Wyglądam niemodnie...

Joannę Heidtman psychologa znamy z telewizji. A jaka jest ta prawdziwa Joanna Heidtman? Nam opowiedziała o swoich zakupach, rozterkach, górach, babci Reginie i mężczyznach.

Lubi Pani zakupy?

Reklama

Joanna Heidtman: Nie znoszę. Ale jeśli już, to najlepiej czuję się w sklepach z kosmetykami. Tam zawsze ładnie pachnie i można się czymś popsikać, wysmarować, popróbować. I oczywiście księgarnie, w których mogę spędzać godziny.

Jakich kosmetyków Pani używa?

JH: Przeszłam dosyć długą drogę, zaczynając od kosmetyków aptecznych, takich jak Vichy, potem zaczęłam odwiedzać perfumerie, na przykład Sephorę. Tam najczęściej kupuję, bo zawsze dadzą jakąś zniżkę, skuszą do czegoś. Mam ulubioną markę - Shiseido. Po prostu uwielbiam ich kremy. Być może one w ogóle nie działają, ale kompletnie mnie to nie obchodzi, ponieważ przyjemność ich używania jest tak wielka, że to moment, na który się autentycznie czeka. Natomiast kosmetyków kolorowych nie kupuję, bo nie umiem się malować.

Ma Pani ulubione perfumy?

JH: Fajnie jest mieć swój zapach, taki rozpoznawalny, ale ja mam z siedem buteleczek i wybieram je w zależności od nastroju, a nie okazji. To bardzo lekkie świeże i może nie bardzo trwałe, ale zwiewne wody - na przykład Calvina Kleina. Do pracy właściwie nie używam perfum, bo boję się, że zapach będzie rozpraszał uczestników szkolenia.

Skoro nie lubi Pani zakupów, to co Pani jada?

JH: Mieszkam w Krakowie, ale nigdy nie byłam w żadnym super - czy hipermarkecie spożywczym.

Dlaczego?

JH: W ogóle nie cierpię zakupów, a już najgorszą rzeczą są zakupy w wielkich supermarketach. Jestem w stanie wejść najwyżej do sklepiku na rogu czy pójść na bazarek, jak mówi się w Warszawie, a kleparz czy plac - w Krakowie. I tyle.

Ufa Pani reklamom?

JH: Całkowicie nie. I daję się fantastycznie zwieść reklamom perfum i innych kosmetyków. Tak, jestem na nie podatna. Ale nie ufam im całkowicie.

Jak to możliwe, że psycholog daje się zwieść?

JH: Mój rozum wie, że to wszystko jest oczywiście nadmuchane. Ale reklamy perfum budują piękne obrazy, na które jestem podatna, one przyciągają mnie emocjonalnie. Zapach zaczyna mi się kojarzyć z tym obrazem. Wyobrażam sobie siebie związaną z tymi oto perfumami i zaczynam podążać za nimi jak ćma za światłem? Pozwalam sobie na poddanie się takiej emocji i to nawet mi się podoba. Gdyby zapach był sam, bez flakonika, bez całej tej oprawy, bez tego obrazu, to byłoby trochę za mało. Reklama stymuluje moje marzenia.

Marka jest dla Pani ważna?

JH: Jak kupuję sprzęt elektroniczny, to tak.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | zakupy | pytania | rzeczy | Warszawa | zapach | ciało

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje