Żyła z lekarskim wyrokiem śmierci

Nie lubi mówić o swoich słabościach. Dlatego o diagnozie, że choruje na szczególnie śmiertelnego raka trzustki, powiedziała po latach. Gdy wiedziała już, że to błąd lekarzy.

Dwóch dni z życia Beata Tyszkiewicz nie zapomni nigdy. Pierwszy - kiedy usłyszała od swojego lekarza, że za jej złe samopoczucie może odpowiadać rak trzustki. Przyjęła to niespodziewanie spokojnie. "Powiedziałam: dlaczego nie ja? Przecież wszyscy chorują. Dzieci, młodzi ludzie, więc dlaczego nie ja. Żyjmy w prawdzie. W stosunku do życia jesteśmy szeregowcami, musimy brać to, co nam życie przynosi" - wyjawiła ostatnio. "Doktor zdziwił się i powiedział mi, że jest lekarzem od 25 lat i jeszcze nikt tak go nie zaskoczył" - dodała. Bo wcześniej wszyscy jego pacjenci na takie złe wieści reagowali pytaniem: "Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało?".

Reklama

Pierwsza dama polskiego kina wróciła pamięcią do wydarzeń z początku lat 90. Wtedy bardzo schudła, fatalnie się czuła. Mimo że lekarze podejrzewali najgorsze, artystka po raz kolejny udowodniła, że to ona zaskoczy życie, a nie na odwrót. "Krzysztof Zanussi zaangażował mnie na jeden dzień. Miałam taką scenę z Maxem von Sydowem, gdzie byłam jak cień. Ale zagrałam" - wspominała film "Dotknięcie ręki" z 1992 r.

Nie skarżyła się, nie epatowała cierpieniem. "Nie mam potrzeby mówienia że coś mnie boli, bo uważam, że to niczego nie zmieni. Jestem przeciwna grzebaniu we własnych problemach" - przekonuje. »Starałam się, żeby nie było wokół atmosfery przygnębienia. Z poczuciem humoru można wszystko znieść. Dzieci mówiły do mnie z uśmiechem: "Mamo, nie stygnij". Bały się, ale nie dawały tego po sobie poznać « - opowiadała. Pani Beata oraz jej ukochane córki Karolina i Wiktoria odetchnęły dopiero wtedy, gdy okazało się, że za jej zły stan zdrowia odpowiada alergia pokarmowa. Jednak gdyby w porę tego nie wykryto, choroba diagnozowana na ogół u dzieci mogła skończyć się tragicznie.

Lekarze długo nie mogli odkryć, że pani Beata jest uczulona na gluten. Ten drugi niezapomniany dzień miał miejsce, gdy w końcu lekarze postawili właściwą diagnozę. Rak trzustki to wyrok, a z celiakią, mimo że jest niebezpieczną chorobą, przy odpowiedniej diecie da się żyć. "Objawy są podobne. Robili mi wszystkie badania, ale nie zrobili tego jednego, które wskazałoby prawdę. Dopiero potem okazało się, że to jednak nie rak, ale uczulenie. Taką mamy medycynę..." - opisuje gwiazda.

Po wyeliminowaniu z diety produktów zbożowych szybko wróciła do zdrowia. A dzięki tym doświadczeniom jeszcze bardziej nauczyła się doceniać zdrowie. I życie. »Troszkę trzeba pochorować, bo inaczej nie wiemy, jakie to szczęście być zdrowym. Czasem ludzie mówią: "Urodziłem się drugi raz, przemyślałem życie". Wiem, że to prawda« - przyznaje. I zapewnia swoich fanów, że dziś czuje się świetnie. Potwierdzają to także osoby, które pracują z panią Beatą przy programie "Taniec z Gwiazdami": - Wciąż nie przestaje nas zaskakiwać swoją energią - mówią nam.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje