To już?!

Zmarszczka odkryta któregoś ranka, przypadkowa uwaga na temat wieku, spojrzenie mężczyzny prześlizgujące się po tobie obojętnie - i nagle czujesz: to już? Czas żegnać się z atrakcyjnością? Wcale nie!

Czas dodaje, a nie zabiera! Marta, Olga, Katarzyna i Teresa opowiadają, że właśnie wtedy odkryły tajemnicę młodości.

Reklama

Wakacje, upalny lipiec. Z grupą przyjaciół wynajęliśmy dom na Mazurach. Studenci, absolwenci tacy jak ja, na starcie pracy. Było nas kilkanaście osób, prawie wszyscy wolni, spragnieni dobrej zabawy - opowiada Marta. Jest graficzką, pracuje w wydawnictwie. Ma 30 lat. Wtedy miała o dwa mniej.

- Wieczorem ognisko, leniwe dni nad jeziorem, wyścigi na kajakach. Adam (studiował weterynarię) grał wieczorami na gitarze - najpierw dla wszystkich, potem tylko dla mnie. Pływaliśmy zdezelowanym rowerem wodnym i wystawialiśmy twarze do słońca. Czułam, że mu się podobam i zastanawiałam się: czy weterynaria to wymagające studia, ile czasu w tygodniu będzie miał na spotkania po powrocie do Warszawy? Pewnego dnia spacerując, trafiliśmy na plac zabaw przy jakimś pensjonacie. Były tam huśtawki dla dzieciaków. Siadłam na jednej: - "Rozhuśtam cię", powiedział, a ja już czułam się rozhuśtana...

W tym wieku...

Opowiadał o przychodni dla zwierząt, którą chciałby otworzyć z kolegą. Denerwował się, że trzeba tak długo czekać, trzy lata do dyplomu i potem... - "Kurczę, człowiek się zestarzeje, nim do czegoś dojdzie - mruknął. - Powiedz, jak się czujesz, mając 28 lat? Czy w tym wieku ma się jeszcze, wiesz, napęd do spełniania marzeń?". Zamurowało mnie. W tym wieku? O co mu chodzi? Przecież dzieli nas raptem... no ile? Sześć głupich lat! Czy on mnie uważał za jakąś... kobietę po przejściach?

Ja myślałam o nim jak o równolatku - pracowałam dopiero od roku, broniłam się poprzedniej jesieni... Nieprawdopodobne! Zatrzymałam huśtawkę: - "Wiesz jaka jest różnica? - powiedziałam, uśmiechając się (a drżały mi policzki).

- Człowiek po prostu więcej wie, umie skierować tę wiedzę we właściwym kierunku". Chciałam powiedzieć więcej, ale się powstrzymałam. Żeby nie pokazać, że mnie zabolało. Zaczęłam źle się czuć w jego towarzystwie. Wiedziałam, że jest za wcześnie, by martwić się swoim wiekiem, ale obudził we mnie jakąś czujność. Nie mogłam się pozbyć obawy, że czas ucieka. Że mogę przegapić moment, w którym trzeba naprawdę nadać tej "parze" kierunek. Dotąd żyłam beztrosko, wydawało mi się, że mam czas, że życiowe decyzje są przede mną. Teraz poczułam, że moje życiowe konto jest puste.

Kilka miesięcy później poznałam Marka i gdy wspomniał o ślubie, powiedziałam: tak. Jest starszy, o dziewięć lat. Czy świadomie wybrałam męża, od którego jestem młodsza? Może, bo przy nim znowu poczułam się dziewczyną. Chcę szybko urodzić dziecko. Już nie zwlekać. Żeby czuć się dobrze w swojej skórze, w swoim wieku.

Dowiedz się więcej na temat: kolega

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje