O krok od miłości...

Na co dzień nie zauważają się wzajemnie. Marzą o wielkiej miłości, ale nie robią nic, by nadeszła. Zasypiają samotnie i śnią o tym, czego doświadczają jedynie poza rzeczywistością. Czasem popłakują gdzieś w samotności. O kim mowa? O kobietach i mężczyznach, którzy nie potrafią się wzajemnie odnaleźć. Nie chcą? Boją się? Nie potrafią?

Trudno mówić o tym, ile mają lat. Są wśród nich licealiści, studenci, absolwenci uczelni, ale również kobiety i mężczyźni w wieku co najmniej średnim. Uczą się, pracują, czasem mają już własne firmy. Dlaczego pozostają poza wszelkimi związkami? Dlaczego nie potrafią sobie znaleźć partnera lub partnerki? Tak wybrali, czy też jest coś, czego nie potrafią pokonać?

Reklama

Pisze Rafał: "Od kilku lat pracuję, mam sporo pieniędzy. Kupiłem auto, umeblowałem mieszkanie, co z tego, jak w tym mieszkaniu panuje chłód (...) Przychodzę, nikt mnie nie wita, czasem nie mam ochoty, to nie sprzątam tygodniami (...) Nie jestem jakimś lewusem, ale mam trudności w zaproszeniu tu do siebie nawet koleżanki z pracy (...)".

Niestety, nie wiemy, czy Rafał kiedykolwiek próbował mimo wszystko tę koleżankę zaprosić. W podobnym tonie piszą zresztą też dziewczęta. Ze wszystkich takich listów wyłania się niestety dość ponury "krajobraz miłości przeciętnego Polaka".

"Próbowałam kilka razy przenieść randkę do mojego domu, ale się zniechęciłam, bo za każdym razem musiałam się niemal bronić przed atakiem napalonego kolegi (...)" - napisała Jola z Szamotuł.

Nie jest to takie proste, ale nie jest to - wg mnie - też takie niemożliwe, byśmy z otaczającego nas tłumu, w sytuacji, kiedy tylko chcemy, nie zmuszani przez nikogo, nie mogli wybrać towarzysza czy towarzyszki życia! Jasne, że wymaga to odpowiednich zabiegów, że trzeba się trochę wysilić... Ale przecież nie można wszystkiego w życiu dostawać w prezencie...

Zgadzacie się ze mną?

Ola

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje