Polacy nie mają antysemityzmu we krwi

Polacy byli nie tylko ofiarami wojny, ale też świadkami - często biernymi - Holokaustu. Dzisiaj ponownie próbują rozliczyć się z przeszłością i odpowiedzieć na pytanie o współodpowiedzialność. Efekty tych działań podsumowuje Jean -Ywes Potel, autor "Końca niewinności".

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: - Dlaczego upamiętnianie jest tak ważne?

Reklama

Jean-Yves Potel: - Jesteśmy naszą pamięcią. Upamiętnianie jest ważne dla pamięci zbiorowej. Potrzebujemy społecznych działań, które ją uporządkują. W Polsce zachowanie pamięci o żydowskiej przeszłości jest szczególnie istotne, ponieważ Polska jest jednym z miejsc, gdzie toczyło się życie Żydów, oni byli waszymi współobywatelami. Dlatego przeanalizowanie tragicznego końca tego życia, przeanalizowanie Holokaustu, ma ogromne znaczenie dla świadomości Polaków.

- Napisał pan, że nawet jeśli Polacy nie są winni Zagłady, to są współodpowiedzialni. Na czym polega różnica?

- Jest pewna liczba Polaków, którzy są winni. To ci, którzy zabijali Żydów lub pomagali w morderstwach. Tu można mówić o odpowiedzialności karnej. Ale większość Polaków, także tych, którzy urodzili się dopiero po wojnie, stoi raczej przed problemem moralnym i politycznym. Dlatego lepiej mówić o tych sprawach w kategoriach odpowiedzialności moralnej. Na przykład we Francji mówimy, że jesteśmy moralnie i politycznie odpowiedzialni za działania rządu Vichy. Oczywiście, to nie jest wina osobista. Na tym polega różnica między winą, a odpowiedzialnością. Wiem, że czasami nawet Jan Błoński miesza te pojęcia, ale chciałbym podkreślić, że współodpowiedzialność jest moralna i polityczna, a nie osobista.

- Pojęcie winy jest ściśle związane z karą i zadośćuczynieniem. Jak powinno to wyglądać?

- Jeżeli odnajdzie się ludzi, którym można udowodnić, że kogoś zamordowali lub uczestniczyli w zbrodni, można ich ukarać. Ale to nie jest główny problem.

- Najważniejsze jest uznanie tego, co się stało i próba naprawienia. Na przykład, jeśli Polacy piszą książki, które pozwalają uporządkować pamięć i rozliczyć przeszłość, to takie uznanie odpowiedzialności jest dla ofiar bardzo ważne. To odrodzenie moralne. Ważne jest także zadośćuczynienie i to nie w kategoriach pieniędzy. Chodzi raczej o zachowanie żydowskiego dziedzictwa, tworzenie centrów kultury. Na przykład w Krakowie podejmuje się wiele działań związanych z Centrum Kultury Żydowskiej. W takich przypadkach bardzo ważna jest pomoc ze strony polskich władz.

- Pisze pan o antysemityzmie przejawiającym się w języku, w potocznych wyrażeniach. Jak można zwalczać to zjawisko?

- W szkole, w mediach nie powinno się akceptować żadnych przejawów takich stereotypów. Ten sam problem występuje w wielu krajach: w Niemczech, we Francji. W tej chwili we Francji jawne manifestowanie antysemityzmu jest czymś nie do pomyślenia, chociaż jest wielu antysemitów. To niemożliwe, aby członek parlamentu powiedział coś w rodzaju: "Ten człowiek pracuje dla Żydów. To Żyd". W Polsce, podczas sprawy Jedwabnego, padały sformułowania typu: "Ten człowiek zaprzedał się Żydom" i nikt nie protestował.

Nawet moi polscy przyjaciele, którzy nie są antysemitami, używają sformułowań typu "liczyć się jak Żydzi". Ale dla Żydów jest to obraźliwe i nie powinno się tego akceptować.

- W książce przytacza pan słowa Anny Bikont, która pracując nad sprawą Jedwabnego czuła, że porusza się w dwóch różnych rzeczywistościach: jednej normalnej, drugiej antysemickiej. Czy w Polsce istnieją dwa światy?

- Macie kilka rezerwatów narodowo-katolickich antysemitów. Przykładem jest Jedwabne, które takie właśnie pozostało. Mam nadzieję, że obecnie jest to zjawisko marginalne.

- W Jedwabnem, oprócz antysemityzmu, występuje też inny problem - problem pamięci tej miejscowości, pamięci rodzin. Podobne przypadki można spotkać w Hiszpanii, gdzie w wielu miejscach podczas walk republikanów z frankistami dochodziło do masowych mordów, zabito kilka tysięcy osób. Wszyscy wiedzą, kto kogo zabił, ale nikt nie chce o tym mówić. W przypadku Jedwabnego jest podobnie.

Dowiedz się więcej na temat: Izabela Grelowska | Jean-Yves Potel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje