Trubadurzy zaczynali jak Beatlesi

Byli jednym z najpopularniejszych zespołów bigbitowych, ale na ich losach odbiła się polityka i zwykłe ludzkie słabości. W tym roku obchodzą rocznicę 50-lecia debiutu.

Nazwę Trubadurzy wymyślił jeden ze znajomych zespołu, miała być inna niż Czerwono-Czarni albo Niebiesko-Czarni. Natomiast stroje - bardziej podobne do ubrań muszkieterów, a nie (jakby wskazywała nazwa) średniowiecznych poetów wędrownych i śpiewaków z Prowansji - opracował Szymon Kobyliński. Natchnieniem był dla niego popularny wtedy film "Trzej muszkieterowie".

Reklama

Początki były skromne

Łódzki zespół założyło aż trzech śpiewających gitarzystów. Muzycznie wzorowali się się na Beatlesach. Problem powstał jednak przy obsadzie instrumentów. Marian Lichtman początkowo nie potrafił zaakceptować zaproponowanej mu roli perkusisty. Sam uważał się za dobrego wokalistę oraz gitarzystę, natomiast śpiewających bębniarzy jeszcze się wówczas nie spotykało.

W tej sytuacji pozostali dwaj muzycy: Krzysztof Krawczyk i Sławomir Kowalewski udali się do rodziców kolegi, proponując, aby ci nabyli dla niego perkusję. Lichtmanowie byli zamożnymi ludźmi, nie mieli więc problemów z zakupem. Większy kłopot był z samym Marianem, który nieco obraził się na kumpli i dopiero po dwóch miesiącach zaczął uczyć się gry na nowym instrumencie. Później pogodził się ze swoją rolą, a dzisiaj komentuje: "Dobrze, że tak się stało".

Za młodzi na karierę

Kolejnym problemem był młody wiek członków grupy. Choć specjaliści z branży szybko poznali się na ich talencie, to trzeba było poczekać, aż muzycy staną się pełnoletni. Uwagę zwróciła na nich także Katarzyna Gärtner, która zaproponowała współpracę z Anną German. Trubadurzy towarzyszyli wokalistce na koncertach, po pewnym jednak czasie ta współpraca została zerwana.

Zespół prześladowały zmiany personalne. Muzycy odchodzili i powracali,a zespół zawieszał działalność i ją wznawiał. W 1965 r. Trubadurzy dostali nagrodę za debiut na festiwalu w Opolu, ale pierwszą płytę nagrali dopiero dwa lata później. Ich popularność wzrosła dzięki piosence do serialu "Wojna domowa". Ponieważ musieli odbyć służbę wojskową, w komplecie trafili do 1. Warszawskiego Pułku Czołgów. Zmienili wówczas swój repertuar.

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje