Uwielbiam nurkowanie i jazdę na nartach

Z Katarzyną Galicą, aktorką filmową i teatralną rozmawia Katarzyna Sikora.

Czy myśli pani o swoim zdrowiu na co dzień?
Katarzyna Galica: - Przede wszystkim staram się jeść zdrowo. Przecież jesteśmy tym, co jemy. Zdałam sobie jakoś szczególnie z tego sprawę, kiedy urodziłam dziecko i zdrowe nawyki żywieniowe zaczęły mi wchodzić w krew. Od jakiegoś czasu nie kupuję produktów żywnościowych bez zwrócenia uwagi na zawartość i jakość składników wymienionych na opakowaniu. Unikam konserwantów i jakiejkolwiek chemii. Jestem absolutną przeciwniczką wprowadzania na polski rynek żywności modyfikowanej genetycznie. Podróżowałam po USA przez 4 tygodnie i wiem, jak trudno jest się w tym kraju zdrowo odżywiać.

Reklama

- Nie zdarza mi się kupić jajek z chowu klatkowego i właściwie przestałam jeść kurczaki ze względu na hormony i antybiotyki, którymi są sztucznie tuczone. Zwracam uwagę na to, żeby ryba, którą jem, pochodziła z naturalnego środowiska - najlepiej z połowu oceanicznego. Poza tym dużo chodzę i staram się wtedy głęboko oddychać. Oddech to niewyczerpane źródło życia. Zimą nie mogę obyć się bez nart. Latem wybieram między rolkami i rowerem.

Rok temu urodziła pani córeczkę. Jak udało się wrócić do formy?
- Powrót do formy wymagał ode mnie przede wszystkim cierpliwości, ponieważ nie był to proces błyskawiczny. Właściwie prawie rok musiał upłynąć zanim wróciłam do wagi sprzed ciąży. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że przytyłam w ciąży ponad miarę, a zrzucenie tylu zbędnych kilogramów wymaga czasu. Nie mogłam stosować żadnych diet odchudzających, bo moja córka Pola przez pierwsze pół roku była karmiona wyłącznie piersią, w związku z czym musiałam zadbać o to, żeby dostarczyć jej wszystkich składników odżywczych.

- Na szczęście jestem osobą bardzo ruchliwą, lubię spacery, więc w pierwszym okresie życia córci nie oszczędzałam się, maszerując z wózkiem prawie co drugi dzień (niejednokrotnie przez śnieżne zaspy) w odwiedziny do moich rodziców. Przemierzałam w ten sposób około 6 kilometrów, a zaczęłam już w okresie połogu. Poza tym mieszkam w kamienicy na drugim piętrze bez windy, więc bieganie z wózkiem tam i z powrotem kilka razy dziennie dało mi wycisk. Kiedy Pola miała trzy miesiące zaczęłam dwa razy w tygodniu ćwiczyć na siłowni, głównie biegając na bieżni, ale także wykonując ćwiczenia wzmacniające poszczególne partie mięśniowe.

- Sierpień i wrzesień spędzałyśmy z Polą na wakacjach w górach i regularnie jeździmy do Bukowiny, racząc się dobrodziejstwem basenów termalnych. Ostatnie 5 kilogramów nadwagi zrzuciłam po odstawieniu w codziennej diecie słodyczy i węglowodanów. Jem natomiast mnóstwo produktów białkowych i warzyw. Staram się, żeby były to pokarmy niskokaloryczne. Nie jadam po 19., a co najważniejsze w diecie: wypijam 2 litry wody mineralnej dziennie.

Jaki zabieg pielęgnacyjny poprawia pani samopoczucie?
- Każdy rodzaj masażu, klasyczny całego ciała, chiński, hawajski, stóp, głowy, ramion, odchudzający, relaksacyjny wprawia mnie w stan ekstatyczny. Uwielbiam dotyk, bo przez dotyk przekazywany jest niezwykły ładunek energetyczny. W związku z tym łagodny masaż twarzy potrafi mnie wprost uszczęśliwić. Cenię sobie fryzjerów - artystów, którzy potrafią podczas mycia wykonać fachowy masaż głowy. Myślę, że chętnie spędziłabym kiedyś w jakimś ośrodku spa kilka dni, oddając się w ręce profesjonalistów. Jak dotąd nigdy jeszcze nie udało mi się wygospodarować czasu na taki kilkudniowy całkowity relaks dla duszy i ciała.

Słyszałam, że lubi pani podwodne eskapady?
- Ponad 8 lat temu zrobiłam na wakacjach w Egipcie podstawowy kurs nurkowania rekreacyjnego, tzw. OWD (open water diver). Trzy lata temu zaczęłam aktywnie nurkować z grupą przyjaciół. Miałam wielkie szczęście, że trafiłam na ludzi, którzy w tej dziedzinie sportu byli znacznie bardziej zaawansowani i mogłam się od nich naprawdę wiele nauczyć. Przeżyłam niezwykłe przygody, nurkując z rekinami w rezerwacie przyrody, na Kubie, podziwiając bogactwo egipskiej rafy koralowej Morza Czerwonego, penetrując wraki czy robiąc swój rekord 50 metrów pod wodą. Uważam, że to niezwykły sport umożliwiający przeżycie doznań podobnych do tych podczas medytacji. Wszechogarniająca cisza potęguje niezwykłe doznania wzrokowe, prawidłowy, regularny oddech jest podstawowym narzędziem przy nurkowaniu. Wszystko dzieje się tak spokojnie i wolno, a życie tam na górze wydaje się być nierzeczywiste i pełne niezrozumiałego zgiełku. Bywa też, że nie ma się ochoty wracać do zwykłego życia. Nazywa się to profesjonalnie "narkozą azotową". To także sport wymagający niezwykłej odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za partnera, z którym się nurkuje. Właściwa komunikacja pod wodą to również nie lada wyzwanie, ale i świetna zabawa.

Katarzyna Galica - ur. 28 sierpnia 1975 r. w Krakowie. Ukończyła studia na tamtejszej WST. Zagrała w serialach m.in. "Na Wspólnej", "Halo Hans!", "Samo Życie", "Warto kochać", w filmach fabularnych: "Tango z aniołem", "Wszystkie kobiety Mateusza". Grała m.in. na deskach Teatru Ludowego w Krakowie i Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Ma roczną córkę Polę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje