Reklama

  •  

    Jak przeżyć zdradę?

On zdradził. Niespodziewany cios, który zwala z nóg. Nic nie boli bardziej. Świadczą o tym wasze listy, pełne trudnych zwierzeń, pytań. Co robić, żeby ratować związek? Odpowiada i radzi psychoterapeutka Katarzyna Miller.

Zdjęcie

Nie należy udawać, że nic się nie stało
Nie należy udawać, że nic się nie stało
"Każdy facet, który zdradzi, jest podłym, wyrachowanym, zimnym draniem!". "Mnie też to spotkało...". "Uwierzyłam, bo chciałam tego dla nas jak niczego na świecie. Niestety, człowiek się nie zmienia...". "Wmawiałam sobie, że jeśli kocham, to powinnam wybaczyć. Nie powinnam". "Zniszczył mnie od środka". "Jestem wdzięczna tej kobiecie, bo to pomogło mi się wyrwać z nieudanego małżeństwa". "Właśnie mija rok, od kiedy umarłam". Lawina listów, postów, maili. Artykuł Marty Bednarskiej o kobietach zdradzonych Oszukane serca (TS 9/2009) wzbudził wiele emocji. Odważnie i szczerze piszecie o swoim cierpieniu, traumatycznych przeżyciach, bezradności. Prosicie o pomoc. Na wszystkie listy odpowiedzieć nie sposób, zdecydowaliśmy się więc opublikować jedynie ich fragmenty. O komentarz poprosiliśmy psychoterapeutkę Katarzynę Miller, współautorkę książki Chcę być kochana tak jak chcę, która pracując z kobietami, uczy je odwagi w byciu sobą i czerpania radości z życia po przejściach.

Można z tym żyć

"Ja też byłam zdradzona. Wszystko odkryłam pół roku temu i do tej pory nie potrafię się z tym pogodzić. Dla dobra dzieci nadal jesteśmy razem. Niby żyjemy normalnie, ale to nieprawda, ja się duszę, tworzę sobie w głowie niesamowite filmy na ten temat. Jak sobie pomóc? Jak z tym żyć?".

Reklama

Katarzyna Miller: Na początek najważniejsza decyzja: czy na pewno to z tym mężczyzną chcemy dalej być. Jeśli tak - jak w przypadku autorki tego listu - trzeba się skupić na tym, żeby naprawić to, co się stało. W żadnym wypadku nie należy o zdradzie "zapomnieć" w sensie udawać, że nic się nie działo. Ale nie można pozwolić, by zatruła nam życie. To długa i żmudna praca. Bo zdrada jest przede wszystkim objawem choroby związku.

Poza przypadkami pojedynczych skoków w bok, rozładowujących seksualne napięcie, niemal nigdy się nie zdarza, gdy jest prawdziwa bliskość, a dwoje ludzi naprawdę się kocha i oboje są zadowoleni z życia seksualnego. Zdrada obnaża fakt, że komuś czegoś brakowało, jakieś potrzeby nie były spełnione. Trzeba się z tym skonfrontować. Ta sytuacja może przed nami otworzyć drogę do pełniejszego, bardziej satysfakcjonującego obie strony związku. To jednak wymaga od obojga partnerów dojrzałości i zaangażowania. Zdradzona kobieta może powoli przestać się koncentrować na swoim bólu, wyjść z roli ofiary, wziąć odpowiedzialność za to, co się stało.

Jeśli będzie przez cały czas odtrącać mężczyznę, karać go, mścić się na nim, poniżać, to ich od siebie jeszcze bardziej oddali, a nie zbliży. Dlatego zwykle radzę kobietom, by, jeśli to możliwe, na jakiś czas odsunęły się od mężczyzny, który zdradził, bo jego obecność jest zbyt bolesna i zbyt angażuje. Kobieta może czuć pokusę, by przy nim zagłuszać w sobie to, co czuje, zachowywać się trochę "na wyrost", udawać, że już mu wybaczyła, że wszystko jest OK. A nie jest i jeszcze długo nie będzie. Dystans pozwala do końca przeżyć emocje, które ta sytuacja wyzwala. Ale nawet jeśli partnerzy się nie rozstają, nie należy leczyć duszy w ramionach faceta, który zdradził, bo to pomieszanie ról. On skrzywdził, więc nie powinien pocieszać. Zwierzyć się i wypłakać można matce, przyjaciółkom, terapeucie. Nie spieszmy się z tym wybaczaniem, dopóki naprawdę nie poczujemy, że potrafimy to zrobić z całego serca.

Jak wybaczyć

"Mąż wrócił do domu i między jednym kęsem obiadu a drugim oświadczył, że odchodzi. Szok. Wyprowadził się z domu. Bolało mnie wszystko. Syn płakał, ja gryzłam poduszkę i wkładałam maskę za maską. A wnętrze? Pustka. Potem próbował do nas wrócić. Obudził nowe nadzieje. Uwierzyłam, bo chciałam tego dla nas jak niczego na świecie. Zaufałam. Wybaczyłam. Niestety, człowiek się nie zmienia...".

Katarzyna Miller: Co to w ogóle znaczy wybaczyć? Wiele kobiet myśli: zapomnieć, żeby wszystko było jak dawniej. To pułapka. Nic już nie będzie tak samo. Wybaczyć to znaczy pogodzić się z tym, co się stało, w jakim miejscu teraz jesteśmy, otworzyć się na nową sytuację. By to w ogóle było możliwe, musi nastąpić tak zwane wyrównanie. Z punktu widzenia psychologa związek to ścisła matematyka: rachunek ma się zgadzać. Każda krzywda musi zostać w jakiś sposób odpracowana. Kobieta powinna więc tego zażądać, postawić jasno sprawę: zraniłeś mnie, to boli, jeśli chcesz do mnie wrócić, musisz wynagrodzić to, co mi zrobiłeś.

Ale kobiety często nie chcą stracić tego faceta, mimo że zdradził. Tak się boją, że on odejdzie, że przyjmują puste obietnice i nie stawiają warunków. Pokazują mu w ten sposób, że siebie stawiają niżej niż jego. Że są w stanie zapomnieć o sobie dla niego. Nie warto. Prawda jest brutalna: jeśli nic go to nie kosztuje, zdradzi po raz kolejny. Wyrównanie to inaczej zadośćuczynienie, nie kara.

Kobieta ma się zastanowić: czego on mi nie daje? Czego mi brak? I tego zażądać. Na przykład: ma zacząć od tej chwili poświęcać jej ileś czasu, zabierać ją na wakacje bez dzieci raz w roku, to czy tamto robić w domu, zrezygnować z delegacji itp. To może być cokolwiek - byle spełniało realną potrzebę kobiety. Facet, który przychodzi i prosi o przebaczenie, jest gotowy przyjąć te warunki. Wyrównanie jest też po to, by on wiecznie nie słyszał od żony: bo ty mnie skrzywdziłeś. Wypominanie to fatalne rozwiązanie, niestety, wiele kobiet je stosuje, bo to daje im złudzenie władzy. To nie związek, tylko przepychanka. Ona jest "tą skrzywdzoną", a on "tym, który zdradził". Role rozdane. Tylko gdzie tu miejsce na powrót miłości i bliskości?

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Więcej na temat:uczucia | mąż | ból | zdrady

Zobacz również

  • Pewna siebie w łóżku - to jest sexy!

    Nie musisz mieć biustu Halle Berry ani figury Claudii Schiffer, żeby facet stracił dla ciebie głowę. Najseksowniejsze jest bowiem nie to, jak wyglądasz, ale jak się czujesz. więcej

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 46

Reklama

Wasze komentarze (302)

  • 21.12.2009 (12:27)
    ~K
    Znamy tylko historie z Twojej strony .
    Zakładam , ze jest to prawda . Córka Twoja jeżeli była i jest manipulowana to daj wiare , juz niedługo "przeniesie " na matke . Bedzie dalej oczekiwała "cudów" od matki , która moze nie sprostać wymaganiom córki.
    Uczen bedzie o niebo lepszy od mistrza . Zapłata przyjdzie , bedzie "doić" ile sie da bo tak została nauczona .
    Masz zycie juz inne , patrz na siebie i swoja rodzine a tamte karty zamknij , naprawde szkoda zycia i czasu .
    Nie musisz nikomu niczego udawadniać , badz soba , daj wiare , ze warto .
    Na cos na co nie masz wpływu ------ stan obok .
    Miłych i radosnych swiąt
  • 20.11.2009 (18:48)
    ~Gosia
    100 % racji .
    Ja też zostałam zdradzona . Też dostawałam rady w stylu: zostań z nim , macie dziecko, jakoś się wszystko ułoży, nie działaj zbyt pochopnie itp.
    Bogu dzięki, nie skorzystałam z tych rad . Było mi bardzo ciężko. Po prostu psychicznie wysiadałam , codziennie do pracy chodziłam zapłakana , nie umiałam na niczym się skupić. To trwało jakiś czas . W tej chwili czekam na termin sprawy rozwodowej .
    Nie wybaczyłam, nie dałam drugiej szansy , o którą prosił mnie zdrajca ( nazywam rzeczy/ludzi po imieniu ) .Niestety nie byłabym w stanie żyć z tym człowiekiem dalej , bo jedyne czułam do niego obrzydzenie . Kłamca, zdrajca, niedojrzały emocjonalnie facet tak niestety podsumuję mojego jeszcze formalnie męża.Tak jak pisze ''Wolna '' spokój daje pewien komfort a życie toczy się dalej .Także moja rada jest taka : nie słuchaj rad innych, słuchaj samej siebie i naprawdę dobrze na tym wyjdziesz!!!
  • ~Link sponsorowany
  • 19.11.2009 (19:38)
    ~Gosia
    Ja miałam podobną sytuację , wspierałam jak tylko mogłam również pomagałam finansowo .
    Z chwilą gdy już mąż doszedł do stabilnej sytuacji w firmie, którą prowadził oświadczył mi ,że mnie już nie kocha i odchodzi . Powodem oczywiście była jego pracownica . Przez 5 lat małżeństwa słyszałam że jestem nic nie warta, nie poradzę sobie w życiu, jestem słaba i jak to określił '' nie mam siły przebicia''( do tej pory zastanawiam się o jaką siłę przebicia mu chodziło. W tej chwili jestem w trakcie rozwodu ,mieszkam już sama z dzieckiem , nie przymieram głodem , mam dobrze płatną pracę ( w przeciwieństwie do męża , którego firma niestety nie jest stabilna finansowo) , mam znajomych , którzy pomagają mi w tych ciężkich chwilach, a co najważniejsze nie mam nad sobą ''kata psychicznego'' , który za wszelką cenę chciał mnie zniszczyć i umniejszyć moją wartość. Dziwne , że zrobił to człowiek , który w trakcie przysięgi małżeńskiej w kościele prawie płakał tak się wzruszył. Tak się zastanawiam czasami czy czasem nie ma jakiś poważnych problemów z własna psychiką.
    Trzymaj się Ewa nie poddawaj się , chociaż jest ciężko i źle . Najważniejsze , że nie jesteś już z tym psycholem . Wszystko się z czasem ułoży . Ja tez myślałam ,że świat mi się zawalił , płakałam, byłam w okropnym stanie psycho- fizycznym a jednak jakoś dałam radę . Trzymaj się i nie poddawaj !!!!
  • 08.11.2009 (21:09)
    ~Daria20002
    Znudził się pewnie.
    Nie można być za dobrym.
  • 08.11.2009 (20:53)
    ~Ewa
    Hej Rafale, ciekawa jestem ile Masz lat i jaki ewentualnie Masz staż małżeńsk. Mnie nigdy nie bolała głowa zawsze byłam chętna na wszystkie jego zachcianki, starałam się żeby rutyna nie wkradła się do naszego małżeństwa, jestem 10 lat w związku, zawsze powtażał że chociaż w "tym" jestem dobra, no i w zajmowaniu się domem i dzieckiem ...I CO??????? Znalazła się inna. To nie zawsze chodzi o sex. Jeżeli facetowi zależy na karierze gotowy jest przelecieć wszystie" panie" , byleby osiągnąć sukces, sławę, pieniądze, kosztem żony (oddanej) i dziecka. Jak nazwiesz takiego osobnika?....Bo mnie się nasuwa jedno...odpowiedz sobie sam. I nigdy nie pisz, że to my jesteśmy same sobie winne. Są różne historie.