Choruję na depresję

Dlaczego trzeba odwagi, by to wyznać? Słowa Justyny Kowalczyk mogą pomóc wielu ludziom przełamać wstyd!

Osób, które cierpią tak, jak pani Justyna, jest wiele wokół nas. Często lekceważymy ich ból, choć depresja to schorzenie, które wymaga fachowej opieki lekarskiej.

Reklama

Gdy na biegowych trasach toczyła walkę z Marit Bjoergen i innymi konkurentkami, nikt nie przypuszczał, że ukrywa przed światem osobisty dramat. O całej sprawie wiedziały zaledwie dwie, trzy osoby. Teraz, będąc niemal u kresu wytrzymałości, odważyła się o tym publicznie powiedzieć:

- Od ponad roku mam zdiagnozowane stany depresyjne. Od ponad półtora walczę z bezsennością. Może by się zebrało kilkadziesiąt nocy, które w tym czasie normalnie przespałam - wyznała Justyna Kowalczyk w wywiadzie dla portalu Sport. pl.

- Walczę ze swoim organizmem, z ciągłymi nudnościami, zasłabnięciami, gorączkami po 40 stopni, lękami. Bywały dni, gdy jedynym moim widokiem był sufit w pokoju. Gdy nie miałam siły ani chęci wstać z łóżka, a jedynym pytaniem było: po co?

Z problemem została sama

Z wypowiedzi polskiej mistrzyni wynika, że głównym powodem jej depresji były problemy osobiste, nieszczęśliwa miłość. Rok temu, na obóz treningowy przed igrzyskami olimpijskimi, przyjechała w ciąży, o czym nikt nie wiedział. W jej przygotowania Polski Związek Narciarski zainwestował pieniądze, a drużyna - czas.

Justyna Kowalczyk planowała wtedy wszystko wyjaśnić, lecz w trakcie zgrupowania poroniła. Z problemem została sama. Nie mówiła nic rodzicom ani trenerowi, żeby ich nie martwić. Po kilku miesiącach zwierzyła się na Facebooku: "Straciłam Dzieciątko", a w wywiadzie powiedziała: "Depresja to choroba.

Wiele osób widzi we mnie (...) najsilniejszą dziewczynę w Polsce. Jeśli ta najsilniejsza korzysta z pomocy specjalistów, to może i ktoś inny przełamie wstyd i skorzysta albo zrzuci maskę i się oczyści. Może ludzie coś zrozumieją. Trzeba zacząć o tym mówić".

Nieleczona potrafi zabić

Śladem Justyny Kowalczyk również aktor, Olaf Lubaszenko, przyznał się do problemów z depresją. Nakręcone przez niego filmy poniosły klapę. W tym czasie przeszedł też chorobą zakaźną i zaczął gwałtownie przybierać na wadze, aż do 135 kg.

Nie mogąc znieść krytyki mediów i wstydząc się swojego wyglądu, przestał wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi. Podobnie jak Justyna Kowalczyk, obecnie jest w trakcie terapii. W wywiadzie dla jednego z tygodników zaapelował: "Depresja jest demokratyczna, cierpią na nią i biedni, i bogaci.

I naprawdę nieleczona potrafi zabić. Dlatego trzeba iść do lekarza albo dać się tam zaprowadzić" Depresja to choroba współczesnego świata, który - o zgrozo! - coraz bardziej jej sprzyja. Brak pracy lub walka o jej utrzymanie, tzw. wyścig szczurów w korporacjach i w szkołach, rozłąki, zdrady i konflikty w rodzinach, choroba, śmierć lub odejście osób najbliższych sprawiają, że przestajemy sobie z tym wszystkim radzić.

Dlatego tak ważne jest, aby mieć wsparcie w innych. I wiedzieć, że w przypadku narastających kłopotów wizyta u psychiatry, psychologa czy terapeuty to żaden wstyd.

Tekst pochodzi z magazynu

Tina
Dowiedz się więcej na temat: depresja | stany depresyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje