Gdzie zamieszkać po ślubie

Rozmowa z Aliną Henzel-Korzeniowską, psychologiem, psychoanalitykiem, ekspertem na forum: www.seksuolog.org.pl

Nie wszyscy nowożeńcy są w tak szczęśliwej sytuacji, by rozpoczynać wspólne życie we własnym domu czy choćby mieszkaniu. Są wówczas trzy wyjścia: wspólne mieszkanie z rodzicami, wynajęcie mieszkania lub zakup mieszkania na kredyt. Co wybrać?
Alina Henzel-Korzeniowska: Niestety, czasem nowożeńcy wybierają czwarte wyjście: każde z nich pozostaje u swoich rodziców i przez jakiś czas nadal mieszkają oddzielnie. Jest to nieco dziwaczne i w większości przypadków sygnalizuje brak gotowości do wspólnego zamieszkania. Brak chęci radzenia sobie razem w trudnych sytuacjach od samego początku nie wróży dobrze związkowi. Jeżeli jednak stan ten nie trwa długo i można z góry określić jego granice czasowe, takie rozwiązanie jest wówczas sensowne. Mam tu na myśli na przykład kilkumiesięczne opóźnienie w oddaniu do użytku nowo zakupionego mieszkania czy konieczność oczekiwania na udostępnienie mieszkania ofiarowanego nowożeńcom przez kogoś z rodziny. Uogólniając, dobrze jest jeszcze przed ślubem zastanowić się nad kwestią mieszkania i wspólnie ustalić jakieś plany.

Reklama

Które z wymienionych przeze mnie wcześniej rozwiązań jest najczęściej wybierane przez młodych małżonków?
W naszych warunkach nowożeńcy często decydują się na wspólne zamieszkanie z rodzicami jednego z partnerów. Z jednej strony sytuacja taka jest wygodna ze względów finansowych i praktycznych, z drugiej natomiast, uzależnia i nie pozwala dorosnąć, oderwać się od rodziców i żyć własnym życiem ze wszystkimi wypływającymi z tego konsekwencjami. Młodzi pozostają nadal w rolach dzieci, nie uczą się samodzielności.

Ale przecież tak nie musi być. Można próbować ułożyć sobie życie z teściami pod jednym dachem na zasadzie partnerskiej, z równym podziałem kosztów i obowiązków...
...ale jest to nadal życie z teściami. Poczucie samodzielności nadal pozostaje rozmyte. Tymczasem każde małżeństwo powinno nauczyć się radzić sobie w codziennym życiu tylko we dwoje.

Tak, to rzeczywiście trudny problem: co można robić oddzielnie a co razem z teściami? Nie dość, że młodzi dopiero uczą się wspólnego życia na co dzień ze sobą, to jeszcze cały czas muszą brać pod uwagę oczekiwania rodziców, u których mieszkają.
Jeśliby to skrupulatnie przeanalizować, lista wspólnych zajęć okazałaby się znacznie dłuższa niż oddzielnych. Tak wyglądają konsekwencje życia razem - nie obok siebie. Oczywistym wydaje się wspólne przygotowywanie i świętowanie rodzinnych uroczystości. To samo dotyczy sprzątania, gotowania czy nawet remontowania mieszkania. Jednak zarówno młodzi małżonkowie, jak i teściowie mają prawo do kontaktów z odrębnymi grupami przyjaciół, znajomych, i nie ma konieczności dzielenia się nimi.

Pozostaje jeszcze kwestia kuchni. Oddzielne gotowanie, odrębne półki w lodówce stworzą poczucie obcości, a przecież zięć czy synowa to nie lokator, tylko członek rodziny. Jak znaleźć złoty środek?
Najlepszym wyjściem byłoby ustalenie wspólnego budżetu na jedzenie, wspólne przygotowywanie i spożywanie posiłków. Może to być jednak trudne ze względu na odmienne diety, inną organizację dnia. Nie ma tu idealnego rozwiązania. Problem obiadów często rozwiązuje się sam - młodzi jedzą je w pracy, ale w domu też coś jeść trzeba?

Dowiedz się więcej na temat: zakup | kredyt | mieszkanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje