Reklama

  •  

    Dzień Dziecka Utraconego

Dzień Dziecka Utraconego w Stanach Zjednoczonych obchodzony już od lat 80.; w Polsce - w tym roku - dopiero po raz trzeci. To dzień pamięci o zmarłych dzieciach, które odeszły na różnych etapach swego życia, np. w wyniku poronienia.

Zdjęcie

Strata dziecka jest traumatycznym przeżyciem dla rodziców i trzeba to traktować jak śmierć człowieka /ThetaXstock
Strata dziecka jest traumatycznym przeżyciem dla rodziców i trzeba to traktować jak śmierć człowieka
/ThetaXstock
To temat, o którym trudno się mówi, a najczęściej nie mówi się w ogóle. Tak jakby śmierć dziecka nas nie dotyczyła - mówi naszej reporterce Anna Banasiak z organizacji "Dlaczego" zrzeszającej m.in. rodziców, którzy stracili swoje dzieci. Wciąż szukamy sposobu, w jaki można o tym mówić - przyznaje.

Strata dziecka jest traumatycznym przeżyciem dla rodziców i trzeba to traktować jak śmierć człowieka. Trzeba to traktować w takich samych kategoriach - podkreśla. Tu jest potrzebny okres żałoby. Nie mówiąc o szczególnym traktowaniu kobiety, która taką tragedię właśnie przeszła - zaznacza.

Niestety ogromna większość szpitali w Polsce nie potrafi pomóc matkom, które tracą swoje dzieci - mówi Agnieszka Kaluga z organizacji "Dlaczego". Kiedy mamy do czynienia z martwym porodem, to lekarz decyduje za kobietę: czy zobaczy ona swoje dziecko czy nie. Niezwykle rzadko pojawia się także psycholog - wylicza.

Reklama

Główny grzech polskich szpitali - matki trafiają po porodzie na wieloosobową salę, bez względu na to, czy ich maleństwo przeżyło, leży na OIOM-ie czy jest silne i zdrowe. A to potęguje ból matki, która straciła dziecko; jest skazana na patrzenie na szczęśliwe matki, które mają przy piersi swoje dzieci.

Oburzające jest także, że osoby, od których w naturalny sposób pacjent oczekuje pomocy - tj. lekarze i pielęgniarki - zupełnie nie radzą sobie z takimi doświadczeniami. Potwierdza to Anna Banasiak: Pielęgniarki w ogóle moje łóżko omijały wielkim łukiem, żebym tylko nie próbowała się dowiedzieć, gdzie jest moje dziecko, dlaczego nie mogę go zobaczyć.

Są jednak w Polsce placówki opieki zdrowotnej, w których kobiety mogą liczyć na wsparcie po stracie nowonarodzonego dziecka. W Szpitalu Górniczym w Sosnowcu pacjentkom próbuje pomagać psycholog. Specjalnie dla nich zorganizowano także specjalne sale.

Jak mówią matki i ojcowie, którzy doświadczyli straty dziecka, mówienie o tym jest bardzo potrzebne, ponieważ spełnia również funkcje terapeutyczne.

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

RMF
Więcej na temat:dziecko | matki | Dzień Dziecka

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 7

Reklama

Wasze komentarze (16)

  • 03.10.2010 (21:52)
    ~wasa
    jak mozna schrzanic sprawe i nie rozpoznac, ze serduszko bylo takie chore
    rozszarpalabym tych pseudo lekarzy wlasnymi rekoma
  • 01.10.2010 (19:10)
    ~...?
    Straciłam synka w kwietniu b.r. tuż przed Jego I Komunią św. Tak bardzo mi Go brakuje, tak bardzo za Nim tęsknię...
  • ~Link sponsorowany
  • 16.09.2010 (23:03)
    ~sara
    ciezko ztc po stracie dziecka
  • 16.09.2010 (23:00)
    ~Bona
    moj synek urodzil sie w maju w 8 miesiacu ciazy ,poprzez ciecie cesarskie zyl tylko dwa dni nie zdazylam go powitac na tym swiecie dane mi bylo go jednak pozegnac ,a to byl trudny momet w moim zyciu.wierze jednak ze kiedys sie z nim spotkam,jest moja pociecha w niebie i bedzie czowal nad nami ,musze zyc i niepoddawac sie ,wierzyc ze kiedys zaznam szczescia macierzynstwa .
  • 14.01.2010 (13:55)
    ~tina
    bardzo ci wspolczuje malinko.rozumie cie bardzo dobrze sama stracilam w 20 tc i to blizniaki.to straszne jak oni cie potrktowali w szpitalu ,ja jestem w austrii tu jest inaczej, polozna zapytala sie czy chce ich widziec ... ja oczywiscie ze tak czulam ze muszepotrafilam tylko jedno slowo wydusic... dlaczego? .po trzech miesiacah byl wspolny pooogrzeb przedwczesnie narodzonych dzieci, to bylo dla mnie bardzo wazne to pozegnanie z nimi, ale najwazniejsze ze möj maz byl zawsze przy mnie na kazdym kroku, bez niego niedalabym sobie rady.bylam w okropnym dolku fizycznym i psychicznym, ale sie nie poddalam, sprobowalam jeszcze raz tydzien temu znowu poronila´m w 8 tc nie wiem jak w ogole mam zyc ... i ciagle sie pytam dlaczego? ale wiem jedno nie poddam sie, a wlasciwie nie poddamy sie- tak mowi moj kochany maz i ja tez. glowa do gory malinko