Uczuciowe zakręty

W szczerym wywiadzie gwiazda opowiada o kłótniach z narzeczonym i tłumaczy, dlaczego naprawdę przełożyli datę swojego ślubu.

Joasiu, tęsknimy za tobą. Kiedy przyjedziesz do Polski?

Reklama

Joanna Krupa: - O, bardzo tęsknię za Polską. Długo mnie nie było, ale przez ten program, który właśnie kręcimy w Miami, nie mogę już tak często przyjeżdżać. Planowałam wpaść w marcu, ale producenci mnie nie puścili, bo mieliśmy dużo pracy i mój wyjazd popsułby plany produkcji. Mam zamiar wziąć "wolne" na czas castingów do trzeciej edycji programu "Top Model".

Ostatnio żyjesz w rozjazdach między Miami, gdzie mieszka twój narzeczony, a Kalifornią, w której jest twój dom rodzinny...

- Ale od trzech miesięcy jestem bez przerwy z Romkiem w Miami, bo nagrywam tu program.

"The Krupa Sisters"?

- Nie mogę na razie powiedzieć. Zdradzę tylko, że to jest reality show. A w nim ja, Romek, Marta, mama i moje znajome. Będzie dużo fajnych dziewczyn.

Kiedy będziemy mogli go zobaczyć w Polsce?

- W Stanach będzie emitowany pod koniec tego roku. Możliwe, że już we wrześniu. A w Polsce... nie wiem. Wszystko zależy od umów z dystrybutorami. Wiem też, że będzie można go śledzić w internecie.

Zdradź proszę, co się będzie działo w tym show?

- Pokażemy po prostu nasze życie, ale prawdziwe, nie reżyserowane. Zobaczycie, jak opalamy się na plaży, jak rozmawiamy i radzimy sobie z problemami. Biorę tam udział w sesjach zdjęciowych i kolejnej, trzeciej już kampanii PETA (organizacja zajmująca się prawami zwierząt). Wszystko będzie fajnie pokazane. Nie zawsze superpięknie, bo przecież życie każdego z nas nie jest "perfect". Jak to w rodzinie, czasem się kłócimy. W związku z ukochanym też nie zawsze jest kolorowo i to będzie pokazane. My z Romkiem często się kłócimy i nie zamierzam tego ukrywać. Zobaczycie różne strony mojego życia i różne strony mojego charakteru. Bo ja nie zawsze jestem spokojna. Jak mnie ktoś zdenerwuje i poczuję, że ten ktoś chce mnie skrzywdzić, to potrafię być ostra.

Czyli pokażesz pazurki?

- Dużo pokażę!

Jak wygląda twój dzień w Miami?

- Kiedy pracujemy, nasz dzień zaczyna się późno, możemy się wyspać. Kręcimy zdjęcia tylko cztery godziny dziennie. Przychodzi do mnie makijażysta, fryzjer; to jest bardzo miłe. Kiedy robimy program, nikt nas nie reżyseruje. Mogę być sobą. To jest super. Jesteśmy takie dwa wariaty, mamy swoje dramaty i przeżywamy wszystko, a kamera jest z nami. Ale wczoraj mieliśmy z Romkiem wolne i byliśmy nad oceanem. Na razie woda jest za zimna, więc tylko zamoczyłam nogi. Ale za to opalaliśmy się. Później poszliśmy na sushi i na shopping. Ostatnio wybraliśmy się na gokarty. Romkowi bardzo się to podoba. Nawet żartował, że zajmie się tym profesjonalnie. Powiedziałam, że pod warunkiem, że to bezpieczne.

Spędziliście święta razem?

- Tak, spędziliśmy Wielkanoc w Miami. Poszliśmy do kościoła. To była bardzo śmieszna sytuacja, bo akurat blisko nas jest kościół, w którym msze święte odprawiane są również po polsku. Dzień wcześniej sprawdziłam i mówili mi, że będzie msza po angielsku. Poszliśmy więc z Romkiem (tak Joanna mówi o swoim narzeczonym Romainie Zago - przyp. red.). Wchodzimy, a tu jednak po polsku! No i biedak niczego nie rozumiał (śmiech). Potem była wspólna kolacja i kino...

A co z waszym ślubem?

- Czekamy, bo nie wiemy, czy produkcja da radę pokazać nasz ślub jeszcze w tym sezonie. Jeśli okaże się, że nie zdążą, to będziemy musieli przełożyć termin na później. Musimy czekać, aż produkcja zadecyduje, co jest najlepsze dla show.

Wiecie już, gdzie się odbędzie?

- Ja dalej chciałabym w Positano. Ale wiadomo, że dla telewizji to może być trudne do zrealizowania. Może tam zrobimy wesele, a duże party będzie w Miami? Zobaczymy. Na razie oboje jesteśmy tak zapracowani, że żyjemy z dnia na dzień i nie planujemy, co będzie za kilka miesięcy.

A ja słyszałam, że masz już suknię ślubną!

- Ha, ha, ha! Nie mam sukienki i nawet jeszcze o niej nie myślę.

Wygląda więc na to, że między wami wszystko świetnie się układa. Tymczasem media huczą, że się rozstaliście...

- Tak naprawdę mieliśmy ostatnio z Romkiem problemy i to też będzie pokazane w naszym show. Z tego powodu również odstawiłam ślub na bok. Zobaczę, jak to z nami wyjdzie. Różne są powody, dlaczego nie mamy jeszcze daty... 

W związku na odległość bywa ciężko...

- Bardzo. Teraz na przykład od trzech miesięcy jestem z Romkiem non stop. Wydaje mi się nawet, że przez te pięć lat, kiedy jesteśmy razem, nie spędziliśmy razem tyle czasu co teraz. I to jest taki moment, kiedy trochę się poznajemy od początku, odkrywamy o sobie rzeczy, o których nie wiedzieliśmy. Kłócimy się też trochę więcej. Ale on się cieszy, że tu jestem, bo zawsze narzekał, że nie mam dla niego wystarczająco dużo czasu. No to teraz jestem cały czas! (śmiech).

Zdradzisz receptę na udany związek?

- Wszystko zależy od tego, jak bardzo kochamy drugą osobę i ile jesteśmy w stanie przebaczyć. Nasz związek nie jest perfekcyjny. Kłócimy się. Oboje nie lubimy ustępować. Jak mnie coś wkurzy, to on mnie jeszcze bardziej podburza. Powinien powiedzieć: "Spokojnie kochanie, będzie dobrze". A on nie ustępuje! Oboje mamy silne charaktery i się ścieramy. Oczywiście najczęściej kłócimy się o bzdury i szybko się godzimy.

Teraz kłócisz się z Kim Kardashian. Widziałam zdjęcia, na których protestowałaś pod jej butikiem. O co w tym chodzi?

- Zaczęło się od tego, że Khloe Kardashian kilka lat temu wzięła udział w kampanii PETA pod hasłem: "Wolę chodzić nago, niż nosić futra". Ostatnio moja koleżanka jadła lunch obok sklepu Kardashianek. Popatrzyła na wystawę i stwierdziła: "Ojej, te kurtki wyglądają jak prawdziwe futra". Weszła do środka i zapytała, czy sprzedają tam prawdziwe futra. Ekspedientka potwierdziła i zaczęła wymieniać jakie futra mają: z lisa, królika i inne. Koleżanka się wkurzyła i stwierdziła, że musimy coś z tym zrobić. Kardashianki są hipokrytkami - najpierw biorą udział w kampanii przeciwko naturalnym futrom, a potem je sprzedają w swoim sklepie! Zaczęłyśmy zbierać podpisy pod petycją. Teraz mamy już ponad 130 tysięcy podpisów! Ludzie byli w szoku, że one tak kłamią! Udają, że się interesują losem zwierząt, a potem sprzedają futra. Poczułam, że to, co robią, jest złe. I wiedziałam, że muszę działać.

Są szanse, że wycofają futra ze sprzedaży?

- Myślę, że tak. Będą musiały zachować twarz. Najgorsze jest to, że ludzie z PETA dzwonili do nich wiele razy i pytali, czy sprzedają prawdziwe futra. A one za każdym razem kłamały. I dlatego tak się wkurzyłam. Ja im powiedziałam, że będę sprawdzać, czy sprzedają dalej futra, czy nie.

One odpierają twój atak, twierdząc, że chcesz się na nich wypromować.

- Przepraszam, i kto to mówi? Niech one mnie nawet nie wkurzają, bo nie mają nic na swoją obronę.

Twoja akcja może sprawić, że stracą popularność?

- Powiem tak: mam nadzieję, że ludziom w Ameryce otworzę oczy. Oczywiście są szaleńcy, którzy zawsze będą lubili te dziewczyny. Ale są i tacy, którzy zobaczą, jakie to są osoby, i przejdą na właściwą stronę.


Justyna Kasprzak


Dowiedz się więcej na temat: Joanna Krupa | reality show | Kim Kardashian | futra

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje