Postawiła na jedną kartę. Teraz odcina kupony...

Trzy lata temu dostała bardzo trafną radę. Na szczęście z niej skorzystała.

Niewątpliwie ma dziś swoje pięć minut. Niedawno nominowano ją do Wiktorów w kategorii "odkrycie roku", jest faworytką "Tańca z Gwiazdami", widzowie ją uwielbiają, propozycje sypią się ze wszech stron. I aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu Katarzyna Zielińska (32) walczyła o każdą najmniejszą nawet rólkę i nieraz załamana wracała do Krakowa z kolejnego warszawskiego castingu.

Reklama

- Kasia bardzo się starała, ale albo słyszała: ma pani taką urodę, że ciężko panią zapamiętać, albo z kolei, żeby wróciła za rok - opowiada jedna z jej przyjaciółek. Przełomowy moment przyszedł trzy lata temu po rozmowie z jednym z telewizyjnych producentów.

- Powiedział mi wprost: "Zmień sposób ubierania na mniej krzykliwy i zrzuć parę kilo" - wspomina aktorka. Tyle że łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

- Mam problemy z utrzymaniem wagi, chyba po tacie - wyznała w jednym z wywiadów i do dziś zdaje sobie sprawę, że musi bardzo uważać.

Wstawała o 6 rano, by pobiegać

Katarzyna potrafi jednak być konsekwentna i od dłuższego czasu utrzymuje rozmiar S.

- Początki były trudne, ale na szczęście Kasia Figura, która wtedy właśnie bardzo schudła, poleciła jej swoją osobistą trenerkę - zdradza koleżanka Kasi. - Codziennie o szóstej rano biegała na trening. Do tego dużo herbat i mniejsze, ale częstsze posiłki. Nie było już szans na ulubione makarony i bułeczki - dodaje. Aktorka rozejrzała się też za stylistą. Dziś ma rude włosy, które mają być jej znakiem rozpoznawczym zakłada modne, ale stonowane sukienki i oryginalne buty, które uwielbia.

- Mam ich około siedemdziesięciu par - mówi z uśmiechem.

Docenia każdą propozycję

Katarzyna długo ignorowała fakt, że kilka zbędnych kilogramów może mieć jakieś znaczenie. - Dopóki myślała, że pójdzie w kierunku śpiewu czy kabaretu, nie przywiązywała dużej uwagi do tego, co mówią o niej i jakie jej dają rady, szczególnie te związane z wyglądem.

Kiedy jednak postawiła na aktorstwo, miała oczy i uszy szeroko otwarte - opowiada przyjaciółka aktorki. - Kasia jest bardzo ambitna - dodaje. I jak potwierdzają wszystkie jej koleżanki, potrafi docenić to, co ma. Sama nieraz już mówiła, że kiedy jej się nie chce iść na casting, przypomina sobie czasy, kiedy jechała z Krakowa porannym pociągiem do Warszawy, biegła na casting, by po dziesięciu minutach być już w drodze na dworzec, żeby zdążyć na pociąg powrotny.

- Doceniam każdą propozycję i staram się jak najlepiej każdą z nich wykorzystać - przyznaje dziś...

Zawsze w siebie wierzyła. Jej motto życiowe brzmi: "Idź do przodu, bo twoja karawana musi iść dalej. Uwierz w swoje marzenia".

- Kasia potrafi twardo stąpać po ziemi. Wyniosła to z domu rodzinnego. Było w nim wiele ciepła, ale też szacunek dla pracy. Ona sama wcześnie zaczęła pracować. Rodzice mieli spory kawałek ziemi, uprawiali kwiaty, owoce i warzywa. Kasia pomagała im od dziecka - opowiada znajoma Zielińskiej. To zapewne nauczyło ją szanować pracę. - Z domu wyniosłam prostotę i prostolinijność - mówi z kolei aktorka o swoim rodzinnym domu.

Już nie mylą jej z Kasią Zielińską

Popularna odtwórczyni roli Marty z "Barw szczęścia" jest teraz na szczycie. Producenci wydzwaniają z nowymi propozycjami, a Katarzyna z rozwagą wybiera, pamiętając czasy, kiedy czekała na choćby jeden telefon. Nie musi się już martwić tym, że obok niej jest jeszcze jedna aktorka o takim samym imieniu i nazwisku. Kiedyś, co Katarzynę nieraz denerwowało albo krzyżowało plany, mylono je. Teraz o dwa lata młodsza druga Katarzyna Zielińska jest w cieniu i pewnie zastanawia się, co zmienić, by dorównać faworytce "Tańca z Gwiazdami".

RB

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Zielińska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje