Gdy jego „była” zatruwa wam życie

Twój mężczyzna to facet z odzysku? Jego zaletą jest doświadczenie: był już w związku i sporo się nauczył. Ale ma też jedną wadę: byłą żonę...

Kiedy związek się kończy, teoretycznie każde z partnerów mówi drugiemu: "dziękuję za wspólny czas" i odchodzi, by wieść własne życie. W praktyce to nie wygląda tak różowo. Często się zdarza, że choć on założył już kolejną rodzinę - albo jest ku temu na dobrej drodze - "była" wciąż go potrzebuje. Dzwoni o różnych porach, pisze smsy. Regularnie wzywa do drobnych napraw, często szuka u niego pomocy i wsparcia. Ma argument nie do odparcia: "Przecież mamy dzieci!". Wyraźnie widać, jak manipuluje byłym mężem. A nowa partnerka? Czuje się ustawiona na drugim planie. Trochę jak w arabskiej rodzinie: choć mąż woli spędzać czas i sypiać z drugą żoną, to pierwsza ma status ważniejszej kobiety i wciąż pociąga za wszystkie sznurki! Jeśli jesteś w takiej sytuacji, wiesz, że nie jest lekko. Psycholog podpowie, jak można uzdrowić wasze relacje.

Reklama

Obecna kontra była

Masz wrażenie, że żyjesz w trójkącie: twoje potrzeby są ostatnie w kolejności, daleko za potrzebami "byłej" i dzieci z poprzedniego związku. Czujesz się z tym niekomfortowo.

Boli cię, że nic nie możesz zaplanować, bo pół godziny przed wyjściem do znajomych dzwoni telefon. To "była" prosi twojego partnera: "Jasiek musi iść do dentysty, nie ma go kto zawieźć" czy "Za chwilę przyjdzie fachowiec naprawić lodówkę, a ja nie mogę być w domu. Dopilnuj go, proszę". Była żona nie tylko ustawia mu życie, dezorganizuje plany i narzuca decyzje, ale też szantażuje go emocjonalnie, niejednokrotnie dając mu do zrozumienia, że jest teraz sama z dziećmi, biedna, nieszczęśliwa i na pewno sobie z niczym nie poradzi... Zastanawiasz się: czy on tego nie widzi? Czy nie rozumie, w jakiej ciebie to stawia sytuacji? Powoli zaczynasz być tym zmęczona. I słusznie! Masz prawo zawalczyć o swoje szczęście.

Motywy działania "byłej"

Czasem nie chce pogodzić się z rozstaniem, a czasem po prostu chce, by mąż zapłacił za nie wysoką cenę. - Wiele kobiet nieświadomie chce ukarać partnera za to, że rodzina się rozpadła. Inne się boją, że gdy on zwiąże się z nową kobietą, będzie w nią inwestował czas i środki - a więc mniej ich będzie dla "starej" rodziny" - wyjaśnia psycholog Katarzyna Platowska. Jeszcze inne utrudniają życie "nowej" z zazdrości lub ratują swoją samoocenę, pokazując, kto tu naprawdę rozdaje karty. Pierwsze żony uważają, że zawsze są pierwsze...

Jak powinien wyglądać zdrowy podział ról w takim trójkącie?

Tak widzi go psycholog: Nowa partnerka przyznaje - "Wiem, że masz dzieci. Jesteś superojcem. Będę cię wspierać. To naturalne, że masz za sobą przeszłość i będzie ona miała wpływ na nasze życie, ale postaraj się, by nie zniszczyła naszej przyszłości". Mąż - "Cieszę się, że to rozumiesz, postaram się, żeby moje dawne obowiązki nie kolidowały z naszym obecnym życiem. Chcę dbać także o ciebie". Była żona - "Nasze dzieci zawsze będą nasze, współpracujmy dla ich dobra, ale poza tym niech każde z nas żyje już swoim życiem".

Kochanie, czemu dajesz sobie wejść na głowę?

Co sprawia, że mężczyźni są tak podatni na wpływ swojej byłej żony i pozwalają sobą manipulować? Czy to możliwe, że tego nie widzą? Czego tak bardzo się boją?

- Wielu ma głębokie przekonanie, że ślub jest na całe życie; że skoro złożyli kobiecie przysięgę, to związali się z nią po wsze czasy - wyjaśnia psycholog. Po rozwodzie to poczucie odpowiedzialności za drugą osobę nie znika. Znaczenie ma również to, dlaczego i w jakich okolicznościach się rozstali...

Po rozpadzie małżeństwa mężczyzna ma poczucie winy

Im bardziej uważa, że to z jego powodu nie wyszło, tym poczucie winy jest silniejsze. Spełnianie poleceń, wyświadczanie przysług i ciągła opieka w trudnych sytuacjach, to rodzaj haraczu, płaconego kobiecie, której "zmarnował życie". I obok emocji dla nowej partnerki, wciąż odczuwa szereg powinności w stosunku do tej poprzedniej.

Emocjonalnie tkwi w starej relacji

Wielu mężczyzn nie zakończyło jeszcze poprzedniego związku. Chcieliby mieć i to, i to. Często pochlebia im fakt, że są potrzebni aż dwóm kobietom naraz! Czasem grają rolę sentymenty: kiedyś coś fajnego łączyło go z tą kobietą, więc dalej chce jej pomagać. Nie rozumie, że rani emocje nowej partnerki.

Ma trudności w odróżnieniu potrzeb byłej żony od potrzeb dzieci

Choć czasem wolałby odmówić, sprawa jest mu przedstawiana jako potrzeba dzieci. Bo jeśli trzeba popilnować malucha, gdy była wychodzi z domu do teatru - potrzebuje go dziecko, czy kobieta? Dziecko się oczywiście zawsze ucieszy, widząc tatusia. Ale to nie znaczy, że pod nieobecność mamy nie może popilnować go niania. Zwłaszcza gdy wy w tym czasie także mieliście jakieś plany... Jednak byłe żony często przedstawiają to jako okazję do spotkania z dzieckiem: "Jak to, nie chcesz spędzić z nim trochę cza- su?!". Gdy pytanie jest stawiane w ten sposób, mało który ojciec zastanawia się: "czy w tej sytuacji pomóc musi ojciec dziecka, czy wystarczyłby ktoś inny? Przyjaciółka, opiekunka?". Jeśli wystarczy niania - to wezwanie ojca dziecka zaspokaja potrzeby byłej żony - ma jej ułatwić życie i zdjąć z niej jakiś problem.

Działa automatycznie

Mężczyźni są przyzwyczajeni, że choć byli głową rodziny, to żony były szyją - i to one rozdawały zadania i role. Działają więc automatycznie, z przyzwyczajenia: dostaję zadanie? To je wykonuję. I czasem dobrze, gdy nowa kobieta wytrąci go z tego automatyzmu i pokaże, że jego pomoc nie jest konieczna, a czasem zwyczajnie nie ma sensu.

Boi się, że jeśli "stanie okoniem", straci dzieci

Jest zatem gotowy na każde wezwanie i stara się, jak może - niestety kosztem własnego życia. Obawia się, że gdy odmówi żonie, ta nie będzie chciała pozwalać mu na spotkania z dziećmi lub będzie oczerniać go w ich oczach. Kobieta, która pogrywa w tak nieczysty sposób dobrem dzieci, wystawia sobie złe świadectwo!

Skończcie z rządami byłej

Była żona nie przestanie istnieć, tym bardziej, jeśli z poprzedniego związku są dzieci. Ale relacje z nią można sobie w sposób satysfakcjonujący ułożyć. Spróbujcie!

Przede wszystkim musisz pogodzić się z tym, że choć twój partner przestał być mężem innej kobiety - nie przestał i nigdy nie przestanie być ojcem! I będzie miał zobowiązania w stosunku do swoich dzieci. A dobro dzieci jest zawsze na pierwszym miejscu. - Ale to nie znaczy, że musisz się zgadzać na to, co dyktuje była żona - radzi psycholog Katarzyna Platowska. - Przeciwnie, twoim prawem jest mówić, z czym masz problem. Umiejętnie.

Nie daj się wciągnąć w przepychanki między nimi

- Nowe relacje ustalają ze sobą mężczyzna i jego była żona - podkreśla psycholog Katarzyna Platowska. - Nie ty! Nie dzwoń do niej, nie pisz smsów, zachowaj chłodny dystans. Nigdy nie zgadzaj się na to, by partner wykręcił się słowami: "Załatwcie to między sobą, dziewczyny".

Stopniuj swoje reakcje

Gdy była żona po raz pierwszy krzyżuje wasze plany, wzywając twojego partnera np. tuż przed wyjściem do znajomych, bądź współczująca i rozumiejąca. Reaguj zgodnie z jego oczekiwaniami, powiedz "tak, kochanie, oczywiście, że musisz jechać". Ale też daj komunikat: "rozumiem, że to sytuacja wyjątkowa nadzwyczajna, i ty jako ojciec nie możesz inaczej". Przy drugim razie daj mu ostrzeżenie i zapytaj wprost: "słuchaj, czy to jest rzeczywiście takie ważne? Sytuacja typu straż pożarna, pogotowie i naprawdę musisz?". Jeśli to go nie zatrzyma - trudno, niech jedzie. - Po trzecim takim wypadku po prostu przestań być kreatywna: zachowaj chłodny dystans, nie mów nic - radzi Platowska. - On szybko zauważy, że się wycofałaś i zapyta, co się dzieje. To dobry wstęp do rozmowy, podczas której wyznasz, że robisz to po to, by chronić siebie.

Mów o tym, co cię boli

Twój partner może się nie domyślać, że taka sytuacja cię rani! Mężczyźni nie są mistrzami w rozumieniu emocji. - Nie kryj więc, że jest ci trudno. Ale też nie dyktuj partnerowi, co ma robić i jak się zachować, a co powinna lub nie powinna jego była. To nie twoja sfera - podkreśla Platowska. - Mów przede wszystkim o sobie: jaki masz kłopot i jak sobie wyobrażałaś ten związek. Tylko tak masz szansę wygrać. Masz prawo nazywać swoje emocje i proponować pewne rozwiązania.

Poproś partnera, by wytyczył granice

Zadaniem mężczyzny jest zamknąć poprzedni związek, zerwać emocjonalne zależności. Jeśli były mąż wytyczy granice, do których byłej żonie wolno się posunąć, ona będzie musiała je respektować. Poproś męża, by więcej wagi przywiązywał do waszych planów - żadnego zmieniania ich na pół godziny przed. Umówcie się, że zmieniacie plany tylko wtedy, kiedy macie do czynienia z prawdziwym kryzysem. Reszta ojcowskich powinności planowana jest z wyprzedzeniem i ty też masz prawo głosu podczas tego planowania!

Powiedz mu, że ty też go potrzebujesz

Obarczaj partnera odpowiedzialnością także za wasz związek. WY też jesteście ważni! I uświadom mu, że jeśli czymś się nie zajmie i czegoś nie zrobi, wasze wspólne życie na tym poważnie ucierpi.

Ustal nowy podział ról

Spokojnie pomóż mu zrozumieć, że pewne sprawy są zadaniem dla... nowego partnera jego byłej żony. Pewne rzeczy może zrobić tylko ojciec, np. opieka nad chorym dzieckiem, praca nad malcem, który przynosi kolejną jedynkę z matematyki, czy też obejrzenie przedstawienia, w którym gra córeczka. Inne, np. zajmowanie się samochodem, czy doglądanie krzątających się przy lodówce fachowców, to zadanie partnera. Ale już nowego!

Agata Domańska

Dowiedz się więcej na temat: zazdrość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje