Sekrety gwiazd polskich seriali

Agnieszka Dygant, Dominika Ostałowska, Anna Przybylska - bardziej znane jako Mariolka, Marta, Marylka. Jaka jest serialowa popularność? Co się zmieniło od czasów, gdy regularnie oglądają je na małym ekranie miliony widzów?

Agnieszka Dygant - Czarna z serialu "Fala zbrodni" w Telewizji Polsat, Mariolka z "Na dobre i na złe" w TVP, Frania z "Niani" w TVN.

Reklama

- Po studiach w szkole teatralnej nie miałam łatwego życia. Wykonywałam mnóstwo ruchów, pukałam, szukałam i nic! Jakoś, cholera, nie szło. Jak się trafiła niewielka rólka, okazywała się mało nośna. Nic z niej nie wynikało. Żadnych ciekawych propozycji. Mało pracy, mało pieniędzy. Trzy razy oglądałam cukinię w warzywniaku, pięć minut obracałam zielonym ogórkiem, zanim się zdecydowałam - wspomina.

A teraz? - Więcej pracuję, więcej zarabiam, ale nadal liczę. Liczę coraz bardziej. Liczę jak opętana (śmiech). Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem rozrzutna. Nie mam etatów, ani żadnych stałych źródeł dochodu. Krótko mówiąc, zbieram na czarną godzinę. Gdy się ma oszczędności, można też sobie pozwolić na mniej kompromisów w zawodzie. Dla aktora to ważna rzecz - wyjaśnia.

Choć udało jej się "wypłynąć" stosunkowo niedawno, pojawia się już trzech serialach emitowanych w trzech różnych telewizjach. - Mam taką zasadę, żeby nigdy nie prosić o pracę na kolanach. Żebranie nie sprawdza się na dłuższą metę. Nawet jak cię wezmą z litości, to przy pierwszej lepszej okazji kopną cię w tyłek. Nie chcą cię? Nie narzucaj się. Szukaj gdzie indziej, bierz byka za rogi, w końcu zaczniesz być osobą pożądaną, a wtedy i tak wszyscy się zlecą - przekonuje.

Przeczytaj cały wywiad z Agnieszką Dygant

Dominika Ostałowska - Marta z serialu "M jak miłość" w TVP

Na ulicy częściej słyszy "Dzień dobry, pani Marto", zamiast "pani Dominiko". - Ludzie zagadują: "Co tam słychać u rodziny Mostowiaków? Miłe ma pani dziecko; jaki niedobry ten mąż; ładne ma pani kafle w kuchni?". Starają się być mili, grzeczni. Ja też. Tłumaczę, że to nie moje życie, że to jest serial, ale wiele osób kompletnie zatraciło poczucie rzeczywistości. Myślałam, że tylko dzieci mogą tak mylić światy - opowiada.

Co się zmieniło w ostatnim czasie? - Uczę się mówić otwarcie i zdecydowanie "nie", gdy coś mi się nie podoba - mówi Dominika Ostałowska. Dodaje, że to element walki z dzieckiem, które ciągle w niej tkwi. Choć z przyjemnością wraca do wspomnień z dzieciństwa, wierzy, że całkiem z niej silny, mały "facecik".

Przeczytaj wywiad z Dominiką Ostałowską

Anna Przybylska - Marylka ze "Złotopolskich" w TVP i Doktor Karina z "Daleko od noszy", serialu Telewizji Polsat.

Te dwa seriale są głownymi zajęciami Anny Przybylskiej. - Na razie nie mam żadnych propozycji filmowych. Czuję się trochę przepracowana, chciałabym odetchnąć i będzie ku temu okazja, bo zbliża się letnia przerwa w serialach. Chcę odpocząć, nawet nie myślę o dalekim wyjeździe, tylko o tym, żeby było ciepłe lato, żeby można było spędzać czas na powietrzu. Uwielbiam być na dworze, marzą mi się wycieczki rowerowe i długie spacery plażą - mówiła o swoich planach dziennikarce Marie Claire przed wakacjami.

Zmęczenie to jeden z minusów serialowej sławy. Jakie są jej blaski i cienie? - Przeżywam mnóstwo miłych sytuacji. Staruszka posyłająca mi całusa przez okno w tramwaju. Pan, który w grzeczny sposób, zaczepia mnie i mówi: "Pani i pani koledzy z serialu uprzyjemniają mi każdą niedzielę, dziękuję" - opowiada o miłych chwilach.

- Lubię rozmawiać z ludźmi, ale są też takie chwile, gdy chciałabym pobyć sama, zrelaksować się i wtedy denerwuje mnie, że ktoś próbuje mnie zagadać i kompletnie nie wyczuwa sytuacji. Kiedyś jechałam pociągiem i zdrzemnęłam się. Ewidentnie spałam, a tu mnie dwóch dyrektorów pod krawatem budzi i szarpie za łokieć. Chcieli sobie porozmawiać z Anią Przybylską. "Panowie, przecież ja śpię!". Takie sytuacje mnie rozwalają. Niektórych onieśmielam i tego też nie lubię, bo niby z jakiej racji ktoś miałby mnie uważać za bóstwo. Nie jestem nikim wyjątkowym. Mnie to krępuje, że ludzie dużo bardziej wartościowi ode mnie zachwycają się jakąś durną Przybylską. Nie widzę powodu - przekonuje słynna aktorka.

Przeczytaj cały wywiad z Anną Przybylską

Dowiedz się więcej na temat: TVP | Anna Przybylska | wywiady

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje