Stara panna made in Poland

Jako dziewczynka starałaś się nie siadać na rogu stołu, bo mama mówiła, że zostaniesz starą panną. Na weselu koleżanki ze studiów złapałaś welon, ale chociaż minęło już pół roku nadal nie masz faceta. Czyżby mama miała rację?

Twoja przyszłość według polskich standardów nie wygląda różowo. Wylądujesz w kawalerce, otoczona kotami, kadzidełkami i muszlami, a na wakacje będziesz jeździć do sanatorium. Albo pozostaniesz z rodzicami, którzy będą ci wypominać, że pozbawiłaś ich zaszczytnego tytułu dziadków. Będziesz się ubierać ekstrawagancko, a ostatnie dni spędzisz w domu starców. Pora pogodzić się z tym, że jesteś starą panną!

Reklama

Historia czarnego PR-u

Myli się ten, kto myśli, że kwestia staropanieństwa w dzisiejszym na wpół wirtualnym świecie to przeżytek. Najgorzej sprawa ma się na polskiej prowincji, gdzie stara panna nijak nie wpisuje się we wzorzec rodziny. Wywodzi się on jeszcze ze staropolskiej kultury, której centrum stanowił dworek szlachecki. Życie podporządkowane było przyrodzie, która dawała plony. Ród, aby przetrwać, musiał mieć kontynuację, a do tego potrzebna była kobieta. Przez wieki zarezerwowana była dla niej rola białogłowy posłusznej mężowi i matki jego dzieci. Ewentualnie zostawał jeszcze klasztor. Innej opcji nie przewidziano. Aż do początku XIX wieku, gdy do obiegu weszło określenie "stara panna" i stało się piętnem. Jego nosicielka charakteryzowała się zwykle jakimś defektem urody.

Ale zdarzały się też piękne stare panny. Mieczysław Rościszewski w "Podręczniku życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów" tak tłumaczył problem staropanieństwa urodziwych dam: "Najpiękniejszym zawsze najtrudniej było znaleźć sobie męża. Otaczają je liczni wielbiciele, a ten, który decyduje się prosić je o rękę, bardzo często znajduje się w nader trudnej pozycji. Niebezpieczną jest rzeczą posiadać to, co każdy posiadać pragnie." Czyli tak źle i tak niedobrze.

Literatura, jeśli już mówiła o starych pannach, to w kontekście ujemnym. Boy-Żeleński w swoich "Słówkach" wspomina, że krakowskie "więdnące pannice w oczekiwaniu na męża latami oprowadzane były przez matki po Plantach". Dopiero rewolucja obyczajowa lat 60. przełamała krzywdzący stereotyp. W PRL-u Polka na podobieństwo kobiety radzieckiej była przodownikiem pracy, a starymi pannami zostawały zwykle działaczki społeczne i aktywistki partyjne. U schyłku komuny nikt nie myślał o starych pannach - bardziej zawracano sobie głowę tym, w której kolejce się ustawić. Teraz TYLKO co dziesiąty Polak uważa, że pojęcie starej panny już nie istnieje.

W mieście lepiej

Urbandictionary. com tak definiuje starą pannę: "niezamężna kobieta w podeszłym wieku, zwykle wariatka". Do tej regułki można jeszcze dodać: zgorzkniała dewotka, która przeżywszy w życiu rozczarowania, zamyka się w swoim świecie, niemiła i pedantyczna. O ile na Zachodzie ten stereotyp zniknął zupełnie, w Polsce nadal pokutuje.

Jola po studiach wróciła do swojego rodzinnego miasteczka (23 tys. mieszkańców, biblioteka, przychodnia, kościół i Dom Kultury). Od pewnego czasu wpadają do niej z wizytą jacyś starsi i mali faceci. Skąd to nagłe zainteresowanie? Otóż babcia Joli postanowiła ją wyswatać z którymś z okolicznych niedobitków. "Czemu ludzie patrzą na mnie przez pryzmat tego, czy mam obrączkę i jakim prawem posiadanie narzeczonego podwyższa moją wartość?" - pyta Jola.

We wsi X, niemłoda panna, która dobrowolnie rezygnuje z poślubienia jednego z lokalnych byków rozpłodowych, traktowana jest jak wybrakowana. Większym autorytetem od niezamężnej nauczycielki języka angielskiego z własnym domem i samochodem we wsi Y cieszy się bezrobotna i samotna matka. Ta pechowa lafirynda przynajmniej ma dziecko, które na starość poda jej szklankę wody.

W publicznym dyskursie często wymiennie używa się pojęć: stara panna, feministka, lesbijka. Największym marzeniem autorki blogu Starapanna jest wyprowadzenie się od rodziców. Pozostaje w związku z fajtłapowatym narzeczonym, a jej mama ma obsesję na punkcie wesel i namiętnie ogląda kasety VHS ze ślubów.

Singel jest poprawny politycznie

Amerykanki uśmiałyby się, słysząc, jakie kompleksy mają niezamężne Polki w średnim wieku. W czasach, gdy małżeństwo jest passe, stare panny powinny być trendy.

W Australii organizowane są specjalne imprezy dla młodych i samotnych obu płci, tzw. Bachelors & Spinsters Balls, rodzaj wieczorku tanecznego przy piwie i country.

W Italii obiektem żartów nie jest stara panna "zitella", ale jej męski odpowiednik "mammone" - typ maminsynka, który mimo wysokiej pozycji zawodowej mieszka ze swoją mammą. Niezamężne Włoszki robiące karierę są powszechnie szanowane. "Nikogo nie obchodzi, czy kobieta po trzydziestce ma chłopaka, czy nie. Będąc singlem, staje się bardziej atrakcyjna, bo wciąż może umawiać się na randki, w przeciwieństwie do swojej rówieśnicy, która ma męża lub narzeczonego" - tłumaczy Giorgio, mieszkaniec "zacofanego" Południa.

Pozostaje życzyć sobie, aby polska stara panna kojarzyła się częściej z sympatyczną Bridget Jones, zamartwiającą się wahaniami wagi i swoim wysokim libido, niż z suchą nauczycielką, która przylizuje włosy w kok i nosi niemodne spódnice.

Magdalena Rybacka

Tekst pochodzi z magazynu

Machina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje