Chemia damsko-męska

Gdy dwie osoby mają się ku sobie, otoczenie często komentuje to słowami: "Między nimi jest chemia". Badania uczonych dowodzą, że tak faktycznie jest, bo w organizmach zakochanych zachodzi mnóstwo reakcji chemicznych.

Płacz nie sprzyja miłosnym igraszkom

Reklama

Łzy kobiety hamują seksualne zapędy mężczyzny. Dzieje się tak dosłownie, bo skład chemiczny wydzieliny gruczołów łzowych kobiet oddziałuje na chemię organizmu mężczyzny obniżając w nim stężenie testosteronu, co z kolei wywołuje spadek tętna i temperatury skóry oraz spowalnia oddech. Tak przynajmniej wynika z badań grupy uczonych kierowanych przez dr Noama Sobela z Instytutu Nauki Weizmanna w Izraelu. Eksperymenty przeprowadzone przez tych ekspertów na mężczyznach-ochotnikach z zastosowaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego wykazały, że proces ten inicjowany jest w częściach mózgu (zakręcie wrzecionowatym i podwzgórzu), których aktywność podnosi się w trakcie różnych oddziaływań seksualnych.

Aktywność tych stref mózgu zdecydowanie spada pod wpływem łez kobiety.

W co trafia strzała Amora?

Łzy to chemiczny wyłącznik w relacjach między kobietami a mężczyznami. Znacznie więcej jest w nas chemicznych włączników. Za przykład mogą tu służyć opublikowane pod koniec października 2010 r. wyniki badań zespołu kierowanego przez dr Stephanie Ortigue, psycholożkę i neurolożkę wykładającą na Syracuse University w USA.

Uczeni z uniwersytetu w Syracuse wspólnie z kolegami z West Virginia University oraz naukowcami ze Szwajcarii przeanalizowali stan układu hormonalnego i to, jak pracuje mózg osoby trafionej strzałą Amora.

Przy tej okazji eksperci potwierdzili, że coś jest na rzeczy w poetyckich określeniach używanych przez zakochanych, jak "motyle w brzuchu", czy "na jej widok serce mi stanęło". Wynika to z faktu, że gwałtowne reakcje chemiczne zachodzące w organizmie zakochanej osoby wywołują też takie zmiany, jak zaburzenia pracy żołądka, czy arytmia serca.

Seksapil to nasza broń chemiczna

Zespół dr Ortigue ustalił, że stan zakochania oddziałuje równocześnie na kilkanaście stref mózgu. Skutki są takie, jakby zakochany był rażony bronią chemiczną.

Wynika to z tego, że mózg wydaje dyspozycje prowadzące do intensywnej produkcji licznych substancji o działaniu euforycznym, takich jak oksytocyna, dopamina, czy adrenalina. Jednocześnie zwiększa się w krwi poziom molekuł NGF, cząsteczki odgrywającej ważną rolę w chemii zachowań społecznych.

Odurzeni miłością

Naukowcy pracujący pod kierunkiem dr Ortigue porównali chemiczne działanie stanu zakochania na organizm człowieka do zażycia dawki narkotyku takiego, jak kokaina. Dlatego strzała Amora, oprócz pięknego stanu euforii, wywołuje też negatywne skutki w funkcjonowaniu mózgu.

Dowodzą tego także inne badania, na przykład długofalowe analizy przeprowadzone przez zespół dr Andreasa Bartelsa z Collegium Uniwersyteckiego w Londynie. Uczeni ci wykazali w 2009 r., że i zakochanie i aktywność seksualna, wynika generalnie z podwyższenia poziomu testosteronu w organizmie, a to niesie nie tylko miłe skutki.

- Chemiczne zmiany związane z wysokim stężeniem testosteronu prowadzą do zablokowania aktywności połączeń nerwowych w mózgu, które są odpowiedzialne za krytyczną ocenę innych osób - twierdzi dr Bartels.

Dlatego też powiedzonko "miłość jest ślepa" przekazuje fakty, bo zakochani z podwyższonym testosteronem stają się ślepi na wady swych wybrańców.

Aż ślinka leci...

Naukowcy dowodzą, że nie tylko wspomniane wyżej obiegowe powiedzonka mają pokrycie w faktach. Wg amerykańskich uczonych, także stwierdzenie, że mężczyzna ślini się na widok pięknej kobiety, to bezdyskusyjna prawda.

W 2010 roku badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego ustalili, że nawet przelotne spotkanie z atrakcyjną kobietą powoduje u przeciętnego, heteroseksualnego mężczyzny intensywną produkcję śliny, której skład chemiczny gwałtownie się zmienia. Ślina ma wtedy podwyższone o 15 proc. stężenie hormonów płciowych i wyższe o prawie 50 proc. stężenie kortyzolu.

Chemiczne oddziaływania między dwojgiem zakochanych ludzi okazują się niezwykle złożone i niosą daleko idące skutki.

Miłość nas zmienia

Jak wiosną 2009 r. ustalił zespół ekspertów kierowany przez dr Donatelli'ego Marazziti z Uniwersytetu w Pizie, miłość gwałtownie zmienia zachowania typowe dla danej płci.

- Stan zakochania sprawia, że mężczyźni bardziej upodobniają się do kobiet, a kobiety do mężczyzn - twierdzi dr Marazziti. - Na takie zmiany w zachowaniu wpływa poziomu jednego z hormonów, kortyzolu. Zakochani mężczyźni mają niższy poziom testosteronu niż zwykle, natomiast u zakochanych kobiet testosteronu jest więcej.

Wyniki tych badań mówią jednoznacznie, że zakochani mężczyźni nagle stają się łagodniejsi, a kobiety bardziej agresywne. Kiedy jednak uczucia przemijają, ten niepokojący stan zamiany ról zanika, bo poziom hormonów wraca do normy.

Naukowcy zapewniają, że gdy uczucie zanika i między dwojgiem ludzi już "nie ma chemii", organizmy tych osób, od strony chemicznej, znów stają się w miarę sprawnymi i przewidywalnymi systemami. Oczywiście do następnego zakochania.

Tadeusz Oszubski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje