One otarły się o śmierć

Dwie nasze czytelniczki omal nie zginęły w groźnych wypadkach. Te dramatyczne doświadczenia na zawsze je zmieniły... Teraz dziewczyny dużo bardziej cenią życie i, jak twierdzą, stały się lepszymi osobami.

" Dym był wszędzie, nie mogłam oddychać, widziałam płomienie na ścianie. Patrycja, 18 lat."

Reklama

W środku nocy obudziła się i stwierdziła, że w domu szaleje pożar. Nie mogła po prostu wyjść z budynku, znalazła się w pułapce. Miała tylko jedną małą szansę ratunku...

Rodzice robili generalny remont w naszym domu i z tego powodu na parę tygodni przeprowadziliśmy się do mieszkania po mojej prababci.

Mieściło się ono na ostatnim piętrze starej kamienicy, w której wszystko trzymało się na słowo honoru.

Strach było wchodzić po skrzypiących, drewnianych schodach.

A jak odkręcałam wodę w łazience, zastanawiałam się, czy stary piecyk gazowy nie wybuchnie. No, ale mówiliśmy sobie - to tylko kilka tygodni.

Tego wieczoru byłam sama w domu, rodzice pojechali na wieś odwiedzić chorą ciotkę i zostali na noc. Obejrzałam jakiś film i położyłam się spać. W pewnym momencie obudził mnie mój własny kaszel.

W domu było szaro od dymu! Z początku myślałam, że zostawiłam garnek na kuchence i nie zgasiłam ognia, ale z klatki, a może z mieszkania niżej, dobiegły mnie krzyki: "Ratunku!", "Pali się!" i wtedy zrozumiałam, że sprawa jest znacznie poważniejsza.

Poderwałam się z łóżka i rzuciłam się do wyjścia. Kiedy otworzyłam drzwi, dym dużo gęściejszy niż w mieszkaniu dosłownie uderzył mnie w nos i oczy.

Zachwiałam się, zaraz zaczęłam łzawić i krztusić się. Kątem oka widziałam, jak płomienie buchają przy ścianach...

Próbowałam zatkać nos i jakoś pokonać te schody. Ale nie mogłam oddychać, kręciło mi się w głowie, bałam się, że zemdleję i upadnę prosto w ogień. Słyszałam wycie ludzi na niższych piętrach, to było potworne.

W panice wycofałam się do mieszkania. Tu jeszcze przynajmniej mogłam oddychać. Myślałam: "Boże, co dalej?! Ogień zaraz tu dojdzie, spalę się żywcem!". Opanowałam się jednak, choć z trudem. Przypomniałam sobie, że w łazience było małe okienko, a tuż obok niego żelazna, wisząca drabinka, która prowadziła chyba na dach.

Gdyby udało mi się na nią wdrapać... Weszłam na taboret, otworzyłam okienko, usiadłam na parapecie, wysuwając głowę i ręce na zewnątrz. Drabinka, która normalnie wisiała bardzo blisko okna, teraz wydawała mi się koszmarnie daleko...

Zacisnęłam zęby, chwyciłam się jej i powoli podciągnęłam się w jej stronę. Kiedy stanęłam na niej całym ciężarem, zachybotała niebezpiecznie. Wtedy dopiero zobaczyłam, jak jest stara i zardzewiała. W dodatku tuż nade mną szczeble się kończyły.

Zrozumiałam, że nie dam rady wyjść na dach. Musiałam tam zostać i czekać na pomoc, modląc się, żebydrabinka się nie urwała i nie spadła razem ze mną z czwartego piętra... Wtedy usłyszałam syreny. Nadjechała straż!

Zaczęłam wołać pomocy. Szybko mnie dostrzegli. Zdawało mi się, że całe wieki upłynęły, zanim rozpięli trampolinę i mogłam zeskoczyć.

W normalnych okolicznościach panikowałabym, gdybym mia?a to zrobić, jednak wtedy nie myślałam o strachu, chciałam tylko znaleźć się na ziemi. Kiedy to się wreszcie stało, zabrano mnie do szpitala.

Miałam jeszcze siłę poprosić, żeby ktoś powiadomił moich rodziców. Przyjechalitak prędko, jak mogli. Następnie przez kilka dni leżałam, to wybuchając płaczem, to wpadając w jakiś letarg...

Potem dopiero powoli zaczęło docierać do mnie, jakie były skutki tamtego pożaru...

Dwoje ludzi poniosło śmierć. Udusili się dymem, usiłując zejść po schodach i nie udało się ich uratować.

Wiele osób było w ciężkim stanie z powodu oparzeń i przez zatrucie tlenkiem węgla. Jak dobrze, że wpadłam na pomysł wydostania się z domu przez okno i że dałam radę to zrobić...

Moja rodzina nie poniosła też wielkich szkód materialnych - spłonęło nam tylko trochę ubrań oraz sprzętu, który przenieśliśmy do tamtego mieszkania, większość rzeczy została w starym. A niektórzy ludzie z tego domu stracili wszystko...

Lecz choć fizycznie nic mi się nie stało i niewiele moich rzeczy spłonęło, psychicznie nie mogłam się otrząsnąć.

Mnóstwo razy zastanawiałam się, co by było, gdyby moi rodzice tamtego dnia nie wyjechali, gdyby też byli w domu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje