byłaś mała. Jak go zapamiętałaś?

- Miałam cztery lata, ale tata był dla mnie bardzo ważny. Byłam jego oczkiem w głowie, jego wielkim skarbem i dawał mi to odczuć. Skupiał na mnie swoją uwagę, kochał, doceniał. Pamiętam jak trzymał mnie na rękach. Bawiłam się jego uchem albo włosami. Był wspaniałym mężczyzną, przystojnym, kochanym. Najlepszym na świecie.

Mama sama wychowywała ciebie i dwóch braci. Okazała się bardzo silną kobietą.

- W takich sytuacjach sami nie wiemy, skąd bierzemy tę siłę. Na początku totalnie się załamała, ale dzięki nam dała radę podnieść się i wychowywać nas. Bywały momenty krytyczne, kiedy cierpiała. Przeżyła załamanie po śmierci taty. Było jej bardzo ciężko, ale malutkie dzieci mobilizowały ją do tego, aby żyć normalnie, nie dać rozpaczy. Starała się żyć dla nas. Tato to miłość życia mojej mamy. Minęło już 30 lat od jego śmierci, a każda rocznica jest dla niej i dla nas pełna bólu i emocji.

Jakie wartości wyniosłaś z rodzinnego domu?

- Kręgosłup moralny kształtuje się w nas przecież od najmłodszych lat. Najważniejsza dla mnie jest miłość i przyjaźń, pasja, szacunek, prostolinijność. Nie potrafię nawiązywać tzw. interesownych znajomości, których tak wiele jest w show-biznesie, w miejscu pracy. To jest dzisiaj bardzo powszechne, ale - na szczęście - zupełnie nie w moim stylu.

Powiedziałaś kiedyś, że wolisz trzymać z facetami. Z czego to wynika?

- W pracy otacza mnie więcej mężczyzn. Większość z nich jest bardziej konkretna i to mi właśnie odpowiada. Zwykle nie traktują kobiet jak konkurencję, ale jak partnerki. Mężczyźni są bardziej rzeczowi, kobiety o wiele bardziej emocjonalne, co często przeszkadza w pracy zawodowej. Czasem nie potrafią tych emocji wyłączyć. Jednak dzisiaj mogę powiedzieć, że mam też dużo dobrych doświadczeń w pracy z kobietami.

Rozumiem, że z Maćkiem Rockiem lepiej prowadzi się program niż z jakąś dziewczyną?

- Z Maćkiem Rockiem pracujemy już od kilku lat. Możemy na siebie liczyć, wyczuwamy swoje emocje. Nie każdy to potrafi. Bez dobrego partnerowania nie ma dobrego duetu i dobrego show, ani koncertów! Doskonale się rozumiemy i możemy nawet bez scenariusza razem poprowadzić koncert czy program.

Ze swoim mężem jesteś już 17 lat. Takie długie związki to rzadkość w show-biznesie?

- Nie wywodzimy się ze środowiska telewizyjnego. Jesteśmy normalnymi ludźmi, a show-biznes jest dla nas tylko dodatkiem, częścią pracy. Na co dzień po prostu nie dajemy się zwariować. Mamy swoje wartości. Miłość i dom są najważniejsze. Poza pracą trzeba mieć coś jeszcze, żeby zachować równowagę. Mam to szczęście, że uwielbiam swoją pracę. Idę do niej z przyjemnością i łatwością, ale to jest praca. Miłość to podstawa. Piotrek jest dla mnie dużym wsparciem, mogę liczyć na jego radę, na to, że jest blisko. Łatwiej mi żyć z nim u boku, bo on mnie po prostu rozumie. Współczuję ludziom, którzy muszą od siebie odpoczywać. Ja chcę być z moim mężem cały czas. Kiedy Piotr wyjeżdża, to trudno mi samej spać.

Zamierzacie powiększyć waszą rodzinę?

- Tak, oczywiście bardzo chcemy mieć dzieci. Ale macierzyństwo to sprawa bardzo indywidualna i osobista. Do tego, co dzieje się i co jeszcze wydarzy się w życiu, powinniśmy mieć dużą pokorę. Ja taką pokorę mam.

O czym marzysz? Jak ma wyglądać twoja przyszłość?

- Nie wiem, co mi przyniesie życie. Robię wszystko w zgodzie ze sobą, to dla mnie najważniejsze! Dzieje się tak dużo. Gdy miałam 20 lat, zupełnie inaczej patrzyłam na przyszłość. Dzisiaj wiem, że każda chwila jest ważna, bo przecież nie wiemy, ile mamy czasu na realizację swoich planów. Na pewno chciałabym być zdrowa, szczęśliwa i aktywna! To są moje marzenia na przyszłość.

Rozmawiał: Robert Patoleta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje