Szczęście według Samusionek

Anna Samusionek marzy o zagraniu roli, w której byłaby kobietą władzy i biznesu, agentką wywiadu czy służb specjalnych, a także kobietą obłąkaną lub opętaną.

Absolwentka warszawskiej PWST. Zadebiutowała na scenie Teatru Małego w "Upiorach" Ibsena. Wraz z dyplomem otrzymała angaż do Teatru Rozmaitości. Najczęściej gra silne, dążące do osiągnięcia zamierzonego celu kobiety, walczące o swoją miłość, oddane, o niejednoznacznym charakterze, balansujące na granicy dobra i zła. Znana jest przede wszystkim z serialu : "Pensjonat pod różą", "Stacyjka", "Glina", z filmu Marka Konrada "Prawo ojca", czy z roli Wioletty w filmie Piotra Wereśniaka, pt. "Zakochani". Czytelnikom opowiada o swoim życiu, zarówno zawodowym jak i prywatnym.

Reklama

Podobno miała się Pani urodzić chłopcem?

Anna Samusionek: Tak, to prawda. Jestem drugim dzieckiem. Mam starszą siostrę i rodzice zapragnęli mieć potomka płci przeciwnej. Być może mój absolutny brak zainteresowania lalkami wynikał z faktu, że byłam planowana jako chłopiec?! Fascynowały mnie męskie zabawki. Moje zachowanie w dzieciństwie nie przypominało tego, co robią dziewczynki. Dziś jednak wiem, że zdecydowanie wolę być kobietą (śmiech).

Pewnego dnia spojrzałam w lustro i powiedziałam: będę aktorką..... Czy tak zaczyna się Pani opowieść?

A.S.: Zdecydowanie nie. Jako dziecko chciałam zostać weterynarzem, później malarką. Ostatecznie postanowiłam zostać lekarzem i to koniecznie chirurgiem.

W jakiej roli zadebiutowała Pani?

A.S: Zadebiutowałam na scenie Teatru Małego w "Upiorach" Ibsena, wcielając się w rolę Róży. W kinie natomiast w roli Zosi w filmie pt. "Darmozjad polski" w reżyserii Łukasza Wylężałka, za którą dostałam nagrodę na festiwalu filmowym w Gdyni.

Dowiedz się więcej na temat: szczęście

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje