Scarlett Johansson: Najseksowniejsza mama świata

Jej seksapil jest niemal legendarny. Nie potrafi jej go odebrać ani filmowa charakteryzacja, ani ciąża. Można przypuszczać, że to będzie syn, bo podobno urodę odbierają matkom córki...

Ma wymiary, za jakie nawet w Hollywood niejedna kobieta dałaby się zabić - 94 cm w biuście (i wbrew plotkom - żadnych implantów), 66 cm w talii i 91 cm w biodrach. Ale ma też coś jeszcze - jakiś nieuchwytny magnetyzm, który sprawia, że - jak mówią twórcy perfum Dolce & Gabbana - kiedy wchodzi do pokoju, ten pokój należy do niej. Z kolei aktor Joseph Gordon-Levitt twierdzi, że to jak Scarlett chodzi, jak patrzy, jak się uśmiecha, tworzy wybuchową mieszankę, która sprawia, że jej seksapil wychodzi poza skalę.

Seksbomba w… średnim wieku

Reklama

Może pochwalić się imponującą kolekcją tytułów - najpiękniejsza gwiazda wszech czasów w rankingu HoldBack- Time.com, najseksowniejsza kobieta magazynu FHM i coś, czym nie może pochwalić się żadna inna kobieta - dwu- krotny tytuł Najseksowniejszej Kobiety Świata przyznany przez magazyn "Esquire". Aż trudno uwierzyć, że jeszcze gdy grała u boku Roberta Redforda dramatyczną rolę Grace w "Zaklinaczu koni" była zupełnie przeciętną 14-latką.

Ona sama do swego wyglądu ma jednak stosunek zadziwiająco trzeźwy: "No tak, muszę się spieszyć. Jestem 28-letnią aktorką. Jak na Hollywood to wiek co najmniej średni. Już niebawem będę otrzymywać wyłącznie role matek, a potem w ogóle zostanę bez pracy. Muszę się jakoś zabezpieczyć. Teatrem, produkcją, byciem najseksowniejszą w "Esquire". Nic dziwnego, że przy takim podejściu do kariery aktorka nie spieszyła się z zakładaniem rodziny. Owszem, często podkreślała, że kocha dzieci, ale... "Połowa mojego serca należy do pracy. To na pewno zmienia się, gdy na świat przychodzi dziecko. I pewna część mnie bardzo tego pragnie. Ale jeszcze nie teraz. Mam zbyt wiele do zrobienia" - mówiła niedawno. Wygląda jednak na to, że po prostu nie miała szczęścia w miłości. A może tylko długo czekała na tę swoją drugą połówkę... Zaryzykowała raz - wychodząc za mąż za Ryana Reynoldsa, ale małżeństwo rozpadło się po trzech latach, a Scarlett zarzekała się że "nigdy więcej"...

Nie ma miłości bez zazdrości?

Dlatego, gdy pod koniec 2012 roku zaczęła spotykać się z francuskim dziennikarzem Romainem Dauriacem, wydawało się, że to tylko kolejny romans. Jednak gwiazda zwykle oszczędna w zwierzeniach, tym razem publicznie uczyniła zaskakujące wyznanie: "Nigdy nie sądziłam, że jestem zazdrosna, ale to zmieniło się, gdy poznałam mojego obecnego chłopaka. Przedtem nie umiałam tego z siebie wykrzesać, a może tak bardzo mi nie zależało". Kiedy więc kilka miesięcy później na festiwalu w Wenecji na palcu Scarlett wypatrzono imponujący pierścionek z brylantem, świat obiegła informacja o zaręczynach. Gwiazda nie zaprzeczyła, ale pytana o ślub, odparła przekornie: "Niczego nie planuję. Jestem straszna w organizowaniu, wolę pójść na żywioł".

Ta beztroska zaskoczyła chyba nawet ją samą, bo wiosną tego roku magazyn "People" podał, że aktorka jest w ciąży. Kiedy pozowała na ściance na premierze filmu "Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz" wyglądała oszałamiająco nawet jak na nią - widać było, że ciąża jej służy. Potem przestała pojawiać się publicznie, ale paparazzi, którzy czatują pod jej nowojorskim apartamentem twierdzą, że nawet bez makijażu i w luźnych zakrywających coraz większy brzuszek ubraniach wygląda jak dawna Scarlett. Przez ostatnie miesiące udzieliła tylko kilku wywiadów - i to przez telefon. Ale nawet teraz robi wrażenie. Dziennikarze mówią, że jej głos jest jeszcze bardziej zmysłowy.

"Ten, kto rozmawia z nią przez telefon, zaczyna pojmować, co to znaczy słuchać bez reszty" - mówią. Niedawno obcięła włosy - dla wygody, gdy będzie opiekować się dzieckiem, ale wielbiciele twierdzą, że w nowej fryzurze wygląda jeszcze lepiej. I odliczają dni, kiedy znów się pojawi. Widocznie i na czerwonym dywanie, i w ciąży, i z dzieckiem na rękach Scarlett jest skazana na bycie sexy.

Szczęśliwa wpadka

Romaina Dauriac aktorka nazywa "swoją drugą połówką", ale nie planowała ani ślubu, ani dziecka. Podobno ciąża zaskoczyła nawet ją samą. Teraz jednak całe życie podporządkowuje dziecku. Jak twierdzi "New York Post" zdecydowała się nawet na ślub. Miał się odbyć w sierpniu w Paryżu, ale narzeczeni zdecydowali się przełożyć termin na "po porodzie".

Joanna Kadej-Krzyczkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje