Reni Jusis: Ekologia nie jest już postrzegana jako fanaberia zamożnych ludzi

Dziś ekologia nie jest już postrzegana jako fanaberia zamożnych ludzi, a proekologiczne działania podejmują przeciętne polskie rodziny - oceniła znana eko-mama Reni Jusis. Jak dodała, ekologiczna świadomość Polaków wzrosła w ostatnich latach.

Dziś łączy pani działalność muzyczną i proekologiczną; ekologia w pani życiu odgrywa ważną rolę, dlaczego?

Reklama

Reni Jusis:  - Do te pory myślałam, że są to zupełnie odrębne dwie dziedziny, muzyka i ekologia i aby działać proekologicznie udzieliłam sobie urlopu macierzyńskiego, który się przeciągnął na parę lat. W tym czasie prowadziłam bloq ekomama.pl i napisałam książkę, która jest zbiorem wywiadów z ekspertami z dziedziny ekologii. Na to poświęcałam głównie czas, oprócz, oczywiście, wychowywania dzieci.

Natomiast tydzień temu wróciłam z moim nowym muzycznym projektem płytą BANG. W Olsztynie podczas Green Festivalu w sierpniu będziemy mogli połączyć dwie dziedziny: muzykę z ekologią i to jest naprawdę ewenement. Widziałam podobne tendencje na światowych festiwalach. W czasie tych muzycznych wydarzeń prowadzone są zbiórki recyklingowe, są miejsca, w których pedałując na rowerze można naładować telefon komórkowy, gdzie jest mnóstwo takich elementów proekologicznych. Idea olsztyńskiego festiwalu bezpośrednio współgra z trendami ekologicznymi, więc bardzo mnie to interesuje i chcę to na własne oczy zobaczyć.

Czy na przestrzeni ostatnich kilku lat świadomość ekologiczna Polaków zmieniła się?

 - Cieszę, że zdrowy styl ekologiczny nie jest już postrzegany jako dziwactwo, tylko zaczyna wpisywać się po prostu w taki dobry ton i że jest mile widziany. Obserwuję, jak wiele wielkich firm zaczyna prowadzić działalność ekologiczną. Mam nadzieję, że to nie są tylko względy promocyjne. Takie etyczne, zaangażowane działania są coraz częstsze i wydaje mi się, że to nie jest moda, ale świadomość, że dziś tworzymy świat, w którym będą żyły nasze wnuki, wnuki naszych wnuków i od nas zależy, w jakiej synergii będą żyły: czy to będzie synergia "gór śmieci", czy będziemy mogli się cieszyć wspaniałymi widokami przyrody.

Czy nie przeszkadzało pani, że niektóre media wizerunek Reni Jusis - ekologicznej matki przerysowywały, może nawet kpiły z niego?

 - Myślę, że tak działo się na początku mojej działalności - siedem lat temu, wtedy to mogło być szokiem, że można inaczej żyć - nie tak mainstreamowo, że są jakieś alternatywne sposoby wychowania czy pielęgnacji. Dziś informacja końcowa staje się inną informacją niż ta początkowa, powtarzana po wielokroć. Nie mam wpływu na to, jak ona zostanie zinterpretowana. Natomiast, widzę ogromną zmianę po tych siedmiu latach do podejścia dla ekologii. Ekologia nie jest już postrzegana jako fanaberia zamożnych osób, działania proekologiczne podejmują zwykłe, przeciętne rodziny, które np. budują dom i szukają rozwiązań nie tylko ekologicznych, ale i ekonomicznych.

Te dwie dziedziny: ekologia i ekonomia są także ściśle ze sobą związane. Myślę, że jeśli ktoś racjonalnie potrafi na to spojrzeć, to zauważy, że przez ostatnie lata nastąpił duży progres. Świadomość Polaków jest coraz większa także jako konsumentów. Proszę zauważyć, jak dużo produktów ekologicznych jest dziś na wyciągnięcie dłoni. Chociażby w każdym sklepie są dziś jajka "zerówki", a jeszcze kilka lat temu musieliśmy się o nie sami dopraszać. Zatem, to my, konsumenci spowodowaliśmy, że rynek zaczął odpowiadać na nasze, wyższe wymagania. Mam wrażenie, że zależy nam na jakości życia, że nie jest już najważniejsze to, co najtańsze i najszybsze, tylko cenimy swój czas i chcemy naszej rodzinie i naszym dzieciom dać lepszej jakości produkty i idee.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje