Rodziców miałam osobnych

Mama Malwiny rozeszła się z mężem bez kłótni. Rodzice Anny zwlekali z rozwodem, aż dzieci zdadzą maturę. Mama Aleksandry uciekła przed domową przemocą. Dorosłe córki rozwiedzionych rodziców opowiadają, jak widziały ich rozstanie oczami dziecka.

Czasem był to wstrząs, czasem ulga. Dziś budują własne związki. Czy przeżycia z dzieciństwa to dla nich doświadczenie, czy piętno? Jakie wnioski wyciągnęły z historii rodziców? Czy powtórzą ich błędy?

Reklama

Malwina: Nie mówię już "tato"

"Hej!", krzyczy męski głos. Malwina jedzie na rowerze. Nie poznaje tego głosu, nie reaguje. "Hej, Malwina!", słyszy po chwili. Zatrzymuje się. Przez okno w czerwonym punto wychyla się czterdziestolatek. "Niezła z ciebie dupa", mówi po chwili rozmowy i odjeżdża. To ojciec Malwiny. Nie widział córki od kilku lat. Malwina skończyła 16. Jest rok 2004. - Nie mówię już o nim "ojciec", "tato"... To dla mnie tylko Mirek - mówi dziś Malwina. - Jestem mu wdzięczna za to, że razem z mamą dał mi życie. Ale jeśli ktoś urodzi się z zapłodnienia in vitro, a dawca spermy pochodzi z banku nasienia, to o dawcy spermy mówi "tato"? Nie. Tato to ktoś, kto wychowuje. Mirek tego nie robi - mówi.

Wakacje 1996. Koleżanki Malwiny wyjeżdżają z rodzicami nad morze. Malwina jedzie z mamą białym maluchem. Ciągną za sobą przyczepę pełną wiader, farb, desek. Pomoże w remoncie mieszkania w Jelczu-Laskowicach, do którego wyprowadziły się z mamą. Bo rodzice właśnie się rozwiedli. Wrocławski dom trzeba było sprzedać, by podzielić się pieniędzmi.

Malwina nie pamięta kłótni rodziców. Tylko to, że tato coraz częściej wyjeżdżał, dużo czasu spędzał za granicą. Nie dziwiła się, miał firmę transportową. Któregoś dnia mama powiedziała: "Postanowiliśmy zamieszkać z tatą osobno. Ale nie bój się, nic się nie zmieni, przecież dalej będziemy twoimi rodzicami". W remoncie mieszkania pomagają dawni koledzy mamy z dzieciństwa. "Nie chcę żadnego nowego taty", powtarza często Malwina. - Byłam zazdrosna. Mama mówiła mi, że to tylko koledzy. I tak właśnie było, ale ja nie wierzyłam - wspomina Malwina.

Tylko ty i ja

"Tato, zrobisz mi śniadanie?" - Malwina obudziła się w mieszkaniu ojca. Jest piąta rano. W pokoju unosi się intensywny zapach choinki. To weekend po Wigilii, pierwszej, na której były tylko we dwie z mamą. "Pośpij jeszcze" - prosi ojciec. Malwina nie może zasnąć. Ojciec wstaje i smaży jajka, gotuje parówki. - Nie przepadałam za tym daniem, ale parówki i jajka smakowały mi jak nigdy dotąd. Z tamtego czasu pamięta jeszcze smak orzechów nerkowca, które zawsze były w mieszkaniu ojca. I zapach pronto. - Miał bzika na punkcie czystości - mówi Malwina. Wystarczają jej weekendy u taty. - Przed rozwodem rodziców też nie miałam go non stop obok siebie - wspomina.

Dowiedz się więcej na temat: rozstanie | dziecko | wakacje | alimenty | spacer | szkoły | telefon | siostra | córki | brat | myśli | rodzice | tato | ojciec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje