Przerwała miesiąc miodowy!

Kim Kardashian przerwała podróż poślubną i wróciła do Los Angeles. Czyżby kryzys w świeżo zawartym małżeństwie?

Miało być tak pięknie... Zabytkowy zamek, irlandzkie wrzosowiska i tylko oni dwoje... Przez kilka dni było, ale teraz wrzosy szumią już tylko Westowi. Kim Kardashian wróciła do Los Angeles. Bez męża i bez obrączki na palcu.

Reklama

Poślubny kryzys w poślubnej podróży? Oficjalnie, nie ma powodów, żeby wątpić w szczęście świeżo upieczonych małżonków. Jak  czytamy na Twitterze celebrytki powodem powrotu do domu ma być tęsknotą, za córeczką North, która od czasu wesela przebywa Stanach pod opieką babci. Na tym samym portalu Kim napisała również, że jest zadowolona z podróży poślubnej. "Miałam najlepszy, odprężający i romantyczny miesiąc miodowy." - czytamy na jej profilu.

Jednak źródła bliskie Kardashian twierdzą, że wyjazd do Irlandii wcale nie był taki miodowy, a sama celebrytka była zawiedzioną sielską, irlandzką wsią. "Po kilku dniach Kardashian była tak znudzona, że błagała Westa, żeby pojechali do Pragi, gdzie byli zaproszeni na ślub znajomych, tak wcześnie jak tylko się da." - mówi źródło w rozmowie z dziennikarzami Daily Mail. "Kim planując wyjazd do Europy szykowała się na paradowanie w eleganckich ubraniach i wizyty w luksusowych butikach, nie ma wiejskie życie." - dodaje informator.

Może to nie kryzys tylko chwilowy kaprys. Trudno jednak zapomnieć o tym, że poprzednie małżeństwo Kardashian zakończyło się po kilku miesiącach...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje