Antykoncepcja - moja sprawa...

Zdaniem wielu kobiet, wybór metody antykoncepcji to wyłącznie tylko ich własna decyzja. Owszem, partner może powiedzieć co sądzi na ten temat, ale to nie on będzie miał ostateczny głos.

Kobieta chce mieć bowiem całkowitą kontrolę nad swoim ciałem, bo też ona przede wszystkim ponosi konsekwencje ewentualnej wpadki. Niektóre z nas wolą po prostu nie ryzykować - zapobiegliwość partnera może przecież okazać się zawodna.

Reklama

Dyskusje na temat antykoncepcji oczywiście powinny mieć miejsce w każdym związku. Idealnie, jeśli kobieta z mężczyzną wspólnie ustalą, jaka metoda będzie dla nich najbezpieczniejsza, najwygodniejsza oraz zapewni najwięcej swobody i seksualnej satysfakcji. Nierzadko bywa jednak tak, że mężczyzna pozostawia partnerkę z tym problemem samą, a później wyłącznie ją obarcza odpowiedzialnością za to, co się stało, a nie było planowane.

Bywają również tacy panowie, którzy nie mają ochoty nic uzgadniać, tylko stawiają warunki. Wywierają na kobietę presję, domagając się najczęściej, aby stosowała taką metodę, która nie będzie wymagała żadnego zaangażowania z ich strony. Wychodzą z założenia, że lepiej wysłać kobietę do lekarza, żeby ten założył jej wkładkę, niż samemu pamiętać o prezerwatywach. Jeszcze inni myślą przede wszystkim o swoich doznaniach - to im ma być przede wszystkim przyjemnie (prezerwatywa więc odpada), a one niech obliczają dni owulacji albo męczą się przy mdłościach po zażyciu pigułki.

Podejmując samodzielnie decyzję o wyborze metody zapobiegania ciąży, wystawiamy pewnie nasze partnerskie związki na próbę, ale często wynika to z rozsądku i zdrowego egoizmu. Jeśli tylko możemy mieć kontrolę nad istotnymi sprawami w naszym życiu, to po prostu z tego korzystamy. Zaufanie zaufaniem, a życie pokazuje, że nawet sprawdzony partner może okazać się nieodpowiedzialny.

Dowiedz się więcej na temat: partner | antykoncepcja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje