Rodzinne pojednanie

Jeszcze niedawno ich relacje określało jedno słowo - konflikt. Dziś jest już zupełnie inaczej!

Spojrzenie, uśmiech. Nikt nie może mieć wątpliwości, czyją córką jest Maria Niklińska (27). Jednak ona sama długo broniła się przed tym, by kojarzono ją z Jolantą Fajkowską (47). Chciała, jak twierdzi, sama zapracować na swoje nazwisko. Udowodnić, że coś potrafi i nie musi "podpierać się" sławną mamą, by odnieść sukces...

Reklama

Długoletnia praca w telenoweli Klan, a szczególnie niedawny występ aktorki w Tańcu z gwiazdami zwiększyły jej popularność i spowodowały, że uwierzyła w siebie. Dziś, gdy nazwisko Niklińskiej znają już miliony widzów, Marysia z dumą mówi, że ludzie wreszcie dostrzegają to, co osiągnęła, a nie tylko to, czyją jest córką.

- Nawet mama zaczęła mnie traktować jak godną siebie partnerkę - śmieje się młoda aktorka.

Bez wahania zgodziła się więc przyjąć zaproszenie do programu Nowsze Mazowsze w TVP Info, którego współprowadzącą jest właśnie Jolanta Fajkowska.

- Nigdy wcześniej nie pracowałyśmy razem przed kamerą - przyznaje się w rozmowie z Rewią dziennikarka. - Zgodziłyśmy się, bo temat programu wydał nam się istotny. Każda z nas zajmuje się swoimi tematami, nie wchodzimy sobie w paradę - dodaje.

Nie korzysta z "pleców" mamy

Jolanta Fajkowska zawsze rozumiała, dlaczego Marysia chciała zacierać wszelkie ślady powiązań z nią.

- Może faktycznie, gdyby być posądzona o to, że korzysta z "pleców" mamy - zastanawia się. - Czasami chciałam jej doradzić, pomóc, aby nie powtórzyła moich błędów. Ale ona zawsze mówiła, że musi iść własną drogą. Ciężko mi było, ale nie chciałam się wtrącać. I jak w każdej rodzinie zdarzały się nam konflikty - kończy pani Jola, a jej córka dodaje: - Byłam zbuntowaną nastolatką i zawsze podążałam swoją drogą.

Już jako dziecko Maria ceniła swoją niezależność, a jej mama starała się nie narzucać swojego zdania. Nawet wtedy, gdy córka na dwa miesiące przed maturą zmieniła szkołę. Jolanta Fajkowska uznała, że jej Marysia po prostu wie, co robi.

- Maria zawsze sama podejmowała decyzje - mówi. - Nie miałam pretensji, bo ja też nie informuję jej o wszystkim, co mnie spotyka w życiu.

Także i o tym, że Marysia wystąpi w Tańcu z gwiazdami, pani Jola dowiedziała się z gazet. Pomyślała wtedy, że... chętnie sama zatańczyłaby w programie! - Szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł, aby do jednej edycji zaangażować matkę i córkę - mówi Rewii, dodając, że bardzo przeżywała każdy taniec pary Niklińska-Barański.

Z tatą nie ma częstego kontaktu

Marysi kibicował też były długoletni partner Jolanty Fajkowskiej, Eligiusz Kisała, którego Marysia zawsze kochała jak ojca. Wciąż może na niego liczyć i wciąż traktuje go jak bardzo bliską sobie osobę. Niestety, z mieszkającym od dawna w Moskwie i mającym już nową rodzinę tatą nie kontaktuje się zbyt często...

Maria Niklińska przyznaje, że mama zawsze była dla niej ideałem kobiety: niezwykle mądra, samodzielna, zaradna. Marysia też zawsze chciała taka być. Przez ostatnie lata udowodniła wszystkim naokoło, że po sławnej mamie odziedziczyła nie tylko urodę i zniewalający uśmiech, ale też wszystkie te jej cechy, którpodziwiała. Dziś, gdy nikt już nie ma wątpliwości, że sukces zawdzięcza wyłącznie sobie, Maria postanowiła nie ukrywać dłużej, jak bardzo dumna jest z mamy. I jak bardzo ją kocha!

Dowiedz się więcej na temat: Maria Niklińska | Jolanta Fajkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje