Stephen Fry nazywał kokainę "puddingiem"

58-letni komik używał narkotyku regularnie w latach 80-siątych, ale jak twierdzi, zawsze po jedzeniu.

Podczas show ABC "Lateline" powiedział:  - Nazywałem kokainę "puddingiem" - taki deser na koniec posiłku. Cieszę się jednak, że te czasy się skończyły.

- Niedorzeczna sytuacja życiowa, która zrobiła wiele złego niejednej osobie.

Stephen utrzymuje także, że jego uzależnienie od narkotyku miało związek z jego depresją.

- Wyobraźcie sobie, że jesteście w takim stanie, w którym wasze samopoczucie zmienia się bardzo często, a wy nie macie na to żadnego wpływu i sami nie możecie tego samopoczucia zmienić.

- Wtedy wpada się w depresję i nie ma się nawet pojęcia, że dzieje się z człowiekiem coś, co trzeba leczyć, że to choroba. Człowiek czuje się wtedy albo nadmiernie pobudzony, albo bardzo depresyjnie i ma myśli samobójcze - dodaje.

Stephen przyznał, że sięgnął po alkohol i narkotyki, aby uporać się z problemami.

Powiedział:  - Stajesz się zależny, czy to ja stałem się po prostu zależny od tych narkotykowych mikstur, które miały pomagać mi w radzeniu sobie z rzeczywistością.

  - Ale oczywiście była to pozorna kontrola, bo tak naprawdę popadałem tylko w większe problemy, z którymi coraz słabiej sobie radziłem.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje