Kobieca grupa wsparcia

Przyjaźń czasem bywa trwalsza od miłości. A od jednej przyjaciółki lepsze są dwie. Jeśli uda ci się zbudować silną babską ekipę, poradzisz sobie z każdą przeciwnością losu. Jak się do tego zabrać?

Nawet gdy masz ukochaną przyjaciółkę na śmierć i życie, nie zamykaj się na innych. Według psychologów szerszy krąg wsparcia sprawia, że jesteśmy szczęśliwsze, mocniejsze, bardziej pewne siebie. Przyjaźń to nie miłość, nie potrzebuje wyłączności. Wymaga jednak poświęcenia jej czasu, którego masz tak mało. A co dopiero gdy próbujesz zadbać o wiele relacji równocześnie!

Reklama

Dlatego warto zebrać bliskie ci kobiety w grupę. I to nie tylko z praktycznych powodów. Trzymanie się w zgranym zespole przynosi wiele korzyści.

Moc jednej drużyny

Kolegowanie się w kilka osób ma dobry wpływ na trwałość więzi. Bo kiedy nasze oczekiwania i potrzeby musi spełnić tylko jedna przyjaciółka, dochodzi między nami do większej ilości napięć i nieporozumień, niż gdybyśmy były we cztery. A gdy już pojawiają się konflikty, nie ma ich kto łagodzić.

Tymczasem w czteroosobowym gronie, zawsze znajdzie się ktoś, kto weźmie na siebie rolę negocjatora. - No i o ile więcej mamy tematów do rozmowy! - śmieje się psycholog Iza Kurzejewska. - Bo Ola jest rozwódką, Kasia po raz drugi wychodzi za mąż, a Ania to singielka. Mnogość doświadczeń, pomysłów na życie sprawia, że się ze sobą nie nudzimy. W razie potrzeby możemy też liczyć na różnorodną pomoc. Dostaniemy pożyczkę, dobrą radę, przydatny kontakt, a jeszcze paczka urządzi nam terapeutyczną sesję.

Takie optymistyczne spojrzenie na przyjacielskie grupy potwierdzają badania. Okazuje się, że rozpadają się one rzadziej niż dwuosobowe relacje, bo lepiej zaspokajają nasze różne potrzeby.

Trzy pytania: kto, ile i po co?

Chociaż w grupie siła, twój najbliższy krąg towarzyski nie powinien być zbyt duży. Najlepiej, żeby nie przekroczył dziesięciu kobiet. Taka liczba daje konieczną moc, a jednocześnie gwarantuje intymność. - Gdy będzie was więcej, pomimo najszczerszych chęci, nie obdarzycie się należytą uwagą, a w rezultacie grupa rozpadnie się na mniejsze - wyjaśnia Iza Kurzejewska.

Wbrew pozorom trójka też nie jest ideałem. Chociaż trudno narzucać tutaj sztywne reguły, psycholodzy uważają, że najlepiej sprawdzają się parzyste układy, ponieważ mamy naturalną skłonność do kojarzenia się w pary. Zawsze, nawet w wąskim gronie, jest ktoś, z kim nam będzie bardziej po drodze. A wtedy koleżanka "bez przydziału" poczuje się trochę odsunięta.

Naukowcy, którzy lubią wszystko mierzyć, obliczyli nawet, że perfekcyjny skład paczki to sześć osób. Zrób krótki test: jeśli jedna przyjaciółka nie pojawi się na spotkaniu, będzie ci to doskwierało, czy niespecjalnie się tym przejmiesz? Jeśli odczujesz jej brak, to oznacza, że jako grupa świetnie się dopełniacie.

Mogłabym być twoją córką

To naturalne, że najmocniejsze więzi łączą nas z rówieśnikami, bo mamy ze sobą najwięcej wspólnego, a poza tym często znamy się jeszcze ze szkoły lub z podwórka. Do kobiecej grupy warto jednak zaprosić też osoby dużo młodsze i starsze. Przyjaźń między pokoleniami wzbogaca. Pokazuje nam nowe perspektywy, daje świeże spojrzenie na świat. Od jednych czerpiemy energię, od drugich doświadczenie. Nie zamykamy się w jednym środowisku, otwieramy na różne punkty widzenia.

- Wspaniale, gdy jej członkowie wykonują odmienne zawody - tłumaczy Iza Kurzejewska. - Dzięki temu wciąż się od siebie uczymy, no i eliminujemy rywalizację, która niszczy bliskie relacje. Wiele kobiet utrzymuje najbliższe kontakty z koleżankami z pracy. Głównie z tego powodu, że widują się codziennie, mają takie same problemy i wspólne interesy. Lecz gdy zmieniają pracę, ich znajomość nie wytrzymuje próby czasu.

- Dlatego istotniejsze jest dobranie się pod względem charakterów. Myślimy raczej pod kątem dopełniania się niż podobieństw. Na różnych etapach życia potrzebujemy przecież czegoś innego. Raz przytulenia, raz kuksańca w bok. Pamiętacie słynną komedię "Lejdis" Andrzeja Saramonowicza? Cztery przyjaciółki reprezentują całkiem inne podejście do życia. Dzięki temu pełnią inną funkcję w grupie: jedna inspiruje resztę, druga daje oparcie, trzecia zawsze wkłada kij w mrowisko, a czwarta jest głosem rozsądku. Taka paczka jest bardziej odporna na zawirowania losu.

Sekret waszej siły

Spotykacie się, by śmiać się i zrelaksować, czasem wyżalić lub podtrzymać na duchu. To doskonale, lecz nie w tym tkwi siła grupy. Żeby przyjaźń pogłębiała się, dobrze poszukać czegoś, co nada waszym spotkaniom dodatkowy sens, mocniej was zwiąże. To może być rozwijanie wspólnych zainteresowań, jak na przykład sport, szycie patchworków albo czytanie książek. Nie chodzi tylko o pasjonujące tematy do dyskusji.

Rzecz w tym, żebyście były aktywne: chodziły razem na spotkania autorskie, warsztaty, treningi. Jeśli nie dzielicie żadnej pasji, zaplanujcie od czasu do czasu wspólny wyjazd bez rodzin. A może zorganizujecie zbiórkę pieniędzy dla schroniska czy chorej znajomej? - Same spotkania, choć miłe, nie dostarczą wam dodatkowych bodźców, a bez nich możecie utknąć w martwym punkcie - mówi Iza Kurzejewska. - Podejmując wyzwania, macie szansę sprawdzić się w nowych sytuacjach, jeszcze lepiej się poznać. A kiedy ukończycie z powodzeniem jakieś zadanie lub przeprowadzicie udaną akcję, poczujecie przypływ pozytywnej energii i nabierzecie przekonania, że razem jesteście nie do zatrzymania.

Niepisane zasady

Dwóm przyjaciółkom bezpośredni kontakt z powodzeniem może zastąpić telefon lub media społecznościowe. To czasem bywa powodem, że się od siebie oddalają. Na szczęście takie porozumiewanie się, np. w ósemkę, jest zbyt skomplikowane. Grupa musi co jakiś czas zobaczyć się w realu w pełnym składzie, co bardzo ją umacnia. Warto ustalić termin regularnych spotkań, oprócz takich uroczystości jak urodziny czy święta. Poświęćcie sobie przynajmniej półtorej godziny raz w miesiącu i niech to stanie się waszym priorytetem. Dobrze też wypracować jakieś rytuały, coś, co odróżni wasze spotkania od innych. Urozmaiceniem może być przygotowanie tematycznego menu lub spotykanie się za każdym razem u innej osoby.

Siostry w kryzysie

Byłoby wspaniale, gdyby waszą ekipę omijały złe wydarzenia, ale na przestrzeni lat wypadną wam lepsze i gorsze okresy. Życiowe kryzysy to sprawdzian więzi. Niepisaną zasadą jest, że kłopoty osobiste lub komplikacje zawodowe jednej z was mobilizują do działania pozostałe. Lecz oprócz doraźnej pomocy, należy poświęcić jej to, co najcenniejsze - swój czas. To nie finansowe wsparcie i słowa otuchy są najbardziej potrzebne. Liczy się obecność, bycie tuż obok. Nawet samo trzymanie za rękę sprawia, że organizm zwiększa produkcję endorfin, które potrafią zredukować stres, a nawet fizyczny ból. Właśnie w takich chwilach kobieca grupa wsparcia pokazuje swą moc.

 Maria Barcz

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje