Boska MM

Zmarła mając zaledwie 36 lat. Zagrała w trzydziestu hollywoodzkich produkcjach, zyskując miano gwiazdy i symbolu seksu wszech czasów.

Marilyn Monroe była przekonana o dwoistości swojej natury, ponoć zwykła mawiać o sobie, że żyją w niej "Jekyll and Hyde, two in one". Z jednej strony gwiazda ekranu, uwodząca każdego mężczyznę, który stanął na jej drodze, uosobienie seksu, najbardziej pożądana kobieta wszech czasów. Promienna i radosna. Taki obraz wytworzyły media, taką ją znamy z ekranu.

Reklama

Z drugiej strony samotna, zagubiona w świcie dziewczynka, która wciąż zmaga się z prześladującymi ją koszmarami. " To wcale nie jest śmieszne, kiedy znasz samego siebie zbyt dobrze albo sądzisz, że znasz - każdy potrzebuje trochę próżności, aby przetrwać i podnieść się po porażkach" - napisała 17- letnia Norma Jeane.

Jej życie, pomimo tego, że upłynęło w świetle fleszy i kamer, pozostaje tajemnicą. Z wydanych niedawno w Polsce zapisków Marilyn Monroe ( Marilyn Monroe, Fragmenty, wiersze, zapiski intymne, listy) wyłania się bowiem zupełnie inny , od znanego nam wizerunek gwiazdy - zamyślonej, czytającej i targanej wieloma rozterkami kobiety. W świetle tych dokumentów bogini seksu, platynowa, niezbyt mądra piękność to wyłącznie wykreowany przez media obraz.

Zagadką pozostaje także jej śmierć. Niespełna 36-letnią gwiazdę u szczytu popularności znaleziono martwą 5 sierpnia 1962 roku. Marilyn Monroe leżała naga w swoim apartamencie, lewą ręką dotykając ustawionego na nocnym stoliku telefonu. Stwierdzono zatrucie lekami nasennymi, aktorka miała połknąć 50 tabletek, jednak przybyła do apartamentu gwiazdy policja nie znalazła ani pudełka po środkach nasennych, ani wody, którą gwiazda mogłaby popić taką dawkę leków. Stwierdzono natomiast, że prześcieradło, na którym leżała gwiazda wygląda na świeżo założone, zaś jej pozycja na ułożoną.

Do dziś nie wiadomo, czy jej śmierć była samobójstwem, nieszczęśliwym wypadkiem - aktorka od lat nadużywała leków, z tego powodu też wiele razy trafiała do szpitala, czy zabójstwem.

Jej nagła śmierć wywołała ogromne zdziwienie: " Ludzie przerwali pracę i twarze wszystkich wyrażały to samo odczucie, tę samą myśl: Jak dziewczyna, która ma sukces, sławę, młodość, pieniądze, urodę... jak taka dziewczyna może odebrać sobie życie? Nikt nie potrafił tego zrozumieć, bo każdy jest żądny takich rzeczy, i ludziom nie chciało się uwierzyć, że życie nie było ważne dla Marilyn Monroe, że było ono gdzie indziej" - mówił przyjaciel aktorki, Marlon Brando.

Gdyby żyła, dziś obchodziłaby 85. urodziny.

Posłuchaj piosenki Marilyn Monroe:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje