Jestem ładna - to jest problem

Jesteśmy ze sobą półtora roku. Ja mam 18, on 19 lat. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie moja uroda. Nie uważam się za piękność, raczej powiedziałabym że po prostu jestem ładna. Zawsze miałam duże powodzenie u chłopaków.

Byłam znana z tego, że potrafiłam zdobyć każdego. Jednak odkąd jesteśmy razem bardzo się zmieniłam - spokorniałam, wyciszyłam i dorosłam. Dużo razem przeszliśmy i wiele się od siebie nauczyliśmy, ale fakt że ja jestem jego pierwszą dziewczyną (a na dodatek ładną), a on moim kolejnym chłopakiem(co prawda przystojnym, ale o nietypowej urodzie) ostatnio zaczyna mi doskwierać.

Reklama

Mój chłopak ma problemy zdrowotne, które odbijają się na jego samoocenie, a ja nie zawsze potrafię go pocieszyć. Kiedy na niego patrzę, nie zwracam uwagi na chorą skórę, nie przeszkadza mi żadna dolegliwość, choć jest ich wiele, ale czasem dostrzegam w jego oczach zazdrość. Ważną rzeczą w naszym związku jest wzrost. On ma kompleks, bo wszyscy koledzy są od niego wyżsi... Ja kocham szpilki i musiałam z nich zrezygnować, ale uznałam, że warto się poświęcić.

Koledzy uważają, że mam idealne proporcje - po zmierzeniu okazało się że mają rację (90-70-90), a mój ukochanego irytują komplementy kolegów. Czy facet nie powinien się cieszyć, że ma piękną kobietę?! Moi rodzice i bracia zawsze powtarzali, że jestem piękna, a koledzy braci chcieli się ze mną umawiać. Dzięki temu jestem pewna siebie, mam wielu znajomych(większość to mężczyźni) i często ich widuje.

Myślałam, że skoro jestem jego pierwszą dziewczyną to po prostu broni tego, co ma... Zawsze, kiedy wychodzimy gdzieś, faceci się za mną oglądają. On stara się trzymać i nawet dobrze mu to wychodzi, ale widzę jego smutną (lub wkurzoną) minę. Czasami pytam w żartach czy nie chciałby mieć brzydszej dziewczyny, by mieć mniej nerwów, ale on zawsze odpowiada, że taka jest w sam raz.

Lubię się ładnie ubierać, malować, czesać po prostu dbać o siebie, jak każda kobieta,i jak każda kobieta chcę wyglądać seksownie. Kiedy dobrze wyglądam dzień od razu jest lepszy i jakoś wszystko łatwiej przychodzi. Ostatnio zastanawiam się czy nie zostawić go. Wokół mnie kręci się tylu przystojnych, wyższych, bardziej umięśnionych facetów z charakterem nie gorszym niż ich cielesność. Wciąż zapewniam mojego chłopaka, że jestem tylko jego i że go kocham, ale to powoli staje się męczące. Co zrobić, żeby zaakceptował to że jestem ładna i podobam się facetom? Jak wyperswadować mu, że miły facet to nie mój kochanek, a rozmowa i uścisk to nie zdrada?

Proszę poradźcie coś!

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje