Przyjaciółka bluszcz

Kiedyś spędzałaś z nią każdą wolną chwilę. Dziś, gdy masz już swoją rodzinę i masę obowiązków, ona ma do ciebie żal... Jak wybrnąć z niezręcznej sytuacji?

Kasia jest singielką. Twierdzi, że z wyboru. Ma ciekawą pracę, sporo na koncie i... dużo wolnego czasu, który poświęca na realizowanie swoich pasji. Taki model życia jej odpowiada, zwłaszcza, że ma wielu przyjaciół i znajomych. Najwięcej czasu spędza jednak ze swoją przyjaciółką z lat studenckich, Mariolą i z jej rodziną.

Reklama

Jest matką chrzestną jej dziecka, gdy wpada zawsze przynosi piwo dla męża Marioli, ma mnóstwo ciekawych pomysłów na wspólne spędzenie weekendu. Do swojej przyjaciółki wpada codziennie, zawsze bez zapowiedzi.

Przyjaciółka czy członek rodziny?

Dla niej to zupełnie naturalne, niestety Mariola patrzy na całą sprawę zupełnie inaczej:

- Znamy się z Kasią kopę lat, nie raz przekonałyśmy się, że możemy na sobie nawzajem polegać. - opowiada Mariola. - Kasia załatwiła mi pracę, gdy po powrocie z urlopu wychowawczego szef wręczył mi wypowiedzenie. Gdy mój mąż był na delegacji, a córeczka dostała wysokiej gorączki, wystarczył jeden telefon by Kasia zawiozła nas na izbę przyjęć. Jesteśmy jej za to niezmiernie wdzięczni.

- Problem polega na tym, że od jakiegoś czasu mamy z mężem wrażenie, że Kasia za bardzo wkradła się w życie naszej rodziny. Zawsze bardzo często nas odwiedzała, ale teraz wpada już prawie codziennie i to bez zapowiedzi. Przesiaduje do późna, choć wie, że po pracy muszę zająć się domem, ugotować obiad, posprzątać.

- Mój mąż też chciałby mi pomóc, albo po prostu w skupieniu i ciszy przeczytać małej bajkę. Niestety, nie jest to możliwe, gdyż już od progu Kasia zalewa nas opowieściami na temat swojego nowego faceta. Szanuję jej wybór i styl bycia, ale omawianie szczegółów jej życia łóżkowego jest dla nas po prostu krępujące. Ale to nie wszystko. Gdy z mężem wychodzimy do znajomych, ona zawsze ma pretensje, że jej nie uprzedziliśmy, bo stała pod drzwiami. Kiedyś nawet obraziła się na nas, że jej nie zabraliśmy ze sobą. Ta sytuacja stała się dla nas bardzo niewygodna. Bardzo chętnie zaprosilibyśmy Kasię na niedzielny obiad czy na święta, ale codzienne niezapowiedziane wizyty to za wiele. My też potrzebujemy chwili oddechu.

Dowiedz się więcej na temat: wizyta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje