Violetta Villas: Całe życie marzyła o wielkiej miłości

Jako artystka odniosła ogromne sukcesy, jednak prywatnie była nieszczęśliwa i samotna. Sama nigdy nie przeżyła tak romantycznej miłości, o jakiej śpiewała w swoich piosenkach.

Właściwie nazywała się Czesława Maria Cieślak, urodziła się w Belgii, gdzie jej ojciec pracował jako górnik. Do kraju przyjechała po wojnie, osiadła wraz z rodziną w Lewinie Kłodzkim. Szybko dostrzeżono jej talent muzyczny, pobierała lekcje gry na różnych instrumentach, ale jej największym atutem był głos. Niezwykle rzadki sopran sprinto o zakresie aż czterech oktaw. To predysponowało ją do kariery operowej, jednak Violetta wybrała estradę.

Reklama

Jej znakiem rozpoznawczym stały się niezwykłe popisy wokalne, które w połączeniu ze wzruszającymi tekstami zdobyły serca słuchaczy. Villas śpiewała romantyczne piosenki, jednak życie prywatne nie układało się jej najlepiej. Za mąż wyszła w wieku zaledwie 17 lat, za starszego o 4 lata porucznika wojsk pogranicza, Piotra Gospodarka. Ich syn, Krzysztof, urodził się ponad rok po ślubie. Niebawem Violetta porzuciła męża.

Wyjechała do Szczecina, gdzie zdała egzamin do szkoły muzycznej. "Poszłam na żywioł - wspominała. - Miałam ostatnią pensję mojego męża oraz stypendium. Mąż mnie odnalazł i poszedł do dyrektora na skargę, że moje miejsce jest w domu. A pan Hubner powiedział: Ona nie jest pana, a pan dla niej. Od czasu wojny nie było tu takiego talentu!"

Rozwiedli się w 1958 r. Gospodarek wyjechał do Wrocławia. Ponownie się ożenił, okazał się dobrym mężem i ojcem. Nigdy nie powiedział złego słowa o Violetcie. Natomiast syn poznał matkę dopiero, gdy miał 4 lata. Wychowywali go dziadkowie, Villas spędzała z nim wakacje.

Jej kariera nabierała rozpędu. Piosenkarka zdobywała nagrody na festiwalach w zachodniej Europie, a podczas koncertu w paryskiej "Olimpii" od jej głosu podobno zadrżały kryształowe żyrandole. Widywano ją z różnymi mężczyznami, ale najważniejszym z nich był krytyk muzyczny Jan Ekiert. Przystojny i elegancki, znający języki obce, z łatwością poruszał się po światowych salonach. "Całe tłumy chciały położyć się z nią do łóżka - wspominał - Wciąż musiała się opędzać, faceci lgnęli do niej masowo".

Villas była wierną partnerką, jednak związek z krytykiem zakończył się po jej wyjeździe do Las Vegas. Przesyłała mu jeszcze do tłumaczenia teksty umów z impresariami, on czasami jej doradzał. Ale więzy między nimi rozluźniły się. Villas osiągnęła za oceanem sukcesy, stając się gwiazdą Casino de Paris w Las Vegas. Występowała z Frankiem Sinatrą i Paulem Anką, nagrywała duety z Barbarą Streisand.

Zarabiała (jak na polskie warunki) niewyobrażalne pieniądze, po powrocie do kraju mogła pozwolić sobie na zakup domu w Magdalence i luksusowo go wyposażyć. Gdy w 1975 r. jej posiadłość została okradziona, straty wyceniono na 600 tys. zł. Średnia miesięczna pensja wynosiła wówczas 4 tysiące.

Bezskutecznie szukała miłości. Nie pomógł jej powrót do kraju. Koncertowała, grała w filmach, nagrywała płyty, spotykała się z różnymi partnerami, lecz nie czuła się spełniona. Brakowało tego jedynego mężczyzny u jej boku... Szczęścia nie przyniósł jej też kolejny ślub. W 1988 r. wyszła za mąż za biznesmena z Chicago, Teda Kowalczyka. Wesele trwało 3 dni, małżonkowie wspólnie kroili 4-piętrowy tort, przyjechało 1,5 tys. gości. Villas wystąpiła w 20 kreacjach. Na miesiąc miodowy wyjechali na Hawaje. Po roku doszło jednak do rozwodu.

Były małżonek wypominał Violetcie, że bardziej interesowała się bezdomnymi zwierzętami niż nim. Z czasem faktycznie stało się to treścią życia piosenkarki i wpłynęło na sposób jej postrzegania w kraju. Pamiętając o dziwactwach i tragicznych ostatnich latach życia Villas, zbyt często zapominamy, jak znakomitą była artystką. Nie potrafiła jednak poradzić sobie z własnymi lękami i znaleźć mężczyzny, który by ją nie tylko pokochał, ale i zrozumiał.

Sławomir Koper


Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje