Ślub i wesele

Ślubne dary

Wręczano je zaraz po ceremonii, kiedy orszak weselny dotarł do domu, gdzie odbywało się przyjęcie.

Jednakże już dużo wcześniej, bo zaraz po zaręczynach czy podczas spisywania ślubnej intercyzy, rodziny narzeczonych zastanawiały się nad podarunkami, jakie otrzymają od nich Państwo Młodzi na nową drogę życia.

Osobliwe podarunki

Reklama

W sferach zamożnych wśród szlachty i mieszczan już podczas omawiania warunków zawarcia małżeństwa rodzice deklarowali się, co ofiarują synowi czy córce na nową drogę życia. Mogły to być nieruchomości, posiadłości ziemskie, akcje firm, większe sumy pieniędzy, a w przypadku kupców bądź rzemieślników wyposażenie sklepów bądź warsztatów. Niekiedy były to dość osobliwe dary. Ambroży Grabowski - nazywany kronikarzem dawnego Krakowa, podarował swojej córce Stefanii, która poślubiała młodego uczonego Karola Estreichera, późniejszego słynnego bibliografa - swoją bibliotekę, a w niej wiele starodruków i starych książek wielkiej wartości.

Weselni goście zawsze obdarowywali Młodą Parę przedmiotami służącymi do ozdoby domu, kojarzącymi się też z przyjemnościami i urodą życia. Tak modne w naszych czasach prezenty praktyczne w rodzaju sprzętu pomocnego w gospodarstwie domowym niegdyś w ogóle nie mogłyby stać się ślubnym darem.

W XIX stuleciu modne były pięknie oprawione lustra do salonu czy buduaru. Obrazy cenionych artystów - martwe natury w stylu holenderskim albo angielskim do jadalni, a sceny mitologiczne z Wenus i Amorem albo piękną Heleną z Parysem jako ozdoba do sypialni. Obrazy religijne mogli ofiarować rodzice bądź krewni należący do stanu duchownego, w przypadku dalszej rodziny i gości nie byłby to prezent właściwy.

Klejnoty, rasowe psy i ślubne przesądy

Panny Młode dostawały cenne drobiazgi zarówno od swych rodzin, jak i od familii, do której wchodziły przez małżeństwo. Teściowa zwykle dawała bransoletkę - na ogół złotą, a gdy status materialny był skromniejszy - srebrną wysadzaną czerwonymi koralami. Taki klejnot miał przynosić szczęście i dodawać młodej mężatce zdrowia, a także był życzeniem posiadania ładnego, zdrowego potomstwa.

Nowożeńcy obdarowywali też siebie nawzajem, on ofiarowywał zwykle oprócz jakiegoś klejnotu ozdobne lustro z toaletką, a niekiedy serwantkę do przechowywania pięknych drobiazgów z porcelany. Wygodny fotel i mały stoliczek, aby Młoda Pani nie męczyła się przy tak popularnych ręcznych robótkach. A kiedy na podobne wygody nie było pieniędzy, Pan Młody starał się kupić bodaj szkatułkę na przybory do szycia. Kobiety bardzo ceniły sobie te ślubne dary i zachowywały je z sentymentem do końca życia.

Wśród szlachty popularne były "żywe" podarki, na przykład ułożony pod damskie siodło wierzchowiec, by młoda żona mogła towarzyszyć mężowi w konnych przejażdżkach. Częściej jednak w dzień ślubu dawano szczenięta rasowych psów - ona dawała mu charta, ogara czy bodaj jamnika, on kupował dla swej pani pudla, szpica, mopsika albo bolończyka. Ta ostatnia rasa uchodziła aż do lat 30. za wyjątkowo wytworną, będącą prawdziwą ozdobą domu swych właścicieli.

Istniały też pewne przesądy dotyczące przyjmowania ślubnych prezentów. Należało rozpakować je w obecności gości, głośno wyrazić radość, a jeśli był to przedmiot niezbyt duży, wziąć go prawą ręką i położyć po prawej stronie, w przeciwnym razie rzecz tak potraktowana nie tylko że nie przyniosłaby szczęścia młodemu stadłu, ale wkrótce mogłaby przez przypadek zostać uszkodzona, zniszczona albo zagubić się i nigdy nie odnaleźć.

Tekst: Bogna Wernichowska

Dowiedz się więcej na temat: wesele | zastawa stołowa
Najlepsze tematy