Złota Justyna

Trzykrotna medalistka olimpijska lubi książki, nie ma czasu na kino, mówi o sobie, że jest leniwa, ale uchodzi za tytana pracy. Justyna Kowalczyk ma 27 lat i w 21. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver odniosła największy sukces w karierze zdobywając trzy medale, po jednym w każdym kolorze.

Justyna Kowalczyk zdobyła drugi w historii polskiego sportu złoty medal zimowych igrzysk. Wcześniej na najwyższym stopniu podium stał tylko Wojciech Fortuna, zwycięzca konkursu skoków narciarskich na dużej skoczni w Sapporo w 1972 roku.

Reklama

W przedostatnim dniu igrzysk olimpijskich w Vancouver, biegaczka z Kasiny Wielkiej po fantastycznym pojedynku z Norweżką Marit Bjoergen, została mistrzynią w biegu na 30 km techniką klasyczną.

Krok po kroku

Wcześniej Kowalczyk zdobyła na trasach w Whistler srebrny medal w sprincie na 1,4 km i brązowy w biegu łączonym na 15 km (2x7,5 km techniką klasyczną i dowolną).

Zawodniczka AZS AWF Katowice pierwszy raz olimpijskiego sukcesu zasmakowała cztery lata temu w Turynie, kiedy stanęła na najniższym stopniu podium w biegu na 30 km stylem dowolnym ze startu wspólnego.

Przed wyjazdem do Vancouver apetyty były większe. Do Kanady poleciała jako liderka Pucharu Świata i zwyciężczyni prestiżowego cyklu Tour de Ski. Oliwy do ognia dolewał jeszcze jej trener Aleksander Wierietielny, który mimo kolejnych zwycięstw powtarzał, że jego podopieczna nie jest jeszcze w najwyższej formie.

W inauguracyjnym występie na trasach w Whistler zajęła piąte miejsce w biegu na 10 km techniką dowolną. Tłumaczyła, że nie jej styl i nie jej dystans. Potraktowała rezultat jako dobry prognostyk na kolejne konkurencje, choć niektórzy nieśmiało wysuwali obawy co do jej dyspozycji.

Jednak Kowalczyk i jej trener słowa dotrzymali. W środowym sprincie przegrała tylko z Marit Bjoergen. W piątek musiała uznać wyższość świetnie dysponowanej Norweżki oraz Szwedki Anny Haag. Czwartą na mecie Norweżkę Kristin Stoermer Steirę wyprzedziła o 0,1 s.

Przygoda z "nartkami"

Jej przygoda z "nartkami" - jak sama je nazywa - rozpoczęła się dosyć późno, bo w wieku 15 lat. Podkreślała wielokrotnie, że nie wie jak do tego doszło, bo przecież straszny z niej zmarzluch.

"Ciągle było jednak lepiej i lepiej. To chyba pozwoliło mi je pokochać. Teraz nawet jak mam wolny dzień to często mówię do trenera, że idę sobie pochodzić na nartach. Nie wyobrażam sobie bez nich życia" - powiedziała.

Jej dzieciństwo i początek kariery to dwa różne okresy. Jako dziecko nie uprawiała wyczynowo sportu, jednak wyróżniała się w ćwiczeniach fizycznych. Długo nie chciała słuchać, by zająć się tym na poważnie. Przeciwniczką była także jej matka, która marzyła o tym, by córka studiowała medycynę.

"Zacząłem jej uświadamiać, że Justyna ma wielki talent i może w sporcie wiele zdziałać. W końcu postanowiła, że jak córka zostanie mistrzynią Polski młodzików, to wówczas pójdzie do szkoły sportowej" - wspominał w rozmowie z PAP pierwszy trener Kowalczyk Stanisław Mrowca.

Przygotował specjalny plan treningów, ale w klubie w Mszanie Dolnej brakowało pieniędzy i w końcu trafiła do szkoły sportowej w Zakopanem. Dość szybko zdobyła tytuł mistrzyni Polski juniorów, później seniorów i tak rozpoczęła się jej kariera.

Z perspektywy czasu oceniła, że cieszy się, iż miała normalne dzieciństwo i dopiero w wieku 15 lat zajęła się sportem. "Zostałam wszechstronnie przygotowana przez wuefistów, a siłę zdobyłam pomagając rodzicom na roli. Na pewno to pomogło" - uważa.

Bieg do podium

W 1999 roku rozpoczęła współpracę z trenerem Aleksandrem Wierietielnym. Szkoleniowcem, który wcześniej zajmował się biathlonistą Tomaszem Sikorą.

9 grudnia 2001 roku zadebiutowała w zawodach Pucharu Świata. We włoskiej miejscowości Cogne w sprincie stylem dowolnym zajęła 64. miejsce. Pierwsze punkty w PŚ zdobyła dziesięć dni później - także w sprincie, ale techniką klasyczną, sklasyfikowano ją na 30. pozycji.

Na podium po raz pierwszy wbiegła 7 stycznia 2006 roku. W estońskiej Otepaeae była trzecia na 10 km techniką klasyczną. Sezon zakończyła na 13. miejscu w klasyfikacji generalnej, ale rok 2006 zapisał się w historii innym ważnym wydarzeniem - 24 lutego sięgnęła w Turynie po brąz igrzysk olimpijskich.

Otepaeae okazało się szczęśliwym miejscem dla Kowalczyk. Niespełna rok później - 27 stycznia wygrała jako pierwsza w historii Polka zawody narciarskiego Pucharu Świata. Była nie do pokonania na dystansie 10 km stylem klasycznym.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje