× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Kłótnie w rodzinie. Jak wyjść z tego z twarzą?

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Czasem nie da się ich uniknąć. Sprzyja im stres, z którym zmagamy się na co dzień. Naucz się zmieniać kłótnie w konfrontacje - tylko wtedy mogą przynieść ci pożytek.

Zdjęcie

Spór często wywołuje osoba, która chce zmiany /©123RF/PICSEL
Spór często wywołuje osoba, która chce zmiany
/©123RF/PICSEL
Właśnie jesteś po kolejnej awanturze z mężem "Mógłbyś więcej czasu poświęcać naszym dzieciom, a nie zostawiać ich wychowania na mojej głowie!" - zaczęłaś. Potem nastąpił wybuch emocji i wzajemne wywlekanie pretensji. Stanęło na niczym. Teraz nie wiesz, czy czekać, aż on zrobi pierwszy krok, czy próbować znów podjąć temat? Przecież to on zawinił, niech przeprasza skruszony! Ale i ty źle się z tym czujesz... Podobnie jak wtedy, gdy pokłócisz się z mamą lub córką. Przecież nie lubisz się z nimi sprzeczać, ale czasem trudno coś przemilczeć. Szczególnie, gdy masz przekonanie, że racja jest po twojej stronie.

Po co się kłócimy?

Kłótnie w związku, z naszymi dziećmi czy rodzicami, wynikają najczęściej z różnicy temperamentów lub... konfliktu interesów. Ty wolisz, żeby dzieci zdrowo się odżywiały, a twoja mama wciąż podtyka im słodkie bułeczki, bo tak mizernie wyglądają. I pretekst do awantury gotowy! Jak wyjść z konfliktu z twarzą? Bądź tą, która chce rozwiązać problem, a nie udowodnić winę lub wygrać. Pokaż, że chcesz się dogadać, że zależy ci na drugiej stronie. - Jeśli odrzucisz emocje, zaczniesz negocjować i szukać wspólnego rozwiązania, kłótnia zmieni się w twórczą konfrontację - mówi Agnieszka Szwejkowska, psycholog, coach, trener biznesu. A wtedy możesz zyskać!

Reklama

Awantura z mężem lub partnerem

Już nie wiesz, jak masz do niego dotrzeć. Prosisz go od miesiąca, żeby naprawił kran w łazience. On mówi, że nie ma czasu, ale gdy koledzy wyciągają go na mecz czy na piwo, to pędzi nie oglądając się za siebie. Kran cieknie, ty jesteś zła, on uważa, że się czepiasz, a temat i tak do was wróci. Często taka kłótnia zabrnie za daleko i zamiast rozmawiać o konkretnym problemie, "wygarniacie" sobie wszystkie niezałatwione sprawy. Kończy się na oskarżeniach: "Nigdy nie mogę na ciebie liczyć!", "Tylko ja się poświęcam dla rodziny!" - mówisz podniesionym głosem, a on nie pozostaje ci dłużny.

  • Ochłoń - złość jest złym doradcą

Rzadko z bardzo emocjonalnej rozmowy jesteśmy w stanie przejść na poziom merytoryczny i rozmawiać o konkretach. Nie nakręcaj się w złości Wybuch złości jest na początku kłótni czymś normalnym. Ważne jednak, by się w niej nie nakręcać, nie podsycać gniewu. Bo po ostrej (i najczęściej nie na temat) wymianie zdań jedno z was się obraża, ciche dni ciągną się w nieskończoność i natrętnie wspominasz w myślach złe słowa, które padły. Nie dopuść do tego! Im szybciej przerwiesz kłótnię, tym większa szansa, że nie powiecie za dużo, nie sprawicie sobie bólu i uda wam się na spokojnie wrócić do problemu - radzi psycholog.

Rozładuj emocje. Najważniejsze to zapobiec sytuacji, w której zaczniecie na siebie wrzeszczeć. Lepiej na chwilę się rozejść, wtedy oboje dajecie sobie czas na ochłonięcie. Możesz wyjść z pokoju, nawet trzasnąć drzwiami, żeby rozładować napięcie. Zajmij się czymś innym, idź na spacer z psem. Powiedz: "Wrócimy do tego tematu później, teraz oboje jesteśmy zbyt zdenerwowani". Wycisz się, uspokój i pozwól, by on zrobił to samo.

Nie wywlekaj starych grzechów. Gdy ochłoniecie, przejmij inicjatywę, wróć do rozmowy na nowych, twoich warunkach. I trzymaj się przedmiotu sporu, nie zbaczaj z tematu. Kieruj uwagę na główny powód kłótni i chęć rozwiązania konfliktu. Podobnie, kiedy on mówi: "Jesteś taka sama jak twoja matka!" - nie daj się sprowokować. Bądź opanowana, spokojna, to wzmocni twoje stanowisko.

Zdrowie kryje się w emocjach

Tak jak stres szkodzi zdrowiu, tak pozytywne nastawienie może nas uzdrowić. Czyżby emocje miały zatem wpływ na nasze zdrowie? czytaj więcej

  • Nie zamiataj problemu pod dywan

Jeśli kłótnia była naprawdę poważna i dotyczyła np. waszych finansów, to warto zrobić przerwę na jeden dzień. Pozwoli ci to złapać dystans do tego, co się stało. W żadnym wypadku nie rezygnuj z powrotu do tematu i nie udawaj, że nic nie zaszło.

Znajdź nowe argumenty Masz poczucie, że twoje słowa do niego nie trafiły? Chwila zwłoki pozwoli ci spojrzeć świeżym okiem na problem. Zastanów się nad kolejnymi argumentami, które przekonają męża. Zapisz je, żeby nie umknęły ci przy kolejnej rozmowie. Daj mu dojść do głosu. Wasze kłótnie często zmieniają się w twój monolog? Przerywasz partnerowi w pół słowa, bo przecież ty wiesz lepiej. Błąd. Daj mu szansę na przedstawienie jego punktu widzenia. Weź głęboki oddech i powiedz: "Oboje przesadziliśmy. Zacznijmy mówić o konkretach. Jakie proponujesz rozwiązania?". Zaskoczysz go tym, że oczekujesz jasnych deklaracji, reagujesz "po męsku".

  • Zrób pierwszy krok - będziesz górą

Przedłużające się milczenie nie wróży nic dobrego. Czasami wystarczy się przytulić lub zrobić dobrą kolację, żeby stworzyć atmosferę do spokojnej rozmowy. - Gdy to ty wyciągasz rękę, to oznacza, że jesteś silniejsza, że stać cię na to, wierzysz, że możecie się dogadać i że warto w wasze małżeństwo inwestować - podpowiada psycholog. Sama też bądź otwarta na takie gesty.

Nie obrażaj się. Jeśli on chce cię przeprosić, próbuje nawiązać rozmowę, postaraj się nie karać go milczeniem. Jeśli się obrazicie, bardziej się na siebie zamkniecie i nie rozwiążecie problemu. Potem już tylko będziecie się "przetrzymywać" i czekać, kto pierwszy się złamie. Po jakimś czasie urażona duma i honor nie pozwolą wam wykonać gestu pojednania.

Asertywnie powiedz mu, co czujesz. Powiedz, że sprawił ci ogromną przykrość: "Rani mnie to, co mówisz. Nie doceniasz mojej pracy w domu.". Bądź także gotowa na takie wyznanie z jego strony. Jemu też przecież może być przykro, że nie jest "złotą rączką", ale przecież ma wiele innych zalet, a do popsutej spłuczki możecie zawołać hydraulika albo sąsiada. Postaraj się nie używać słów o negatywnym tonie "powinieneś", "nigdy", "zawsze"- tylko eskalują konflikt.

Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia

Świat kobiety

Zobacz również

  • O seksie warto rozmawiać

    Pierwszym krokiem jest stworzenie w parze własnego słownika wspólnej seksualności. Parom takie ćwiczenia bardzo się podobają, a ich wyobraźnia jest w tej materii nieograniczona: magiczny róg,... więcej

Reklama

Skomentuj artykuł: Kłótnie w rodzinie. Jak wyjść z tego z twarzą?

Przejdź do forum »

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (178)

Dodaj komentarz
ja...biały miś

~ja...biały miś -

Polne kwiaty zbierane na raty kolorowe pachnące niczym samo słońce maki czerwone jak krew co w żyłach płynie i burzy się na myśl o kochanej dziewczynie i bławaty chabrowe niby niebo w jeziorze jak lustro co obraz Twój wirtualnie maluje wyciągnięta ręka wody dotyka a obraz namalowany ten znika tak jak kwiaty jesienią po lecie zostaną kąkole co zaśmiecają pole... Poranny świt brzask słońca na niebie gdy jeszcze wszyscy śpią ta myśl do Ciebie ten sen uroczy co przez noc kroczy i obraz Twój namalowany w mej pamięci szukam go z rana gdy otwieram oczy czym mnie ten dzień jeszcze zaskoczy... Kwitną też teraz białe runianki ode mnie dla ciebie kochanej kochanki delikatne swe płatki rozchyla gdy przychodzi pora i zaprasza do wnętrza motyle pszczoły osy trzmiele im nie trzeba wiele szczypta pyłku kropla rosy nektaru nie wiele a najedzą się wszscy mali przyjaciele...

głupia córka

~głupia córka -

a ja właśnie nie wiem co zrobić. mieszkam (łam) z rodzicami. jakoś przegapiałam szanse na ułożenie sobie życia jeśli chodzi o męża. zawsze zależało mi na mamie. ona ma już teraz 80 lat. ostatnio chorowała bardzo - w ubiegłym roku udar, potem naciek okołowyrostkowy. ale udało się. jest całkiem, jak to młodzi mówią, "ogarnięta". oczywiście jej wysiłkiem i chęcią życia ale i moim poświęceniem i energią i czasem. ale właśnie wczoraj oskarżyła mnie o kradzież pieniędzy. no i co teraz. chyba jednak się wyprowadzę. i po prostu będę zaglądać żeby im coś pomóc. nie wiem. tak naprawdę, jakiś stupor mnie ogarnął. albo ryczę albo nie czuję nic. nie wiem, czy to decyzja podjęta w nerwach czy słuszna? można wyproawdzać się od tak starych rodziców? radźcie proszę. tylko tak na poważnie.

Kalis

~Kalis -

Życzę Wam z całego serca żebyście nie mieli tak jak ja. Moja teściowa i jej "dobrze wychowane " córunie. Niestety zdarzyło mi się mieszkać z teściową i jedną z tych kameliowych dam pod jednym dachem. Wszystko co robię jest złe, niedokładne. Potrzebuję legitymacji podbitej cepem żeby umieć pozamiatać w piwnicy ! Teściowa nie wie czego chce, ja mam się domyślać czego oczekuje jak nawet łaskawie nie powie czego oczekuje. Nigdy nie usłyszałam od niej dziękuję - prędzej usłyszałabym s..er...j. Córeczki biegają wokół niej jak muchy nad kupą żeby tylko wyciągnąć na swoje zachcianki jakiś grosz. Ostatnio znalazłam pracę i to też jest złe. Gdyby jedna z córeczek miała jakąkolwiek pracę teściówka skakałaby z radości. Nikomu nie wolno cieszyć się z moich sukcesów, pochwalić mnie, podziękować ... Mieszkając na wsi powinnam wyglądać jak przysłowiowy wsiok. Wszystkich szl.g trafia bo jestem zadbana, mam gust i klasę, mam kosmetyki i ubrania... Jeśli chodzi o nas to nie stać nas wynająć mieszkanie - koszty wynajmu są okropnie wysokie.. Kocham mojego chłopaka za to, że za mną jest i mnie wspiera w tym wariatkowie. Córunie są traktowane jak córunie a ja jak odpad radioaktywny. Ja powinnam dawać pieniądze, a mój chłopak ich sponsorować. Ja powinnam się podlizywać a mój facet tyrać jak pomylony przy drzewie po 12 h pracy. Brak szacunku, chamstwo i głupie wiejskie docinki "bo trza robić", albo "zróbcie sobie dziecko" ... Jestem bliska załamania nerwowego. Doradzicie mi coś ?

ala

~ala -

Moja mama ustepowała , milczała kiedy miał napady gniewu. Po burzy zawsze rozmawiała uzywajac argumentów. Wojował , wciskał kit , szalał jak opetany. Przyznanie mu racji zawsze go uspakajało. Nieoczekiwanie wniosła pozew o rozwód i go dostała. Reszta dziecinstwa upłyneła spokojnie. Taki typ i go juz nic nie zmieni.. Jestesmy dorosli , przy spotkaniach zawsze mówi , straciłem w zyciu co było najcenniejsze, zone. Słuchał swojej matki, ktora uwazała , ze wybrał niewłasciwa zone . Mama była i jest kobieta zadbaną, piekna, pracowita , niesamowicie konsekwentna . Zawsze mówi , ze w zyciu nalezy wspoldziałać , niewolnictwo nie przynosi zysku tylko straty . Kobieta musi byc konsekwentna i niezalezna i nie powinna nigdy żebrac o uczucia. Nie wchodzi sie do stawu drugi raz . Daj mi druga szanse , mamy dzieci - juz gorszego kitu nie mozna wcisnac . Odpowiedz jej brzmi - przez lata ja takiej szansy nie dostałam . Zycie mam tylko jedno . Zanim do takiej madrosci doszła wiele przezyła.

prac124

Obojętny prac124 -

Tere fere. Jeżeli odpowiada Ci systematyczne robienie awantur mężowi to zapomnij o religii, machnij ręką na przyrzeczenie małżeńskie i zostaw go. Jest takie dobre polskie przysłowie: "baba z wozu - koniom lżej". On też będzie Ci wdzięczny, że teraz kolejnemu frajerowi będziesz robiła awantury, a nie jemu. Uratujesz życie, bo już nie jednej żonie przerwano awanturę zanurzając głowę w wodzie lub zatykając usta na kilkanaście minut. To się nazywa "rozwód po polsku" i jest dość popularny. Przecież niema innego skutecznego sposobu przerwania pasma ciągłych awantur. Zdrowiej jest zatem przenieść swoje frustracje na kolejnego mężczyznę.

mka

~mka -

kłótnie są dobre dla choleryków, bo pozwalają im pozbyć się napięcia, poza tym nie przynoszą korzyści nikomu innemu

kobieta

~kobieta -

Serce rzadko się myli, czasami mu tylko rozum przeszkadza.

Justyna

~Justyna -

w rodzinie to najlepiej na zdjeciu sie wychodzi ,wtedy raczej do awantur nie dochodzi

seksi lala

~seksi lala -

jak u mnie jest awantura w domu to wszystko fruwa ...pakowac walizki i uciekac do innej chałupy i nawet wody nie wolna sposcic w toalecie bo bratowa krzyczy ze za glosno,nawet w piecu nie u mnie napalic zeby jej w dupe bylo cieplo ........hehehehe,dobrze ze tak sie stalo bo teraz sie kochamy... a szwagier lubi mowic duzo i stawiac na swoim tylko zamiast tirów to ty powinienes zostac profesorem uczącym.....

wilhelm

~wilhelm -

wojna w rodzinie to cos głupiego ,dziewucha w matke w czasie awantury rzucala talerzami,,a mieszkały tylko w bloku ...gdzie jest mała przetrzen

Reklama