Przywitaj jesień w dobrym nastroju

Gdy świat pogrąża się w jesiennym odrętwieniu, tracimy dobry nastrój. Wtedy możemy łatwo paść ofiarą sezonowej depresji. Nie zamykajmy się wtedy w domu ze swoim smutkiem! Trzeba działać!

Po ciepłych, letnich dniach pozostaje tylko wspomnienie, a na dworze robi się deszczowo, szaro i smutno. Wtedy często zaczyna nam brakować chęci do życia. Położyłabyś się do łóżka, żeby przespać te ponure dni? No właśnie. To jeden z objawów depresji jesiennej, która co roku dotyka co dziesiątego Polaka.

Reklama

- Jesienne obniżenie nastroju nie jest chorobą nieuleczalną - mówi wrocławski psycholog i terapeuta Tomasz Piss. - To tylko gorsze samopoczucie, które wynika z niedoboru światła słonecznego i obniżenia temperatury na dworze. Depresja jesienna każdego dopada w innym czasie. Część z nas obniżenie nastroju odczuwa już we wrześniu, inni w listopadzie. To, kiedy odczujemy objawy, zależy od naszej kondycji psychicznej i ogólnego stanu zdrowia. Zachorować może każdy, ale najpodatniejsze są kobiety między 20. i 40. rokiem życia - chorują trzy razy częściej niż inni!

- Gdy rano widzę szare, zachmurzone niebo, najchętniej znów schowałabym się pod kołdrą i nie wychodziła z domu - mówi Jolanta Kozłowska, 32-latka z Warszawy. - Ale muszę dzieci odprowadzić do przedszkola, ugotować obiad. Zwlekam się więc z łóżka, ale czuję pustkę i smutek. Nie pomagają mi ani dodatkowa kawa, ani ciastko, ani zakupy. Mężowi głowy tym nie zawracam, bo pewnie wyśmiałby mnie. Bo przecież są o wiele ważniejsze sprawy niż mój dobry nastrój.

Wyjdź na spacer, pogadaj z kimś!

Anna Rybacka, 25-latka z podwarszawskich Ząbek wpada w depresję, gdy za oknami zaczyna robić się ciemno. - Koło godziny osiemnastej ogarnia mnie apatia i najchętniej nic już bym nie robiła, tylko leżała przed telewizorem - mówi kobieta. Dodaje, że dla niej skutecznym sposobem radzenia sobie z jesienną chandrą jest przesiadywanie w Internecie, gdzie robi zakupy i czatuje ze znajomymi.

- Ze złym samopoczuciem można sobie radzić na dwa sposoby - uważa psychoterapeuta Gorgonia Wróbel-Sucharska. - Można je zaakceptować i na pewien czas zwolnić tempo życia, by spokojnie delektować się ciepłem domowego zacisza, dostosowując się do rytmu natury wchodzącej w czas zimowego spoczynku. Ale można też rozejrzeć się wokół, korzystać z uroków złotej polskiej jesieni.

Spraw sobie przyjemność

Tomasz Piss proponuje, by w pierwszej kolejności spróbować poprawić nastrój, fundując sobie różne przyjemności. - Gdy czujesz, że dopada cię depresja, posłuchaj muzyki, poczytaj książkę, idź do fryzjera, kosmetyczki lub kup sobie coś nowego - radzi. - Jeśli to nie pomoże, umów się z przyjaciółką na kawę i ploteczki. Dobrym pomysłem może też okazać się wylanie trochę potu na siłowni lub na zajęciach aerobiku, tańca towarzyskiego lub tańca brzucha.

Tak naprawdę każdy sam najlepiej wie, co mu poprawia nastrój i warto sięgać po własne, sprawdzone metody. Gorzej jednak, gdy spełnianie swoich zachcianek już nie sprawia nam przyjemności, a humor nieustannie się pogarsza.

Nie lekceważ złego nastroju!

- Jeżeli mimo upływu czasu nie wraca nam chęć do życia, uśmiech na stałe znika z twarzy lub tylko maskuje głęboki wewnętrzny smutek i poczucie bezsensu, wtedy warto skonsultować się ze specjalistą - sugeruje Gorgonia Wróbel-Sucharska.

Jakie objawy są zbyt poważne, by można było je zlekceważyć? - Zaniepokojenie powinny wywołać nieustająca drażliwość, zmęczenie i wahania nastrojów, gdy na przykład wieczorem czujemy się znakomicie, a rano budzimy się z nieokreślonym lękiem - mówi Tomasz Piss.

- Jeżeli nieprzerwanie towarzyszy nam uczucie przemęczenia, brak apetytu na seks, za to jemy często i dużo, szczególnie chętnie sięgając po słodycze, mogą to być sygnały poważniejszej choroby psychicznej, która bagatelizowana, niestety, będzie się coraz bardziej rozwijać.

Pamiętajmy, że jeden lub nawet kilka dni kiepskiego samopoczucia nie jest jeszcze powodem do bicia na alarm. Ale jeżeli stan depresji utrzymuje się dłużej niż tydzień, wtedy należy udać się do psychologa lub psychiatry, który pomoże nam się uporać z problemem i przepisze leki antydepresyjne.

Tomasz Piss uspokaja, że takich leków nie trzeba brać już do końca życia. Nierzadko wystarcza kilkutygodniowa kuracja. Jedno jest pewne: nie należy ulegać jesiennej depresji ani lekceważyć jej objawów. Brakowi chęci do życia towarzyszy negatywne myślenie, które sprawia, że czujesz się podle i obarczasz siebie winą za całe zło świata.

Gdy więc czujesz, że nadchodzi spadek nastroju, nie wstydź się powiedzieć o tym specjaliście ani poprosić o pomoc.

Agnieszka Pacuła

Dowiedz się więcej na temat: jesień | depresja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje