Dowody miłości

Ich uczucie zostało wystawione na próbę. Wypadek, choroba, długie starania o dziecko. Zostać? Odejść? Z wahań i wątpliwości wyszli zwycięsko. Trzy pary opowiadają o kryzysowych sytuacjach, w których sprawdziła się ich miłość.

Dopadały mnie czarne wizje. Że Radek nie będzie mógł chodzić, że straci pracę, że nie dam rady utrzymać nas obojga...

Reklama

W szpitalu zdałam sobie sprawę, jak ważne jest to, co mamy we dwoje.Ile bym straciła, gdyby Darka zabrakło...

Miałam odtąd poruszać się na wózku. Powiedziałam Jarkowi, że dam mu rozwód. Żeby ułożył sobie życie. Stwardnienie rozsiane. Iwona się załamała. Musiałem wykrzesać z siebie dużo energii. Nie myślałem, co potem...

Pierwsze kroki

Dorota Chotecka: Miłość to najtrudniejsza i najpiękniejsza rzecz, jaka nam się przydarzyła. Radek Pazura: Mój wypadek sprzed kilku lat był błogosławieństwem. Po nim wzięliśmy ślub, bo zrozumieliśmy, że się kochamy.

Pięć lat temu. Wypadek samochodowy. Radek Pazura trafia w stanie krytycznym do warszawskiego szpitala. W tym czasie jego partnerka, Dorota Chotecka, przygotowuje się do wejścia na plan serialu, mierzy kostiumy w garderobie.

Dzwoni telefon. Dorota z telewizji wybiega do szpitala. Oddział intensywnej terapii. Długi korytarz, zielone ściany, białe kitle. Ktoś mówi: "Jego godziny są policzone". Dorota zaczyna się modlić. Pierwszy raz tak żarliwie od czasów szkolnych.

- Usiadłam w kącie i modliłam się o cudowne uzdrowienie. Tylko tyle mogłam zrobić. Dla niego. Dla siebie. Dzień później w szpitalu Dorota słyszy: "Jego stan nadal jest ciężki. Proszę na wiele nie liczyć".

Dorota kolejne dni spędza na oddziale. Radek leży w śpiączce. Może przeżyje, ale nie będzie samodzielnie oddychał... Może będzie oddychał, ale grozi mu amputacja nogi...

- Lekarze nie dawali dużej nadziei, że będzie zdrowy - wspomina Dorota. Na ławce przed szpitalem, na krześle przed salą, przy łóżku Radka, Dorota zastanawia się, czemu do tej pory nie wyszła za niego za mąż?

Są ze sobą od 14 lat, razem mieszkają, więc dlaczego, gdy on trzy razy się oświadczał, ona przyjmowała pierścionki i mówiła: "Tak, ale kiedyś, nie teraz"? Dlaczego do tej pory nie zdecydowali się na dziecko? - Zrozumiałam, że błądziliśmy. Nasze życie zaczęło kręcić się wokół spraw zawodowych i zarabiania pieniędzy - wspomina.

- Ale po wypadku przewartościowałam wszystko. Świat zewnętrzny przestał istnieć. Zrezygnowałam ze wszystkich propozycji zawodowych, do których przygotowywałam się od miesięcy. Wróciłam do pracy dopiero po trzech. Dnie i noce spędzałam przy Radku. Nie wiedziałam jeszcze, czy chcę spędzić z nim resztę życia, ale czułam, że chcę być przy nim. Teraz.

Inaczej niż w kinie

Łódzka Szkoła Filmowa. Tam się poznali. Wystarczyło kilka spojrzeń i już wiedzieli: "to ta", "to ten", więc Radek bez trudu odbił ją innemu.

Akademik, początek lat 90. Pokój trzy na trzy. Dorota i Radek mieszkają razem. Mają trzeszczące radio, z którego w piątkowe wieczory słuchają listy przebojów "Trójki". Mają też dużo książek i siebie. A także nadzieję na przyszłość: kończą elitarną szkołę filmową, wszystko przed nimi.

Warszawa, kilka lat później. Dorota i Radek mieszkają razem w wynajętym mieszkaniu. Nie mają lodówki, pieniędzy ani pracy.

Radek: - Mieliśmy tylko frustracje, z którymi nie mogliśmy sobie dać rady. Ambicje o wielkich rolach, których nie mogliśmy dostać. Błąkaliśmy się emocjonalnie i uczuciowo.

Dorota: - Oddalały nas kłótnie o niedogotowane ziemniaki. Proza życia. Ale kochaliśmy się. Dlatego nie potrafiliśmy od siebie odejść. - Kiedy ja słabłem, Dorota miała siłę. Los tak nami kierował, że nigdy nie dostaliśmy takiego ciężaru, którego nie moglibyśmy udźwignąć - mówi Radek.

Nic nie wiemy

Szpital. Po dwóch tygodniach Radek budzi się ze śpiączki. Dorota jest wyczerpana. Od kilku dni ma gorączkę. Mimo to siedzi pod salą. Prosi lekarzy, żeby wpuścili ją tylko na chwilę.

W masce ochronnej wchodzi do Radka. - Nie pamiętam, co mówiłam. Chyba coś o cudach. Wtedy po raz pierwszy miałam pewność, że chcę być jego żoną. Nie powiedziałam o tym Radkowi. Radek dziś: - W szpitalu nie mówiłem jej, że chcę spędzić z nią życie. Nie było wiadomo, czy kiedyś będę sprawny. Liczyłem się z tym, że Dorota może odejść.

Po miesiącu Radek wychodzi ze szpitala. Kolejne miesiące to dla niego leżenie, ból i rehabilitacja. Dla Doroty powrót do normalnego życia: do teatru, filmu, do znajomych.

Ktoś jej mówi: "Na pewno chcesz z nim być? Jesteś jeszcze w szoku. Może robisz to z litości?". Dorota wraca samochodem do domu i znów dopadają ją czarne wizje. Że Radek nie będzie mógł chodzić, że resztę życia spędzi na wózku. Że będzie się męczył, pokonując kilka metrów z pokoju do łazienki. Że ona sama nie utrzyma ich dwoje. Że nie będą mogli mieć dzieci.

Więc rozmawiają. Ona mówi, że nie wie, czy da radę. On odpowiada: "Rozumiem".

Cztery miesiące po wypadku on pomaga jej podjąć decyzję. Dorota cały dzień ma spędzić na planie serialu. Radek dzwoni do swojego przyjaciela, ortopedy: "Stary, musisz mi pomóc, chcę kupić Dorocie pierścionek".

- Jeździłem na wózku. Mogłem wyjść z domu tylko pod opieką lekarza - mówi. Przyjaciel przyjeżdża. Radek ma bandaże, gips i wyprostowaną jedną nogę. Więc lekarz kwadrans próbuje posadzić go w samochodzie. A potem, gdy są na miejscu, wyjąć rekonwalescenta z auta. W centrum handlowym wozi go od sklepu do sklepu. Gorąco. Słabo. Pot płynie po czole. Po kilku godzinach wraca z pierścionkiem: białe złoto i brylanty.

Wielkanoc w domu Doroty i Radka. Przy stole najbliższa rodzina. Po śniadaniu on prosi o ciszę. Ze schowka wyjmuje kwiaty. Oświadcza się Dorocie. - Niczego nie podejrzewałam. Zgodziłam się. Wzruszyło mnie jego poświęcenie. Ale nadal nie byłam pewna, co dalej z nami będzie, co przyniesie przyszłość - mówi.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje