Błędy samotnych kobiet

Za niepowodzenia w miłości najczęściej obwiniamy braki w urodzie. A czasem wystarczy unikać niektórych zachowań, by zwiększyć szanse na udany związek. Sprawdź, jakie grzechy popełniasz.

Prawie połowa singielek wątpi w swą atrakcyjność. Są święcie przekonane, że to właśnie z powodu dodatkowych kilogramów, wieku i niedostatków urody nie wiedzie im się w miłości. Kompleksy skutecznie zabijają ich pewność siebie. Tymczasem przyczyny niepowodzeń najczęściej leżą gdzie indziej. Owszem, mężczyźni są wzrokowcami i wygląd ma dla nich znaczenie. Ale gdy podejmują decyzję o zaangażowaniu, ważniejsze od idealnej twarzy i sylwetki jest postępowanie kobiety. Dowiedz się, jakie zachowania mogą przekreślić szanse na związek już na początku znajomości.

I. „Zobacz, jaka jestem fajna”, czyli nadgorliwość

Reklama

On jest przystojny, czarujący i inteligentny. A ty za wszelką cenę chcesz mu udowodnić, że jesteś warta zainteresowania. Masz przecież tyle zalet: znasz się na filmie, uprawiasz sport, nieźle zarabiasz. Stajesz więc do wyścigu z potencjalnymi rywalkami. Raz, dwa, trzy... start! W tydzień po waszym pierwszym spotkaniu zapraszasz go na elegancką domową kolację. Potem proponujesz wyjście na koncert, a za tydzień chwalisz się,że zdobyłaś dwuosobowy karnet na przegląd kina afrykańskiego. Bijesz rekordy pomysłowości - niech zobaczy, że z tobą nie sposób się nudzić! Udowadniasz, że jesteś świetnym kompanem.

Z humorem znosisz niewygody, nie obrażasz się, gdy się spóźnia, spieszysz na ratunek, kiedy złapie infekcję. Po jakimś czasie orientujesz się jednak, że on umawia się z kimś innym. Co poszło nie tak? Przecież tak bardzo się starałaś! Psycholodzy podpowiedzieliby - za bardzo. Mężczyźni są typami zdobywców. Ich życie polega na wiecznej rywalizacji. Jednak to nie wygrana motywuje ich najbardziej. Najwięcej adrenaliny dostarcza im wyścig. To wtedy męski mózg otrzymuje potężną dawkę dopaminy i serotoniny, od których powoli się uzależnia. Niepewność i oczekiwanie utrzymuje ich uwagę w napięciu i zwiększa motywację.

To dlatego panowie uznają, że im dłuższa i bardziej zacięta rywalizacja, tym cenniejsza nagroda. Łatwa zdobycz, bez względu na swoje zalety, jest w ich mniemaniu zawsze mniej wartościowa. Już samo zabieganie o kobietę automatycznie czyni ją w ich oczach bardziej pożądaną. Lepiej więc zostaw mu inicjatywę. Na pokazanie, jaki skarb zdobył, przyjdzie jeszcze pora.

II. „Chcę wiedzieć, na czym stoję”, czyli niecierpliwość

Spotykacie się od dwóch miesięcy. Czujesz, że coraz bardziej ci na nim zależy, ale nie masz pojęcia, jak on traktuje ciebie. Wprawdzie dzwoni codziennie, lecz nie poznałaś jeszcze jego rodziny. Przedstawia cię znajomym, unikając słów: "moja dziewczyna". Gdy wspomina o przyszłości, nie używa liczby mnogiej. Zaczynasz się denerwować, bo przecież cenny czas ucieka. Zastanawiasz się: "Kim dla niego jestem?". Prowokujesz go do działania: wspominasz o zaręczynach koleżanki, zabierasz na wesele kuzynki, chcesz wiedzieć, jakie imiona dla dzieci mu się podobają.

A gdy twoje zabiegi nie przynoszą efektów, dochodzisz do wniosku, że najwyższa pora wziąć sprawy we własne ręce. Po wstępie: "Musimy poważnie porozmawiać", pytasz, jakie ma wobec ciebie zamiary. Czy jesteście parą, czy nie? Choć wydaje ci się, że wykazałaś się zdecydowaniem, to jedynym efektem, jaki udało ci się osiągnąć, jest wylanie kubła zimnej wody na partnera. I to nawet wówczas, gdy jest tobą szczerze zainteresowany. Mężczyźni muszą mieć poczucie, że sami podejmują decyzje. Zwłaszcza w tak istotnej sprawie, jak oddanie swej wolności. Stawianie ich pod ścianą tylko odwleka ten moment.

Choć ty już po miesiącu jesteś pewna, że to ten wymarzony, on zazwyczaj potrzebuje więcej czasu. Z wyjątkiem miłości od pierwszego wejrzenia, zajmuje mu to około pół roku. Gdy kobieta zbyt szybko wywiera presję, rodzi się w nim podejrzenie, że ma do czynienia z desperatką, której celem jest samo bycie w związku. Psycholodzy nie zawsze odradzają stawianie sprawy na ostrzu noża. Ale pytanie: "Co do mnie czujesz?" powinno być zadawane minimum po roku bliskiej znajomości, kiedy już znacie się dostatecznie długo, by być gotowym do podejmowania zobowiązań. Jeśli postawisz ultimatum za wcześnie, odstraszysz partnera. Poza tym bądźmy szczerzy. Gdy musisz pytać mężczyznę, czy jesteście w związku, odpowiedź jest oczywista i brzmi: "nie".

III. „Nie myśl, że mi zaimponujesz”, czyli Zosia samosia

Jesteś kobietą po przejściach, znasz życie i nieraz sparzyłaś się na mężczyznach. Niech więc on sobie czasem nie myśli, że znalazł pierwszą naiwną, której wystarczy wymienić uszczelkę w kranie, a ona już nie posiada się z radości. Lubisz podkreślać swoją niezależność, udowadniać, że potrafisz poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Nie widzisz powodu, by rozpływać się nad jego znajomością języka niemieckiego, skoro ty zdawałaś z niego maturę. W skrytości ducha liczysz na to, że on doceni twoją inteligencję i samodzielność. Niestety, choć wzbudzisz jego szacunek, będzie to zapewne jedyne uczucie, którym cię obdarzy.

Choć czasy, kiedy mężczyźni byli dla kobiet jedynym gwarantem opieki, dawno minęły, ich pragnienie bycia podziwianym i potrzebnym wciąż jest bardzo silne. Oni po prostu muszą widzieć zachwyt w naszych oczach, bo tylko wtedy czują się kochani. Wprawdzie lubimy powtarzać, że faceci boją się silnych kobiet, ale to nie do końca prawda. Mężczyźni unikają tych z nas, przy których nie mogą być męscy. A tacy są, opiekując się ukochaną. On odnajdzie się w związku nawet z kobietą lepiej wykształconą i lepiej zarabiającą, pod warunkiem że będą dziedziny, w których jest dla niej autorytetem. I gdy partnerka nie zapomni wyrazić wdzięczności, kiedy on z własnej woli posprząta w jej samochodzie.

IV. „To był drań”, czyli zbędna szczerość

Obawiasz się, co on pomyśli. Masz przecież swoje lata, a za sobą same nieudane związki. Starasz się więc jak najszybciej wyjaśnić mu, jakich niewdzięczników los postawił na twojej drodze. Już na pierwszych randkach streszczasz mu historię swoich sercowych porażek, nie pozostawiając na byłych suchej nitki. Wydaje ci się, że w ten sposób otwierasz się przed nim i budujesz wzajemne zaufanie. Nic podobnego! O ile dobrym sposobem na poderwanie kobiety jest wzbudzenie współczucia, o tyle mężczyźni nie reagują dobrze na opowieści o niegodziwościach swoich poprzedników. Po pierwsze, obawiają się, że po ewentualnym rozstaniu kobieta potraktuje ich podobnie. A po drugie, częste nawiązywanie do przeszłości świadczy o tym, że nie do końca o niej zapomniałaś. Dobrze więc zachować dyskrecję i powstrzymać się od narzekań. Najlepiej w ogóle nie mówić zbyt wiele o innych mężczyznach. Nawet o swoim wspaniałym i porywczym tacie, który uważa, że nikt nie jest godny jego księżniczki...

V. „Czy dobrze w tym wyglądam?”, czyli niepewność

Faceci uwielbiają, gdy kobieta dba o siebie. Nie lubią jednak być zmuszani do ciągłego poprawiania jej samopoczucia zapewnieniami, że wcale nie przytyła. Według nich - i słusznie! - nie istnieje dobra odpowiedź na pytanie: "Czy myślisz, że ten fason mnie postarza?". Postaraj się więc ich nie zadawać, zwłaszcza że świadczą o niskiej samoocenie. Problem co prawda wydaje się dotyczyć raczej stałych par, lecz co piąty mężczyzna przyznaje, że niepewność i kompleksy kobiety zniechęcają go do pogłębienia znajomości. Wpływają również negatywnie na ocenę jej wyglądu.

Panowie, w przeciwieństwie do nas, nie rozbierają swoich wrażeń na czynniki pierwsze. Albo podoba im się to, co widzą, albo nie. Stwierdzenia w stylu: "Ależ mam paskudny nos!" mają w twoim mniemaniu sprowokować go do zaprzeczenia. Odnoszą jednak odmienny skutek: skupiają uwagę na tym, czego w sobie nie lubisz. I choć wcześniej do głowy mu nie przyszło, że z twoim nosem jest coś nie w porządku, teraz zacznie uważnie mu się przyglądać. Częste rozmowy na temat wyglądu nudzą mężczyzn. I budzą obawy, że przyszła partnerka może mieć na tym punkcie obsesję. A to z kolei jest wystarczającym powodem do ucieczki dla ponad 20 proc. panów. Uwaga! Jeśli on w nieskończoność rozważa kształt twoich ust, może to być znak ostrzegawczy, że masz do czynienia z patologicznym narcyzem. Ten typ będzie ci także chętnie towarzyszył w zakupach, służąc radą przy wyborze ubrań. Wcale nie dlatego, że mu na tobie zależy. Twój perfekcyjny wygląd ma poprawić jego wizerunek.

VI. „Uwielbiam gotować”, czyli drobne oszustwa

Fakty są nieubłagane. Na początku znajomości ponad 40 proc. kobiet i mężczyzn ze strachu przed odrzuceniem nie ujawnia całej prawdy na swój temat. A 27 proc. usiłuje przypodobać się drugiej stronie, mówiąc, że lubi np. gotować, podczas gdy w rzeczywistości trzyma się z daleka od kuchni. Najczęściej kłamiemy na temat wieku, przeszłości, umiejętności i sytuacji finansowej. Wydaje nam się, że gdy już staniemy się parą, problem przekłamań sam się jakoś rozwiąże. Te nadzieje są jednak prawdziwe tylko w przypadku oszukujących mężczyzn. Większość pań deklaruje, że wybaczyłaby drugiej stronie nieprawdę, gdyby kłamstwo wynikało z lęku przed zniszczeniem związku. Niestety, podobną wyrozumiałością wykazało się zaledwie kilka procent panów. Nawet gdy kusi cię, by przedstawić mu się jako nieustraszona żeglarka, pamiętaj, że prawda i tak wyjdzie na jaw. A wtedy szanse na happy end zostaną zaprzepaszczone.

Maria Barcz




Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje